Inauguracja w Klingenthal? Skoczkowie podzieleni
Po wielu latach inaugurowania sezonów Pucharu Świata w Skandynawii FIS postanowiła o przeniesieniu rozpoczęcia zimy do Niemiec. Skoczkowie mają na ten temat różne opinie.
Jesienna aura w Klingenthal nie wszystkim się podoba. Zeszłoroczny kawowy kolor śniegu zapadł w pamięć kibicom i samym zawodnikom, a jego zupełny brak poza zeskokiem jeszcze to złe wrażenie pogłębił. Jak się jednak okazuje dla samych zawodników sytuacja ta nie jest dziwna, a co za tym idzie niekorzystna.
- Jest trochę niezimowo, owszem. Chociaż z drugiej strony bardzo lubię tę skocznię, pasuje mi, poza tym organizatorzy stanęli na wysokości zadania jeżeli chodzi o jakość przygotowania zeskoku. Taka wola FIS, nie ma co polemizować. Ja tam jestem zadowolony – stwierdził Bartłomiej Kłusek, dla którego nie ma większego znaczenia miejsce inauguracji.
Organizatorów pochwalił również Dawid Kubacki. - Już drugą zimę mamy taką, że nie chce coś z nieba sypnąć śniegiem i nie ma w tej sytuacji zbyt dużego pola manewru. Śnieg jest równy, nawet biały i jeździ się po nim nieźle. To fajna skocznia. Duża i można sobie polatać. Klingenthal jako miejsce inauguracji? Nie widzę przeciwwskazań – stwierdził „Mustaf” dodając jednocześnie, że wysoki koszt przygotowania zawodów to inna sprawa. - Ich kłopot – zażartował skoczek.
W podobnym tonie wypowiedział się Jan Ziobro. - Skocznia jest dobrze przygotowana, nie można mieć zastrzeżeń. Dla mnie to obiekt szczęśliwy, bo rok temu też tutaj skakałem i całkiem nieźle sobie radziłem. Co z tego, że wokół nie jest biało? Najważniejsze, że na skoczni jest! Niczego tu nie brakuje, więc dlaczego nie rozpoczynać tu sezonu – pyta retorycznie zwycięzca z Engelbergu.
Nastroje tonuje nieco trzeci zawodnik kwalifikacji Anders Fannemel. Uważa, że lepiej dla skoków, jeśli odbywają się one w zimowej aurze, ale zwraca uwagę na fakt, że obecność śniegu, prognozy pogody to ruletka. Z jednej strony mamy śnieg w Kuusamo, z drugiej istnieje tam duże ryzyko wiatru. Norweg podkreśla, że ważne jest, by pierwsze próby na śniegu przeprowadzić w stabilnych, równych warunkach. - W Lillehammer też jeszcze nie ma śniegu, cóż począć – zakończył.
Jedynym z zapytanych zawodników, którzy na Klingenthal kręcili nosem był Jernej Damjan. Mimo – jak przyznał – świetnej atmosfery, jego przekonania każą kierować zimową dyscyplinę w inne miejsca. - Sezon zacznie się za tydzień, dziś sobie podskakujemy. Oczywiście żartuję, ale moje serce rzeczywiście bije dla zimy, mrozów i wielkich zasp. To kreuje klimat, piękno tej dyscypliny. Jest po prostu pewna magia, której niestety brakuje w jesiennym Klingenthal – wyznał szczerze zwycięzca Letniego Grand Prix.
Co o inauguracji w sercu Europy mówi dyrektor Pucharu Świata Walter Hofer? - Najważniejsze jest to, że znaleźli się eksperci i są w stanie „zrobić zimę” w nawet tak trudnych warunkach. Robili to też w Soczi i to jest przyszłość skoków w przypadku problemów z aurą. Ale to nie tylko kwestia warunków, bo po nie jeździliśmy inaugurować puchar w Skandynawii. Ważny jest też show, obecność mediów, po prostu dobra impreza. Na północy nie zawsze się to udawało i stąd decyzja, by przenieść zawody na kontynent – wytłumaczył decyzję FIS Austriak.
Z Klingenthal,
Michał Chmielewski
Udostępnij
Komentarze (2)
- MC2014-11-22 13:59:08W pełni podzielam zdanie Damjana. Mróz szczypiący w policzki i zwały śniegu to jest to.
- chmiel2014-11-22 15:05:56racja, ale w Klingenthal też nie jest najcieplej :) Bardzo się ucieszyłem, gdy Damjan powiedział coś takiego


