Z wiatrem pod narty #4 z Piotrem Majchrzakiem: Co się dzieje?
Po konkursach w Niżnym Tagile wiemy coraz mniej. Do głosu dochodzą nowe nazwiska, a wśród nich wciąż nie ma Polaków. Co się dzieje? O tym w 4. odcinku serii „Z wiatrem pod narty” rozmawiam z redakcyjnym kolegą Piotrem Majchrzakiem.
Michał Chmielewski: W tym cyklu zazwyczaj staram się unikać wyolbrzymiania polskich akcentów w skokach, ale tym razem jest to niemożliwe. Wąsowicz mówi o apogeum nieudolności, Kot o braku motywacji a Ziobro o podjęciu pracy w stolarni. Co się, do cholery, dzieje w naszej reprezentacji?
Piotr Majchrzak: Dzieje się coś, czego nikt tak naprawdę nie potrafi zdiagnozować. Skaczemy po prostu źle. Nasi skoczkowie podczas zawodów wyglądają jak cienie samych siebie sprzed kilku miesięcy. Problem jest dziwny i pojawił się tak naprawdę dopiero w Klingenthal... Dwa tygodnie wcześniej, podczas zgrupowania w Oberstdorfie, nasza kadra trenowała niemal ze wszystkimi najgroźniejszymi konkurentami. I wszyscy skakali na zbliżonym poziomie. Myślę, że z mentalnego punktu widzenia ogromne znaczenie ma tu kontuzja Kamila Stocha, straciliśmy lidera. Wpadliśmy w jakąś spiralę, która po kolei ciągnie wszystkich na dno.
Treningi w Zakopanem nie pomogły? Dawid Kubacki we wszystkich treningach i kwalifikacjach wyglądał naprawdę nieźle, pierwszy konkurs także nie należał do złych. Nawet Piotr, choć zarzekał się, że skoczni w Tagile nie lubi, osiągnął dobry rezultat. Ale niedziela to już koszmar. Dawid nie miał swojej szansy, ale wyniki Kota, Ziobry, Żyły i nieporadność Murańki dają do myślenia. Moim zdaniem czas zostać w domu i odpuścić Engelberg. I tak nie mamy nic do stracenia.
Moim zdaniem odpuszczanie Engelbergu nie ma sensu, tak naprawdę będzie to pierwsza skocznia w sezonie, którą nasi zawodnicy po prostu lubią. Oczywiście na jutrzejszym treningu w Zakopanem sztab szkoleniowy pewnie podejmie decyzje, nie zapominajmy jednak, że potem mamy przerwę świąteczną i znów nie będzie wielu szans, by spokojnie potrenować. Ja jednak sądzę, że teraz problem leży głównie w głowach. Naszym skoczkom potrzeba konkursu, w którym najzwyczajniej w świecie odpalą. Wierzę, że stanie się to w nadchodzącym tygodniu. Wierzę, że Łukasz Kruczek zamieni się w nieco mniej miłego pana.
Miłymi panami na pewno są teraz Heinz Kuttin i Alexander Stoeckl. Wyniki Austriaków były rewelacyjne, ale co z tego, skoro jeszcze lepsze uzyskiwał Anders Fannemel. Ten człowiek od początku sezonu nie wypadł z czołowej 10. i niewiele zapowiada, by nagle obniżył loty. W Klingenthal powiedział mi, że jego celem jest dobra zabawa. Chyba nie narzeka!
Norwegowie dość długo i po cichu budowali naprawdę solidną ekipę, Bez wątpienia olbrzymia w tym zasługa Stoeckla, który od początku przygody Norwegami poświęcił się tytanicznej pracy i teraz zbiera tego żniwa. W ekipie na Engelberg jest oczekiwany od dawna Phillip Sjoeen i nie mniej zagadkowy Johan Forfang. W tym sezonie mamy wielu zawodników potrafiących cieszyć się ze skoków. Coraz lepszą dyspozycję pokazuje Severin Freund, a nie możemy przecież zapomnieć o skoczkach, którzy do Rosji nie polecieli.
