Blinkfestivalen 2015 zakończony. Wielkie emocje, polskie akcenty

- Jak przetrwałam ten uphill, to z resztą też sobie poradzę – pisała po wbiegnięciu drogą Lysebotn jedyna polska zawodniczka podczas Blinkfestivalen 2015, Weronika Nowakowska-Ziemniak. Biathlonistka z Dusznik Zdroju była zachwycona atmosferą imprezy.
Srebrna i brązowa medalistka Mistrzostw Świata w Kontiolahti wystąpiła w trzech konkurencjach, z czego w jednej znanej w całym nartorolkowym świecie – podbiegu Lysebotn Opp. Nowakowska-Ziemniak w gronie sław uplasowała się w kategorii seniorek na dobrej, 25. pozycji tracąc do zwycięskiej Heidi Weng 6 minut i 16 sekund. Na siedmiokilometrowej trasie za wschodzącą gwiazdą norweskich nart uplasowała się Kaisa Makarainen przed trzecią (także Finką) Laurą Mononen. Wśród mężczyzn najlepszym wspinaczem okazał się Matti Heikkinen, który w pokonanym polu zostawił Alexandra Legkova i Maurice Manificata.
WSZYSTKIE WYNIKI BLINKFESTIVAL NA STRONIE ORGANIZATORA
Nowakowska-Ziemniak tak relacjonowała czwartkowe wydarzenia na swoim profilu na Facebooku: „Za mną bardzo długi i niezwykle emocjonujący dzień! Jak przetrwałam ten uphill, to z resztą też sobie poradzę. Na mecie zameldowałam się około 25. miejsca,więc nie jest źle. (…) Spory wysiłek, ale warto było przyjechać. Tyle wspaniałych ludzi, ciekawych rozmów, refleksji, wniosków... no i miejsce – po prostu bajka!”
Sympatyczna Dolnoślązaczka pisząc o miejscu miała stuprocentową rację. Droga, którą podbiegali w czwartek zawodnicy, to jedna z bardziej rozpoznawalnych atrakcji Norwegii. Miasteczko leżące na skraju fiordu Lyse od lat przyciąga turystów z całego świata, którzy zasypują Internet pamiątkowymi zdjęciami uroczej panoramy.
Piątek i sobota stanęły już pod znakiem rywalizacji miejskiej z Sandnes, gdzie biathloniści (w tym Nowakowska) i biegacze walczyli w biegu dystansowym i supersprincie. Doskonale zorganizowane wydarzenie jak co roku przyciągnęło w pobliże tras tysiące energicznie dopingujących kibiców, którzy niczym nie różnili się od tych obserwowanych przy okazji zimowych Pucharów Świata. No dobrze – ci letni nie palili ognisk. Ale flagi, a jakże, mieli. Polka w zmaganiach biathlonistów poradziła sobie nieźle zajmując w piątek ósme miejsce mimo nie najlepszego strzelania (łącznie 6 karnych rund). Do zwyciężczyni, Francuzki Justine Braisaz straciła 49,7 s. W sobotnim supersprincie była 12.
Biegacze i biegaczki, mimo braku karabinów, także dostarczyli wielu emocji. W biegu na 15 kilometrów po świetnym finiszu triumfował enfant terrible dyscypliny, Petter Northug o zaledwie 0,7 s. wyprzedzając Sindre Sætre Hammerlunda i o jedną sekundę Fina Marttiego Jylhae. O tym jak równy był to bieg najlepiej świadczą dalsze czasy – aż 24 zawodników minęło linię mety mniej niż 10 sekund po Northugu.
Rywalizacja pań tak wyrównana już nie była, jednak na finiszu biegu na 10 kilometrów Barbro Kvale wyprzedziła młody talent, Lottę Udnes Weng o tylko 0,2 s. Podium uzupełniła Astrid Uhrenholdt Jacobsen.
Złamany kij i Szwed wygrywający na norweskiej ziemi – tak w Sandnes wyglądała sobota. Mimo bycia niekwestionowanym faworytem, Petter Northug dojechał do mety sprintu aż 18 sekund za Calle Halfvarssonem. Złamany kij uniemożliwił multimedaliście czempionatu w Falun walkę o drugie weekendowe zwycięstwo. Za Szwedem uplasowali się: Sindre Bjørnestad Skar i Gjøran Tefre. - Nie czułem się przed przyjazdem do Sandnes najlepiej i nie sądziłem, że będę w stanie coś ugrać. A tu miła niespodzianka. Równie wielka co kłopoty pewniaka do wygranej, Northuga. Jestem bardzo zadowolony – powiedział Calle telewizji NRK. I chociaż kibice mogli czuć niedosyt, gorycz porażki osłodziła ponownie trybunom Barbro Kvale. Tym razem jednak miejsca 2. i 3. zajęły mniej znane Renate Bergset Tjetland i Anikken Gjerde Alnaes. Rywalizację ostatniego dnia Blinkfestival utrudniał padający deszcz.
Impreza rozgrywana na zachodzie Norwegii jak co roku zakończyła się sukcesem. Popularność biegów narciarskich w Skandynawii daje naturalne zielone światło do organizowania podobnych wydarzeń, które śmiało mogłyby stać się etapami Pucharu Świata. Bo jeżeli nie chce góra przyjść do Mahometa, powinien Mahomet zacząć przychodzić do góry.
MCh.
źródła: langrenn.com/blinkfestivalen.no/Facebook – Weronika Nowakowska-Ziemniak


