Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Kombinacja norweska25 listopada 2012

Apoloniusz Tajner: „Nie widzę tam jakiś większych błędów szkoleniowych”

undefinedPrezes Polskiego Związku Narciarskiego coraz częściej pytany jest przez różnych redaktorów o kombinacje norweską. W zasadzie to z własnej winy, bo kilka lat temu sporo naobiecywał i teraz trzeba się z tego tłumaczyć. Tym razem Apoloniusza Tajnera przesłuchał Daniel Ludwiński ze SportowychFaktów.

Na początek prezes został zagajony o brak postępów i przedsezonowe zmiany w kadrze. Prezes nie omieszkał się także pochwalić swoimi świetnymi metodami treningowymi, dzięki którym postępy zrobiła cała kadra skoczków, którą ówcześnie prowadził (!?). „Dla mnie sytuacja jest trochę zagadkowa. Ja się wywodzę z kombinacji norweskiej, sam byłem kombinatorem, prowadziłem potem kadrę w latach osiemdziesiątych. Wtedy do sukcesów najszybciej dochodziliśmy właśnie w kombinacji, dyscyplinie trudnej, ale mającej w Polsce mocne korzenie. Teraz też stwarzamy tej grupie dobre warunki, ale coś nam nie wychodzi. Jesteśmy jednak w drodze. Zakładam, że zatrudnienie trenera Klimko jest dobrą zmianą. To były świetny kombinator norweski. Potrzebuje on jednak kilku miesięcy na przemodelowanie całego treningu, tak jak było ze skoczkami, gdy niegdyś obejmowałem ich kadrę. Dopiero po czasie mogą przyjść efekty, nic nie da się zrobić od razu" - relacjonuje Apoloniusz Tajner.

Drugie pytanie było już nieco bardziej dobitne. Redaktor SportowychFaktów zapytał prezesa wprost, czy nie uważa, że Jakub Michalczuk popełniał błędy w przygotowaniach, bo świat nam bardzo uciekł. „Ja nie widzę tam jakichś większych błędów szkoleniowych. Natomiast od pewnego czasu rzeczywiście było gorzej, zawodnicy zaczęli się wymykać spod kontroli trenerskiej, zaczęli iść na własną rękę, swoją rolę odegrali różnego rodzaju podpowiadacze. To wszystko było bardzo skomplikowane. Teraz znów udaje się to wszystko poukładać, ale potrzeba czasu, żeby zaowocowało to wynikami. Dla mnie jest to trochę niezrozumiałe, że w pewnym momencie nam się to w kombinacji zatrzymało" - wyjaśnił niewzruszony prezes.

Reasumując, Prezes Polskiego Związku narciarskiego zapewnił jednym z najlepszych juniorów na świecie dobre warunki treningowe oraz trenera, który nie popełniał większych błędów. Wina za brak postępów leży po stronie zawodników, którzy chcieli iść inną drogą i szukali jakiegoś ratunku. Czyż to nie oczywiste?

Konrad Rakowski
sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (2)

  • M_B2012-11-24 13:45:28
    Toż proste, że zawodnicy ponoszą winę, mamy wszak najlepszych trenerów fachowców od kombinacji na świecie z panem prezesem na czele, który świetnie również prowadził kadrę skoczków, że ci poza Małyszem również wygrywali wiele konkursów PŚ ......
  • Kapustnik2012-11-25 13:24:32
    W drodze są już od baaaardzo dawna. Sytuacja jest dla mnie bolesna. Sporty zimowe schodzą u nas na psy. Nie będę mówił czyja to wina bo wszyscy chyba wiedzą. A co boli mnie szczególnie?
    1 - Niegdyś nasza koronna kombinacja to jakaś farsa! Kiedy zobaczę polskiego zawodnika regularnie punktującego w PŚ?
    2 - Znowu Zakopane poza kalendarzem PŚ!!!! Myślą o MŚ a 2 konkursów KN nie potrafią zorganizować!
    3 - Piątkowe skoki mieszane. Widziałem tam różne ekipy (o różnorodności flag często wspominali komentujący). Ja nie zobaczyłem tam flagi szczególnie mnie interesującej! Czemu? Pytam.

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.