Fannemel to najrówniejszy skoczek w tym sezonie, nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Jest stosunkowo młody, a już wiele potrafi. Jak na razie to najlepszy produkt spod ręki Stoeckla.
Bardal jest lepszym produktem, nie spiesz się tak z ocenami! Odpoczywających od PŚ było wielu, a ich nieobecność wykorzystał też, niespodzianka, Matjaz Pungentar, który plasował się odpowiednio 6. i 7. pozycji. A największe minusy weekendu? Tylko już nie mówmy o Polakach.
Bardal to już bardzo doświadczony zawodnik, ukształtowało go wielu szkoleniowców. Myślę o Fannemelu jak o zawodniku, który na metodach Austriaka się wychował i jak na razie są tego efekty. Co do minusów, to myślę, że nikt wyjątkowo nie rozczarował. Oczywiście więcej należałoby się spodziewać po Słoweńcach, którzy mimo świetnego Pungertara nie skaczą olśniewająco. Zawodzi Prevc, jednak on ma swój cel i spokojnie się do niego przygotowuje... Patrząc na wyniki konkursów, a konkretnie na koniec zestawienia, łatwo rzucają się w oczy rosyjskie barwy. Kibice na pewno nie są z tego powodu usatysfakcjonowani. Cóż, skocznie są, pieniądze również. Może za kilka lat sytuacja się zmieni.
A było tych kibiców naprawdę wielu i atmosfera wokół rosyjskich konkursów, jak donoszą skoczkowie i media, była całkiem niezła. Co prawda sama skocznia to kolejny metalowy straszak i zbyt wiele z klimatem wspólnego nie ma, ale wschód to chyba dobry kierunek dla rozwoju skoków? Z różnicą czasu też da się sobie poradzić - nasi wstawali dopiero na obiad.
Frekwencja mnie zaskoczyła. Spodziewałem się garstki kibiców, tymczasem była ich naprawdę spora grupa. Jestem zdania, że to jest w końcu Puchar Świata, a nie Europy i skoki trzeba rozciągać na inne kontynenty. W naszym regionie pogoda jest jaka jest, a w Rosji, Kazachstanie, czy USA problemu ze śniegiem nie mają. To znaczy mają, ale w drugą stronę. FIS musi wykorzystywać fakt, że powstały znakomite kompleksy czy to w Niżnym Tagile, czy chociażby w Ałmatach. Dużo mówi się o reaktywacji skoków w USA i Kanadzie, ale z tego co widzę po działaniach Waltera Hofera, kierunek na USA jest dla niego zamknięty. Austriak próbuje raczej obrać kurs na Chiny.
Pobawmy się w typerów przyszłych wydarzeń: Twierdzę, że do Engelbergu nie pojedzie Maciej Kot i Jan Ziobro, do składu wskoczą Olek Zniszczoł i Stefan Hula, a Anders Fannemel obroni w Szwajcarii plastron lidera. Postrzelaj i Ty.
Maciek Kot skoczni Titlis (w przeciwieństwie do Janka Ziobry) nie lubi, więc prawdopodobnie spokojnie potrenuje w Zakopanem. Fanemmel zbudował sporą przewagę nad Freundem i trzecim Prevcem, więc szansa na obronę plastronu lidera jest znacząca. Pamiętajmy jednak, że jedziemy do krainy Simona Ammanna, on dawno u siebie nie wygrał, a teraz szansa będzie przednia. Przez ostatnie dni na pewno przypomniał sobie jak skacze się na Titlis i to będzie ogromna przewaga nad resztą stawki. Nie zapominałbym również o nieśmiertelnym Kasaim. Stara skocznia, o nieco archaicznym już profilu, na pewno nie będzie mu przeszkadzała.
No to czekamy na 9. i 10. konkurs przed Turniejem Czterech Skoczni. A pomyśleć, że był sezon, w którym Oberstdorf inaugurował Puchar Świata...
Michał Chmielewski | @chmiielewski
Piotr Majchrzak | @MajchrzakP
Udostępnij
Komentarze (1)
- PiW2014-12-17 19:05:09Noriaki Kasai trenuje teraz w Japonii i do Europy wraca dopiero na Turniej Czterech Skoczni :)


