Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Wywiady: biegi Polska4 września 2026· Redakcja skipol.pl

Sebastian Bryja: Miałem dużo szczęścia w nieszczęściu [WYWIAD]

Po rozmowie z kombinatorką norweską Joanną Kil w ‘’Narciarskich przesłuchaniach’’ przyszła pora na kolejnego bohatera. Biegacz Sebastian Bryja, bo o nim mowa, w rozmowie ze Skipolem opowiada o niefortunnym wypadku na rowerze i widocznych postępach w trwającej rehabilitacji. Zapraszamy do przeczytania naszego następnego wywiadu.


MACIEJ MIKOŁAJCZYK (dla skipol.pl): Zacznę od najważniejszego pytania. Jak się obecnie pan czuje(zarówno fizycznie, jak i psychicznie)?

SEBASTIAN BRYJA: Czuję się całkiem dobrze. Bywają momenty trudniejsze i łatwiejsze, ale biorąc pod uwagę to, że wciąż mam złamaną nogę, czuję się dobrze.

MM: Jak przebiega pana rehabilitacja? Czy widać już znaczne postępy?

SB: Rehabilitacja przebiega raczej pomyślnie. Za moment mijają trzy miesiące od wypadku i operacji, a postępy zdecydowanie są duże, zwłaszcza w przeciągu ostatniego miesiąca. Tak naprawdę każdy tydzień od operacji był jednak okraszony dużym postępem – zaczynając od tego, że coraz mniej odczuwałem ból, rany się goiły i stopniowo zwiększał się komfort codziennego funkcjonowania. A aktualnie już trenuję, mimo że wciąż jestem trochę ograniczony przez tę nogę. W ostatnich tygodniach widzę jednak bardzo duże postępy w treningach. Na coraz więcej rzeczy mogę sobie pozwolić, a moje samopoczucie również jest coraz lepsze. Cały czas współpracuję z fizjoterapeutą i pozostaję w kontakcie z trenerami. Tak naprawdę pierwsze ćwiczenia zacząłem już po trzech tygodniach od wypadku, a po około pięciu-sześciu tygodniach rozpocząłem treningi. Początkowo były to głównie ćwiczenia na siedząco na trenażerze, podczas których pracowałem przede wszystkim nad górnymi partiami ciała. Obecnie jeżdżę również na rowerze stacjonarnym, chodzę na siłownię i, tak jak mówiłem, mogę sobie pozwolić na coraz więcej treningów i ćwiczeń.

MM: Które części ciała najbardziej ucierpiały w tym wypadku? To wszystko zdarzyło się na treningu kolarskim?

SB: Tak, wypadek miał miejsce na treningu. Był to trening na rowerze. Ciężko mi wracać do tego momentu, ale generalnie, pokrótce opisując sytuację, na zakręcie moje tylne koło straciło przyczepność. Upadłem, uderzyłem w ciężarówkę i ostatecznie znalazłem się tuż przed jej kołami. Miałem też bardzo dużo szczęścia, ponieważ w ostatnim momencie ciężarówka się zatrzymała. Tak więc koniec końców, miałem dużo szczęścia w nieszczęściu. Mam złamane podudzie, a dokładniej kość piszczelową i kość strzałkową. Złamania były poważne, a kość piszczelowa była złamana spiralnie na dużym obszarze. W momencie, kiedy się podniosłem, moja noga wprost wisiała. Na szczęście wszystko potoczyło się dobrze i zostałem zoperowany. Obecnie noga jest ustabilizowana gwoździem i śrubami wewnątrz kości piszczelowej, więc tak naprawdę nie mam gipsu, bo wszystko jest usztywnione od środka. Koniec końców, cieszę się, że tak się to skończyło i mam swoją nogę.


Bryja wypadek

foto: archiwum prywatne zawodnika

MM: Jakie są rokowania? Kiedy mógłby pan najszybciej wrócić na narty?

SB: Szczerze mówiąc,rokowania w tym przypadku nie są łatwe do precyzyjnego określenia. Doktor nie był w stanie dokładnie powiedzieć, ile czasu będzie mi potrzebne do powrotu, ponieważ przy takich złamaniach widełki czasowe są bardzo duże. Ja mam nadzieję, że w tym sezonie wrócę na narty, ale nie wiem jeszcze, na ile dolegliwości bólowe mi na to pozwolą.

MM: Czy można niestety powiedzieć, że najbliższy sezon Pucharu Świata będzie bez pana udziału?

SB: Trenuję i przygotowuję się na tyle, na ile mogę. Myślę, że gdyby zsumować wszystkie ćwiczenia rehabilitacyjne oraz moje treningi, to de facto trenuję tyle samo, co przed wypadkiem. Oczywiście intensywność i jakoś tego jest inna. Liczę na to, że będzie dobrze, ale ciężko jest mi powiedzieć, co się wydarzy i czy Puchar Świata jest stracony. Tego po prostu nie da się przewidzieć na tym etapie.

MM: Jak wygląda sytuacja z pana motywacją? Jest pan mocno zmobilizowany, by wrócić do sportu?

SB: Tak jak wspominałem, cały czas trenuję i przygotowuję się do sezonu. Jest to o tyle dużo trudniejsze, że nie wiem, czy będzie mi dane startować i w ogóle jak będę funkcjonować. Mam nadzieję, że szybko wrócę do pełnej sprawności i uda mi się ponownie wejść na wysoki poziom sportowy.

MM: Czego panu obecnie najbardziej brakuje? Rywalizacji, a może czegoś innego?

