Nie tylko narty. Biegi Worldloppet żyją cały rok

Bieg Piastów - do wyścigów na nartach i nogach - dołącza od tego roku rywalizację rowerową. Inne imprezy Worldloppet też nie zapadają w letni sen. To nowa moda, finansowa opłacalność, a może budowanie wizerunku?
Gdy w 1976 roku na Polanie Jakuszyckiej po raz pierwszy narciarze przypinali buty do desek, nikt nie myślał, że Bieg Piastów może stać się jedną z największych imprez świata. Nikt nie przypuszczał też, że w Izerach – oprócz śniegobiegaczy - rywalizować będą również lekkoatleci. A i to nie wszystko. Do duetu od tego roku dołączy trzecia dyscyplina – kolarstwo. Czy to wymysł polskich organizatorów? Nic bardziej mylnego – członkowie Worldloppet z całego świata prześcigają się w pomysłach na przyciągnięcie do siebie sportowców przez cały rok. I robili to dużo wcześniej niż Polacy.
Rower to świetne narzędzie do letniego treningu narciarza biegowego. Wielu zawodników jeździ na nich nie tylko realizując przygotowania do zimy, ale też po prostu dla przyjemności. Korzysta się tak z szosówek jak i z typowo górskich maszyn rodem z wyścigów MTB, których polską ikoną jest Maja Włoszczowska. Fanka Jakuszyc i nart biegowych. Tylko to może stanowić dowód, że idee wyścigów kolarskich pod marką imprez narciarskich to dobre rozwiązanie.
Jedne z najsłynniejszych wyścigów na dwóch kołach, które proponują organizatorzy maratonów narciarskich to Marcialonga Craft i Cykel Vasaloppet 90. W znanej z organizacji mistrzostw świata FIS dolinie „di Fiemme” kolarze mają do wyboru dwa dystanse, których długość może robić wrażenie. To 80 i aż 135 kilometrów po wymagających wzniesieniach południowych Alp. Dziewiąta edycja wydarzenia odbędzie się już 14 czerwca. Poza zawodami śmiałkowie mają też możliwość sięgnięcia po tzw. patent kolarski, dla którego pokonać trzeba dłuższą z dwóch pętli. „Od czerwca do września dajemy wam możliwość przejechania trasy Marcialongi nie tyle w celu walki o jak najlepszy rezultat, a dla widoków i szansy poczucia magicznej atmosfery i klimatu okolicy” - piszą organizatorzy w oficjalnej broszurze. Dowodem przejechania trasy jest książka, w której zbiera się specjalne stemple. Jedynym limitem jest czas – jedna doba.
Legendarny Vasaloppet – w przeciwieństwie do Marcialongi – kolarzy kieruje po niemal tej samej, co zimą trasie. Start również zaczyna się w Salen, a do przejechania jest 90 kilometrów. Także liczba uczestników przekracza 10 tys. (w 2015 – 12 tys.), a bilety kończą się na długo przed wystrzałem startera. W regionie Dalarna, oprócz głównego dystansu, zaplanowano także połowę dystansu i trzydziestokilometrowe wyścigi dla dzieci i młodzieży (start w Oxberg). Tę część letniego festiwalu zwykle rozgrywa się w połowie sierpnia.
Dużo bardziej popularne od kolarstwa (oferuje je tylko część organizatorów) są jednak biegi lekkoatletyczne. Te w swoich programach ma większość ujętych w Worldloppet wydarzeń. W środkowej części Europy najlepiej prezentuje się Jizerska 50, gdzie maratończycy mają do przebycia taki sam, co zimą dystans (w tym roku sobota, 5 września). Także na tym polu liderem wydają się Szwedzi i ich 90-kilometrowy ultramaraton między dwoma najsłynniejszymi miejscowościami ichniejszej historii. Ale na tym nie koniec. Coraz modniejsze jest łączenie różnych konkurencji w jeden cykl. W ten sposób powstają triathlony, a nawet czwórboje, za które ustalana jest odrębna klasyfikacja. Rzecz jasna najwięcej jest zestawów narty-nogi-rower. Od lat kuszą tym Norwegowie z Birkebeinerrennet, którzy serię nazwali „Birken Trippelen”. Jeden z najodleglejszych gospodarzy Worldloppet, australijski Kangaroo Hoppet jest z kolei częścią „Great Alpine Challenge” - półmaratonu lekkoatletycznego, jazdy na 55 km i wyścigu narciarskiego. Jest co robić? Na Islandii uważają inaczej, dlatego do powielanego schematu dodali jeszcze... pływanie. Jeden z młodszych członków organizacji promuje cykl pod wdzięcznie brzmiącą nazwą „Duch Ziemi”. Aby stać się jednym z nich, wszystkie cztery konkurencje należy ukończyć w jednym roku kalendarzowym.
Jak na tle świata wypadają Polacy z Biegu Piastów? Nie najgorzej, bo po zmianie warty na stanowisku komandora mocno otworzyli się na letnią aktywność na Polanie Jakuszyckiej. Idea biegania na nogach rozwija się z roku na rok – po raz pierwszy w historii po Izerach będzie można pobiegać na pełnym (a nawet nieco dłuższym) dystansie maratońskim. Otworzenie się organizatorów na kolarstwo to kolejny krok. I chociaż udział w zaplanowanych na 26 września zmaganiach wykupić może jedynie 100 osób, z pewnością jest to tylko początek nowego rozdziału w historii Jakuszyc. Fanom gór, sportu i natury pozostaje się tylko cieszyć. Może – jak w przypadku Szwedów – doczekamy się kiedyś dużej imprezy na nartorolkach?
Michał Chmielewski


