Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Biegi: świat22 lutego 2015

Polki rozpromienione po medalu. „Tworzymy nową historię”

kowalczyk jaskowiec

Justyna Kowalczyk z dumą patrzyła na opowiadającą o powrocie do wyczynowego sportu Sylwię Jaśkowiec. - Cztery lata temu myślałam, że nie będę już sportowcem – powiedziała po medalowym biegu była młodzieżowa mistrzyni świata.

 

Droga po dzisiejszy medal w Falun zaczęła się dla Polek dużo wcześniej niż w Falun. Przełomem, choć bohaterki dnia wolą używać słowa „przetarciem”, była rywalizacja w estońskiej Otepaeae, gdzie po raz pierwszy wspólnie pobiegły tę konkurencję łyżwą i od razu stanęły na podium.

 

- W Estonii to była taka rozgrzewka, chciałyśmy sprawdzić, na co nas w ogóle stać. Skończyło się to wtedy na trzecim miejscu i rzeczywiście nieźle rokowało. Potem mówiono, że składy nie te, że tutaj będzie zupełnie inaczej, a jak się okazało, zespoły były niemal identyczne i miejsce, które zajęłyśmy, też – powiedziała na gorąco po biegu Justyna Kowalczyk, dla której mistrzostwa świata w Falun stały się szóstą z rzędu imprezą, z której wróci z chociaż jednym medalem. Polscy narciarze w XXI w. w ogóle spisują się doskonale – jedynym czempionatem, na którym nie udało się stawać im na podium, były zawody w Oberstdorfie w 2005 roku.

 

Kowalczyk: - Niektórzy z nas znikają na kilka lat. Mówicie, że jestem osobą, która potrafi wykaraskać się z problemów, ale to nie do końca tak wygląda. To jest tak, że ja od Turynu jestem wciąż na świeczniku i opinia publiczna dobrze widzi momenty, w których jest lepiej i te, w których jest gorzej. Nie mam tego komfortu, w którym mogłabym sobie zniknąć i później wrócić znów po jakiś medal. A czasami bym tak chciała.

 

Pięciokrotna medalistka olimpijska była dumna z postawy Sylwii Jaśkowiec. Po sezonie olimpijskim i odejściu z reprezentacji Ivana Hudaca młodsza z dwóch dzisiejszych medalistek poprosiła o przyłączenie jej do teamu Aleksandra Wierietielnego. Oznaczało to zmianę nawyków treningowych, systemu pracy i życie z osobą zupełnie inną od siebie, o czym panie opowiadały dziś z uśmiechem.

 

- Rzadko się kłócimy, jeżeli już, to sprzeczamy. Prawdą jest, że mamy zupełnie inne charaktery, że na wiele spraw, na życie w ogóle, patrzymy całkowicie inaczej. Ale w sprincie drużynowym to nie przeszkadza, trasa biegowa nie patrzy na to, kto się z kim i jak dogaduje – zauważyła Kowalczyk.

 

Sylwia Jaśkowiec do sportu wróciła po kontuzji, której doznała w wyniku wypadku na nartorolkach. Podczas przygotowań do sezonu 2010/11 roku ratowała się przed zderzeniem z nadjeżdżającym autobusem, w wyniku czego prawie rok spędziła na trudnej rehabilitacji. Z powagą w głosie opowiedziała o tym na konferencji prasowej:

 

- Ja naprawdę myślałam, że nie wrócę już do sportu. Przez ten rok, gdy walczyłam o powrót do zdrowia, zdawałam sobie doskonale sprawę, że świat nart uciekł. A ja zostałam i nie wiedziałam właściwie, co będzie dalej. Ten medal – załamała głos Jaśkowiec – dziś jest dla mnie nowym początkiem. Wiem, że od teraz wszystko jest możliwe, że otwiera się nowa karta i wszystko pójdzie teraz szybciej. Wierzę w to – opowiadała dziennikarzom. Wcześniej, tuż po ceremonii kwiatowej, panie dzieliły się wrażeniami z biegu. Kowalczyk nie spodziewała się, że Norweżki od początku ruszą tak szybko:

 

- To było tempo na jedno okrążenie, na półtora kilometra i koniec. Byłam w szoku, trochę zostałam z tyłu na pierwszej zmianie, ale świetnie to później nadrobiła Sylwia. Drugie i trzecie koło biegłam już normalnie – powiedziała Justyna. Zapytana o kolejność startu zaznaczyła, że była ona znana od początku. - To Sylwia ma mocny finisz w łyżwie. Gdyby był klasyk, pewnie ja bym biegła końcówkę. Młodszej z duetu Jaśkowiec najbardziej w pamięć zapadł z kolei finisz. - Wiedziałam, że będzie nieźle. Nie oglądałam się za siebie, a ponoć uciekłam Szwedce. Ale Nilsson tego dnia to była po prostu rakieta. Czułam na finiszu, że ktoś mnie goni i naciska, ale robiłam swoje. I nagle z boku Stina. Mogłam tylko patrzeć – zakończyła debiutantka na podium seniorskich mistrzostw świata.

 

Medal wywalczony przez Polki smakuje tym lepiej, że tak wiele spraw w polskich nartach zmienił. Justyna Kowalczyk osiągnęła wyznaczony przed czempionatem cel i poniekąd uratowała dla siebie gorszy jak dotąd sezon. Jaśkowiec na dobre zadomowiła się w światowej czołówce. I przeszła do historii narciarstwa.

 

Korespondencja z Falun, Michał Chmielewski

 

sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (2)

  • brawo2015-02-22 19:13:10
    brawo dziewczyny brawo
    szczególnie słowa uznania dla Sylwii, tak pięknego biegu w wykonaniu Polek, jako drużyny, chyba nigdy nie widziałem
  • Xander2015-02-22 19:27:57
    Brawo dziewczyny to był świetny występ. Dziękuje wam za ten medal!!!

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.