Norweski biegacz Oeystein Pettersen ucierpiał w grożnej kraksie na nartorolkach

Złoty medalista olimpijski w sprincie drużynowym w Vancouver 2010 miał poważną kraksę podczas treningu na nartorolkach. Jak powiedział telewizji NRK cieszy się, że miał kask.
Norweg razem z zawodnikami grupy United Bakeries (łacznie 11 osób) byli na treningu na nartorolkach. Na jednym z bardziej stromych zjazdów doszło do wypadku, w którym ucierpieli praktycznie wszyscy. Trzech zawodników łacznie z Pettersenem i Thomasem Aalsgardem wylądowało w szpitalu, kolejnym dwóm udzielono na miejscu pierwszej pomocy.
Dla Pettersena upadek zakończył się złamaniem palca u ręki, mocnymi stłuczeniami łokcia i ramienia oraz 12 szwami.
Norweskie media donoszą także o złamaniu miednicy jednego z uczestników feralnego treningu. Sam Pettersen podkreśla, że gdyby nie kask wszystko mogłoby skończyć się dużo gorzej i przypomina biegającym na nartorolkach - nie wychodźcie na trening bez kasku.
W rozmowie z dziennikarzem NRK powiedział jak doszło do wypadku - To było idiotyczne z naszej strony, jechaliśmy dużą grupą, szybkość rosła z każdym metrem, przed sobą mieliśmy coraz ostrzejsze zakręty. Trochę spanikowaliśmy, w momencie kiedy jeszcze z dołu zaczęły pojawiać się samochody większość z nas żeby się ratować wybrała skok do rowu. To cud, że nikomu nic poważnego się nie stało.
Pettersen, którego czeka kilkutygodniowa przerwa w treningach, kolejny raz ponawia apel do wszystkich nartorolkarzy - biegajcie w kasku.
p.s Biegacie w kaskach?
/KaCe/