SB:Brakuje mi przede wszystkim takiego harmonogramu sportowego i treningów na zewnątrz. Bardzo lubię ten sportowy tryb funkcjonowania i całe przygotowania. Teraz troszeczkę wywróciło się to do góry nogami i jest nieco inaczej, ale staram się w tym odnajdywać. A rywalizacja napewno była tą rzeczą, która w tym wszystkim dodawała iskry.

MM:Co jest dla pana najtrudniejsze podczas rehabilitacji? Czuje pan wsparcie bliskich?

SB: Zdecydowanie czuję duże wsparcie bliskich. Myślę, że bez nich nie dałbym rady przetrwać pierwszych tygodni po operacji. Początkowo było naprawdę trudno i bez mojej rodziny oraz ich wsparcia byłoby mi bardzo ciężko. Jestem za to ogromnie wdzięczny. Chciałbym również podziękować wszystkim osobom, które wspierały mnie w różny sposób. Odzew był naprawdę bardzo duży i na pewno bardzo podnosiło mnie to na duchu, zwłaszcza liczne odwiedziny w pierwszym miesiącu, kiedy dni bardzo mi się dłużyły, a dodatkowo często doskwierał mi spory ból.

MM: Jak przedstawia się aktualnie pana plan dnia? Co robi pan poza rehabilitacją? Jak pan odpoczywa?

SB:Oprócz rehabilitacji i wizyt u fizjoterapeuty mój plan dnia bardzo się zmieniał na przestrzeni całego tego okresu. Aktualnie trenuję trzy razy dziennie. Zazwyczaj jest to rower stacjonarny, trenażer i po południu ponownie rower stacjonarny. Pomiędzy tymi trzema treningami wykonuję różne ćwiczenia, które mają mi pomóc w odbudowie mięśni, które zanikły po operacji oraz wspomóc cały proces powrotu do sprawności. Tak naprawdę takich ćwiczeń wykonuję od rana do wieczora całkiem sporo. Do tego dochodzą dodatkowe masaże czy zabiegi, które zostały mi zalecone przez specjalistów. Tak więc naprawdę mam całkiem sporo aktywności fizycznej w ciągu dnia. Poza rehabilitacją staram się natomiast odpoczywać, dbać o sen i regenerację. Myślę, że przez te trzy miesiące przeczytałem rekordową dla mnie ilość książek. Obejrzałem też różne seriale, na które wcześniej nie zawsze miałem czas. Śledziłem też z przyjemnością wydarzenia w innych dyscyplinach sportowych, zwłaszcza kolarstwo i lekkoatletykę. Przed wypadkiem miałem sporo zaplanowane, więc kiedy już stwierdziłem, że jestem w stanie, chciałem obronić mój licencjat na uczelni. Znalazłem też czas na naukę nowych umiejętności i zajawek. Także czas mija mi szybko i można powiedzieć, że ta rehabilitacja niewiele różni się od normalnego trybu życia sportowca.

MM: Uprawiał pan sport na świeżym powietrzu. Teraz więcej czasu przebywa pan w domu. To chyba dla pana ogromna zmiana?

SB: Tak. Te treningi i przebywanie bardzo dużej ilości czasu w pomieszczeniach, bo chcąc nie chcąc tak to teraz wygląda, są dla mnie czymś zupełnie innym. Plusem jest na pewno to, że nie jestem zależny od pogody, ale zdecydowanie wolę treningi na świeżym powietrzu. Sam fakt, że dużo szybciej one mijają. Mimo wszystko staram się jak najwięcej korzystać ze świeżego powietrza, więc chętnie wychodzę na zewnątrz

MM: Ma pan miejsce w kadrze i stypendium sportowe. To dość komfortowa sytuacja, która też mobilizuje?

SB: Tak, mam stypendia sportowe i jest to na pewno bardzo pomocne. Pozwala mi to w pewnym stopniu zabezpieczyć się i sprzęt podczas rehabilitacji, ponieważ wiąże się ona również z różnego rodzaju dodatkowymi kosztami. Jestem wdzięczny za to, że mam taką możliwość. Być może w najbliższych miesiącach uda mi się pojechać na moje pierwsze zgrupowanie w tym sezonie, co na pewno dodatkowo motywuje mnie do dalszej pracy.

MM:Na koniec wróćmy na chwilę do poprzedniego sezonu. Jak podsumuje pan minioną zimę? Czuje pan po niej lekki niedosyt?

SB:Miniona zima była na pewno dla mnie bardzo ważna, w końcu był to rok olimpijski. Był to też bardzo dobry dla mnie sezon. Uzyskałem życiowe wyniki w Pucharze Świata i ostatecznie wywalczyłem kwalifikację olimpijską. Niestety, tuż przed igrzyskami przytrafiła mi się choroba, przez co wyniki na samych igrzyskach nie były dla mnie w pełni satysfakcjonujące. Liczyłem na trochę więcej, to na pewno. Mimo wszystko jestem zadowolony z tego sezonu. Był to bardzo dobry rok, a osiągnięte wyniki napawają mnie dużą nadzieją na dalsze przebijanie się do czołówki Pucharu Świata.

MM: Czego oprócz powrotu do zdrowia mogę panu życzyć?

SB:Przede wszystkim zdrowia. Resztę sobie wypracuję. Dziękuję.

MM: Dziękuję za poświęcony mi czas. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i udanej rehabilitacji.


Wywiad z Sebastianem Bryją przeprowadził Maciej Mikołajczyk


sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki
Spodobał się artykuł? Daj znać redakcji.

Udostępnij

Przeczytaj także o tym wydarzeniu

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.