KORNELIA MAREK.......

Zdaniem Kornelii Marek… Kornelia Marek-nasza kolejna reprezentantka, także miała wiele do powiedzenia na temat biegu sztafetowego oraz swojej formy w bieżącym sezonie. W rozmowie, przyznała, że jej oczekiwania dotyczące tej konkurencji były zdecydowanie niższe, a osiągnięty rezultat był wielkim zaskoczeniem i miłą niespodzianką. Co czuła po przebiegnięciu swojego odcinka? "Radość, szczęście i wielką satysfakcję, że możemy walczyć z najlepszymi na świecie. Jest to wielkie wyróżnienie przechodzące nasze oczekiwania-przed biegiem liczyłyśmy, że wynik w pierwszej 10. jest już super, ale 6.-to jest sukces!" Kornelia zapytana o ocenę swojego biegu, skomentowała go tak: "Uważam, że dałam z siebie wszystko, ale żałuję, że nie poszłam do przodu za Norweżką i jej nie dotrzymałam kroku, bo Rosjanka była dzisiaj w wyjątkowo słabej dyspozycji. Ale jestem zadowolona ze swojego biegu". A co sądzi o swoich startach w zawodach Mistrzostw Świata i Pucharze Świata? "Jak na debiut w MŚ uważam swoje dotychczasowe wyniki za dobre. Czuję jednak niedosyt po biegu łączonym, w którym zawiodły mnie narty do łyżwy. Ale chcę powalczyć jeszcze w dzisiejszym biegu na 30 km. A co do Pucharu Świata na początku sezonu było bardzo słabo. Mam nadzieję, że w końcówce będzie zdecydowanie lepiej!" Zapytana o dalsze plany i postawione przed sobą cele, stwierdziła, że chciałaby "by najbliższe lata, a szczególnie ten rok przed Igrzyskami Olimpijskimi w Vancouver był okresem przygotowania, a w rezultacie jeszcze lepszych wyników. Głównym celem natomiast w najbliższej przyszłości jest pchać się do przodu w zawodach Pucharu Świata i jak najczęściej punktować". Jak będą wyglądały przygotowania naszych dziewczyn do Igrzysk-same nie wiedzą. Oddają się w ręce trenera i bezwzględnie wykonują jego polecenia, robią wszystko co karze im robić, a jak stwierdziła Kornelia "czasem nawet więcej". A co do oczekiwanego w Vancouver wyniku naszej polskiej reprezentacji, zdaniem Koli "nie warto wyprzedzać faktów. Został jeszcze rok. Gdybyśmy osiągnęły taki wynik jaki mamy teraz też byłby to wielki sukces. Jednak lepiej miło się zaskoczyć, niż niemiło rozczarować". Jak widać nasze zawodniczki przepełnione są pozytywną energią i wielką wiarą, która zapewne będzie mobilizowała je do ciężkiej pracy. Czy mobilizacja ta wypływa z faktu tak dobrych osiągnięć Justyny Kowalczyk? Jest to zapewne bardzo mocny bodziec dla naszych kadrowiczek, jednak sam fakt przynależności do drużyny wzbudza w każdej z nich poczucie odpowiedzialności nie tylko za swoje własne wyniki, ale także całej drużyny. Dziewczyny z ogromnym zapasem energii i motywacji będą dążyły do ciągłego doskonalenia swoich umiejętności, a my z niecierpliwością będziemy czekali na Igrzyska Olimpijskie, do których dziewczyny z gorącym sercem będą się przygotowywały.FOTO:pzn.pl


