Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Skoki narciarskie16 listopada 2014

Załamane kariery skoczków cz. 2

Janne Ahonen

Odpoczynek po treningu zamieniasz na całonocne szaleństwo w pobliskich klubach, alkohol powoli staję się Twoim jedynym źródłem płynów, a osiągnięcia sportowe pikują ostro w dół... Tak, jesteś na ostatniej prostej do zniszczenia sobie sportowej kariery.

 

''Na początku była skrzynka, skrzynka piwa. Potem odwiedziliśmy wszystkie kluby w mieście, bawiąc się do białego rana. Trzeba było jednak przestać, za kilka godzin rozpoczynał się ostatni konkurs skoków narciarskich w sezonie''- słowa jednego z najbardziej utytułowanych skoczków narciarskich w historii Janne Ahonena pokazują, że w tym sporcie, podobnie jak wielu innych, nie ma świętych krów... Jest czas treningu, są zawody, potem jednak przychodzi pora na odprężenie, chwilę relaksu, która pozwoli nie tylko oczyścić głowę, ale także pomoże w budowaniu atmosfery. Najważniejszy jest jednak umiar...

 

Janne Ahonen swoją biografią wywołał ogromne poruszenie nie tylko w środowisku skoczków, ale także uchylił rąbka tajemnicy, wypuszczając na światło dzienne sporo ''tajemnic szatni''. Kobiety, alkohol i inne używki podczas Pucharu Świata są na porządku dziennym. Powroty do hotelu? A po co wracać. Trenerzy? Też nie są lepsi... Czasami jednak zdarza się, że pewna cienka granica zostaje przekroczona, w przypadku Fina stało się to w roku 2005, na zakończenie zimowych zmagań w Planicy. Noc poprzedzająca ostatni konkurs zamieniła się w imprezę totalną. Finowie odwiedzili wszystkie możliwe bary. Wódka lała się strumieniami, a młode dziewczyny ze Słowenii starały się dotrzymać towarzystwa popularnym sportowcom... Jaki był tego efekt? Ostatni konkurs sezonu 2004/2005 pamięta chyba każdy. Szaleńcza walka na odległości, granica rekordu świata dla kolejnych zawodników była zwykłą bułeczką z masłem. Galaktyczny skok Bjoerna Einara Romoerena na 239 metrów i wreszcie, na zakończenie, zdobywca Kryształowej Kuli - Janne Ahonen. Fin skacze o jeden metr dalej, niebotyczne 240 metrów, kończy jednak upadkiem.

 

Skoczek ma problemy z chodzeniem, każdy krok przysparza mu gigantycznego bólu, Janne jednak kategorycznie odmawia pomocy i zabrania go do szpitala. ''Bałem się, że zrobią mi badanie krwi i wszyscy by się dowiedzieli ile miałem promili''- opowiada pięciokrotny zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni. Fin nad swoimi problemami z alkoholem potrafił zapanować i nie przełożyło się to na jego wyniki sportowe, jednak po zakończeniu kariery problem powrócił. Brak adrenaliny związanej z rywalizacją nadrabiał kolejną butelką spożytego alkoholu. Wysoka samoświadomość pozwoliła mu jednak uniknąć popadnięcia w coraz większy nałóg. Ahonen postanowił powrócić do skoków, chociaż wiek i długi rozbrat ze sportem odcisnął już swoje piętno.

 

Podobny problem do Ahonena miał prawdopodobnie jeszcze bardziej utytułowany skoczek z Finlandii, Matti Nykanen. Czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli do dziś pozostaje jedną z największych zagadek tego sportu. ''Jest jak Dr Jekyll i Mr Hyde. Gdy jest trzeźwy, to najmilszy człowiek na ziemi, jak wypije, staje się niebezpieczny i agresywny'' - mówi osoba, która z Nykanenem spędziła naprawdę sporo czasu, autor jego biografii - Egon Theiner. Fin podobnie jak Ahonen, przygotowanie do zawodów rozpoczynał od piwa, a jak to wyglądało dalej, domyśleć może się każdy. Podczas zawodów z nikim nie rozmawiał, zachowywał się arogancko, lubił tworzyć bariery pomiędzy nim, a resztą stawki. Zapytacie dlaczego mu pozwalano skakać pod wpływem alkoholu (i nie tylko). W tamtym okresie kontrola dopingowa właściwie nie istniała, dla gwiazd była jedynie formalnością. Nikt nie był w stanie zrobić krzywdy najbardziej utytułowanemu zawodnikowi w historii. Krzywdę robił jednak sobie sam... Początkiem końca jego kariery Nykanena była zmiana stylu skoków. Matti nie potrafił przystosować się do nowego stylu, czyli tzw. "V'', co od razu znalazło odzwierciedlenie w wynikach. Jakby tego było mało, u Fina coraz częściej dawał o sobie znać wyeksploatowany kręgosłup... Tabletki przeciwbólowe i spora dawka alkoholu już wtedy tworzyła niezłą miksturę siejąca spustoszenie w jego organizmie. Tuż po zakończeniu kariery skoczek postanowił odnaleźć się w muzyce.Początkowy sukces nowego wokalisty, jakim niewątpliwie był status złotej płyty dla jego pierwszego krążka, w rzeczywistości oznaczał tylko kolejne problemy w życiu prywatnym. Rozwody, bójki, a nawet próba morderstwa swojej żony Mervi Tapoli, złożyły się na ogromny spadek popularności Fina, a dla niego samego oznaczały 16 miesięcy za kratkami. W 2010 roku poddał się badaniom, które wykazały, że cierpi na zespół nadpobudliwości psychoruchowej, która powoduje agresję i zaburzenia psychiczno-neurologiczne. Kilka miesięcy temu Matti Nykanen wziął kolejny ślub. Czy nowa partnerka wie na co się godzi?

