Prezydent FIS dla Skipola: „Mogą wyrzucić kombinację z igrzysk”

Gian Franco Kasper bacznie przygląda się mistrzostwom świata w Falun. Prezydent Międzynarodowej Federacji Narciarskiej przyznał, że FIS ma problem z kombinacją norweską. - Mogą wycofać dwubój z igrzysk – ostrzega w rozmowie z Michałem Chmielewskim.
Jak się Pan czuje w Falun?
Doskonale! Komitet organizacyjny zorganizował wszystko na najwyższym poziomie, co do detalu, zajmowali się tym zresztą bardzo doświadczeni ludzie, którym w pełni mogliśmy i wciąż możemy ufać. Przyjeżdżamy tutaj bardzo często czy to na imprezy rangi mistrzowskiej, czy na Puchary Świata i zawsze wyjeżdżamy zadowoleni.
Mistrzostwa świata odbywają się co dwa lata, każde są inne, wyjątkowe i mają, lub nie, coś szczególnego. Da się porównać Falun do innych gospodarzy?
Dwa lata temu Włosi wspaniale poradzili sobie z ogarnięciem całego przedsięwzięcia, bardzo otworzyli się na kibiców i pracujących przy wydarzeniu ludzi. Każdą imprezę należy postrzegać osobno, co FIS czyni. Nie warto porównywać jednego gospodarza czy komitetu do drugiego, a jedynie oceniać bieżącą jakość pracy i ogólne wrażenie w realiach aktualnych możliwości. Prawdą jest też, że od strony technicznej niemal zawsze komitety są przygotowane na najwyższym światowym poziomie. Różnicę robią ludzie, wolontariusze, kibice i to całe zaplecze „zabawowe”, które właściwie rodzi się samo i nie da się na nie wpływać.
Pomówmy o tradycjach narciarstwa, bo za takie uznać dzisiaj powinniśmy skakanie na skoczni normalnej oraz rozgrywanie kombinacji norweskiej. Szczególnie zainteresowanie dwubojem jest znikome.
Z kombinacją norweską mamy problem od bardzo wielu lat. Kiedyś wszyscy uważali, że to konkurencja dla największych twardzieli, więc każdy chciał ją uprawiać i oglądać. Dzisiaj tak nie jest. Oczywiście wciąż w igrzyskach olimpijskich cieszy się ona sporym zainteresowaniem nadawców telewizyjnych, ale to jest raz na cztery lata. W międzyczasie jest dużo gorzej, żeby nie powiedzieć tragicznie.
To problem czy już kryzys?
Kryzys. Dwubojem interesuje się zaledwie kilka państw, jak np. Niemcy, ale oni wygrywają medale, więc nie ma w tym nic dziwnego. Poza tymi krajami trenuje się dzisiaj albo biegi, albo skoki. Musimy być bardzo uważni w kontaktach z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim, który alarmował już, że pozycja kombinacji jest w programie igrzysk zagrożona. Oni w ogóle chcą zmienić program zimowych zawodów, przeczyścić go, wprowadzić nowe, bardziej widowiskowe dyscypliny. Może to dotyczyć również kombinacji. To nie groźba, a realne zagrożenie.
Jak to uratować?
Ile my już mieliśmy spotkań, narad, konferencji... Od lat się nad tym głowimy. Jednym z pomysłów mających wspomóc popularyzację kombinacji jest łączenie pucharowych weekendów z zawodami skoków lub biegów. Wtedy dziennikarze będący na miejscu nie muszą specjalnie na nią jeździć, tylko ona przyjeżdża do nich.
Ale to wciąż rzadkość, pomysł nie do końca wypalił.
Zgadza się. To są zabiegi, a potrzebujemy rewolucji. Taką musi być zainteresowanie uprawianiem dwuboju nowych państw, a także tych, które w ostatnich latach się od niego odwróciły. Musimy przyciągnąć nowych zawodników, a przez to telewizje, dzięki transmisjom których pojawią się i sponsorzy. Wtedy zacznie się to znów kręcić.
Nie odnosi Pan wrażenia, że mistrzostwa świata odbywają się wciąż w tych samych miejscach?
Nie, dlaczego? Chęć organizacji takich imprez zgłaszają miasta, regiony. To oni decydują, nie my. FIS nikogo nie zmusza i nie nakłania na zasadzie: „a może byście znowu zrobili imprezę, bo było fajnie”. Działa to na zasadach demokratycznych. Jest kandydat i wybrani do tego działacze decydują, czy się do tego nadaje. Proszę pamiętać, że mamy czempionat co dwa lata. Niemożliwym byłoby ciągłe szukanie nowych miejsc, w których od nowa zbudują skocznię, wykarczują las na trasy. Musimy czasem pojawić się tam, gdzie już kiedyś byliśmy.
W Falun rozmawiał Michał Chmielewski
Udostępnij
Komentarze (3)
- Ejże2015-02-22 00:59:21Dużo rzeczy jest chyba nie do utrzymania: skoki mężczyzn na średniej skoczni, kombinacja na średniej skoczni, z biegów chyba skiathlon jest sporym niewypałem, bo czołówka w części klasycznej trzyma się razem i efekt różnorodności się kompletnie rozmywa.
- ms.2015-02-22 14:47:20Moim zdaniem nie możliwe jest lączenie zawodów w kombinacji z biegami i skokami przez cały sezon. Nikt nie zmieni kalendarza specjalnie po to żeby pomóc kombinacji, poza tym wtedy z kalendarza wyleciały by pewnie chaux neuve, seefeld, ramsau itd. bo nie organziowano by tam zawodów w skoakch i biegach, kombinacja musiała by się dostosować nie odwrotnie.Moim zdaniem
wystarczy że całe narciarstwo klasyczne organizuje się w kuusamo, lillehammer, lahti, oslo.
Pozatym organizatorzy nie chcieli by robić kombinacji, skoków i biegów w jednym miejscu, ze względów czasowych, organizacyjnych itp.Nie rozumiem też ze FIS chce wyrzucić kombinację zamiast wyrzucać daną dyscyplinę kosztem innej, można by dodać nowe dyscypliny nie wyrzucając starych, może igrzyska trwałyby wtedy dłużej ale myślę że kwestia kilku dni nie robi problemu, poza tym to dodatkowy czas antenowy dla sponsorów. - Szamot2015-02-22 22:10:23Jeśli chodzi o skoki narciarskie to trochę bez sensu jest rozdawać medale w konkurencji, której w zasadzie się nie rozgrywa, mam tu na myśli skoki na średniej skoczni. Mamy przecież też MŚ w lotach więc ze skoków na średniej skoczni podczas MŚ i IO należy zrezygnować.
Moim zdaniem zupełnym niewypałem jest konkurs mieszany. Nie bardzo wiem jaki sens ma łączenie skoków męskich ze skokami kobiet, które zresztą rywalizują od niedawna. Mężczyźni drugi raz skaczą na skoczni na której w PŚ w ogóle nie skaczą. Konkurs mieszany w zasadzie też nie jest rozgrywany nigdzie indziej. Nawet biegów męskich i żeńskich się nie miesza choć są one rozgrywane od 100 lat i w dodatku w tych samych miejscach. Skoki mężczyzn i kobiet mają niewiele wspólnego, inne miejsca rozgrywania Pucharu, inne skocznie. Poza tym podczas zawodów wieczne mieszanie z rozbiegiem i dochodzi do takich absurdów, że kobiety skaczą dalej od mężczyzn. Dla mnie konkurencja bardzo sztuczna i do wykreślenia od zaraz.