 

Przeciągające się problemy z alkoholem zasiały poważne spustoszenie w organizmie innego znakomitego skoczka przełomu milenium, Primoża Peterki. Zawodnik, który w 1997 i 1998 roku nie miał sobie równych, od zawsze był znany ze słabej psychiki, a łatwość z jaką popadał w różne skrajności była wręcz niewyobrażalna. Jednego dnia potrafił iść na skocznię i jednym skokiem rozstrzygnąć losy rywalizacji, by przez kolejne dni wpaść w alkoholowy ciąg, a w kolejnych zawodach nie przebrnąć kwalifikacji. Procentowe ekscesy nie raz były powodem problemów Słoweńca. Jeszcze za czasów juniorów kilkukrotnie zdarzało mu się ''zalać w trupa''. Trenerzy jednak zawsze wyciągali pomocną dłoń, a skoczek spłacił kredyt zaufania. Im bliżej końca kariery tym niestety więcej wahań, z jakimi zmierzyć musiała się jego psychika. Słabe wyniki często były kojone hektolitrami alkoholu, a szkoleniowcy coraz ostrzej spoglądali na doświadczonego już zawodnika. Wówczas dość otwarcie mówiło się o konflikcie Peterki z fińskim szkoleniowcem Ari-Pekką Nikkolą, który nie widział dla niego miejsca w kadrze A. Peterka po zakończeniu kariery bardzo szybko zajął się szkoleniem. Słoweński związek zaproponował mu posadę asystenta Matjaża Triplata, który objął funkcje trenera skoczkiń. Gdy wydawało się, że już wszystko jest na dobrej drodze, pojawiła się... Zazdrość. Żona Primoża nie mogła znieść faktu, że jej mąż przez większość czasu przebywa z młodymi, wysportowanymi dziewczynami, w jednym hotelu i za daleko od domu. Koniec końców Pani Peterka wniosła pozew rozwodowy, a Pana Peterkę w stanie ciężkim wniesiono do szpitala psychiatrycznego.

 

Chyba najtragiczniejsza historia związana z alkoholem w skokach narciarskich nie dotyczy samych efektów sportowej rywalizacji, a związana jest z wydarzeniami spoza skoczni...

 

Mowa oczywiście o największej nadziei rosyjskich skoków ostatnich lat, Pawle Karelinie. Przyczyną wypadku była opona, która z niewyjaśnionych przyczyn wybuchła. Młodemu Rosjaninowi nie udało się zapanować nad samochodem, w efekcie czego wjechał w zaparkowaną na poboczu ciężarówkę. W tej sytuacji na pewno nie pomógł mu fakt, ze Karelin znajdował się pod wpływem alkoholu. Śledczy ustalili również, że skoczka w ogóle nie powinno być w samochodzie, gdyż kilka miesięcy wcześniej stracił prawo jazdy za nie poddanie się kontroli trzeźwości.

 

Można się zastanawiać, dlaczego młodzi ludzie, którzy tak naprawdę mają wszystko, tak łatwo popadają w tarapaty, z których ciężko się wydostać. Może wszystko przyszło im zbyt łatwo, a może w ich życiu potrzeba jeszcze większej dawki adrenaliny? Jak to się kończy? Mamy namacalne efekty. Każdy wpadł w ten sam nałóg, lecz zakończenia były już pisane przez każdego z osobna.

 

PIOTR MAJCHRZAK  |  @MAJCHRZAKP

fot. Flickr

sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (2)

  • Tim2014-11-16 17:25:43
    Kopalnia wiedzy o skokach. Ostatni wywiad z Leopoldem Tajnerem z 1992 roku.Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika skoków...

    https://www.youtube.com/watch?v=78TAuRJnKS8
  • chmiel2014-11-16 20:41:30
    faktycznie może być ciekawy

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.