Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Kocham biegówki: przygody11 lutego 2018

Propozycja trasy na biegówki w Beskidzie Śląskim: Kubalonka – Stożek Wielki

wislan

Zastanawiałem się, jaką trasę zaproponować na (dobry) początek… I doszedłem do wniosku, że jest  jedna taka, prawie idealna. Zacznijmy od atutów podstawowych: Trasa w moim odczuciu, jeśli chodzi o dystans, jest tak w sam raz. Zakładając oczywiście, że osoba na nią się wybierająca, potrafi, jak to się mówi, stać na biegówkach, a ponadto ma standardową kondycję. Z pewnością nie jest to jednak trasa jakoś specjalnie hardkorowa.

 

 

Czas przejścia w jedną stronę wynosi mniej więcej około dwie godziny, wliczając w to kontemplację krajobrazu, fotografowanie i jakieś inne przerwy typu: „łyczek herbatki z termosika”. Kolejnym plusem jest fakt, że zarówno na starcie, jak i u celu trasy jest miejsce, aby coś zjeść i się ogrzać (gastronomia). Zatem optymalnie możemy zaplanować tak: śniadanie na Kubalonce, kawka na Stożku, a obiad po powrocie znów na Kubalonce. Z pewnością z głodu nie zginiemy.

 

 

Trzeci plus dodatni jest taki, że trasa w 90% wiedzie szlakiem (szlakami) i z tego też powodu nikt raczej nie powinien się zgubić, a ponadto jest też dodatkowa alternatywa, dla tych którzy jednak dojdą do wniosku, że wolą dreptać pozaszlakowo. Na dodatek nachylenia terenu naprawdę są przyjazne biegówkowiczom i jedynie w dwóch miejscach, być może trzeba by zdjąć narty, jeśli ktoś się nie czuje zbyt pewnie, ale to są odcinki maksymalnie kilkunasto/kilkudziesięcio metrowe. Kolejnym atutem, od którego w zasadzie powinienem zacząć, jest lokalizacja startu trasy, jeśli chodzi o dobre skomunikowanie z resztą wszechświata, tzn. bez problemu dojedziemy tam i zaparkujemy samochodem, jak również autobusem na linii Wisła – Trójwieś.

 

 

To może tyle jeśli chodzi o plusy podstawowe. Myślę, że każdy z czytelników po wypróbowaniu trasy będzie mógł dodać te swoje – subiektywne. A teraz czas na minusy, a w zasadzie chyba jeden minus. Nie oszukujmy się, zimy w Beskidach są jakie są, a tę trasę na biegówkach przejdziemy komfortowo, dopiero przy obfitej pokrywie śnieżnej. Na trasie jest trochę wystających kamieni, ponadto są obszary, gdzie gęsty las sprawia, że pokrywa śnieżna jest o wiele skromniejsza niż na otwartych przestrzeniach. Ja testowałem tę trasę w czasie, kiedy w dolinach beskidzkich nie było w ogóle śniegu i targnąłem się wtedy na nią tylko i wyłącznie ze względu na to, że moje narty w tym sezonie kończą już swój żywot. W takich wypadkach każdorazowe najechanie na kamień nie wywołuje, aż takich ucisków pod sercem. Innych poważniejszych minusów trasy jakoś nie mogę się doszukać. Na koniec nie pozostało mi nic innego, jak sypnąć paroma faktami natury organizacyjnej, a reszta należy już do Was, Drodzy Czytelnicy. Startujemy z parkingu na Przeł. Kubalonka i ruszamy czerwonym szlakiem w kierunku Stożka. PS Czuję się trochę nieswojo w stosunku do większości czytelników Skipola, ze względu na fakt, że aby zacząć pierwszą proponowaną przeze mnie trasę, należy ustawić się plecami w stosunku do tras biegowych (sic!). Wracając do trasy. Kawałek za Beskidem (824mnpm) nagle i nieoczekiwanie szlak skręca ostro w lewo.

 

 

Kiedyś miał chyba inny przebieg, ale domyślam się, że jakieś sprawy własnościowe wzięły górę i trzeba było znaleźć inną lokalizację. Ja proponuję pójść inaczej, a dokładniej zamiast w lewo, skręcić w prawo. Dosłownie za parę metrów wejdziemy na polanę i musimy iść w kierunku widocznego po jej drugiej stronie wzniesienia. Po lewej stronie wzniesienia stoi dom i można przejść ponad tym domem, a dalej już drogą w kierunku Przełęczy Łączecko (Łączęcko).

 

Kawałeczek dalej dochodzi do drogi niebieski szlak i to on nas doprowadzi prosto do schroniska na Stożku Wielkim, a tak dokładnie rzecz biorąc, to nie do końca do schroniska, tylko do szlaków zielonego i czerwonego po minięciu Kyrkawicy, i to one nas doprowadzą do upragnionego celu. W zasadzie w tym miejscu już skończyłem, ale muszę dodać jeszcze dwie rzeczy. Po minięciu przeł. Łączecko, niebieski szlak wydaje się być idealnie zlokalizowany pod kątem narciarzy biegowych.

 

Osłania od wiatru, daje cień (śnieg się dłużej trzyma), a mijając Kiczory (989mnpm) i Kyrkawicę (973mnpm) niweluje niepotrzebne nachylenia terenu. Druga sprawa – nawiązując do wspomnianej wcześniej przeze mnie opcji pozaszlakowej – polecam też rozważyć dojście do Przełęczy Łączecko od strony nie Przełęczy Kubalonka lecz Osiedla Kubalonka. Brzmi podobnie, ale to całkiem inna jakość, ponieważ wiedzie tam tak zwana stokówka. Trasę opisałem na moim blogu w pierwszej części posta, który niniejszym Wam linkuję, tam także więcej zdjęć z wyprawy: TUTAJ

 

Z mojej strony to tyle. Dajcie znać czy udało mi się Was namówić na tę trasę, a w następnym odcinku postaram się opisać coś z gruntu innego, czyli dzicz totalną w sercu Beskidu Śląskiego. Oczywiście pod kątem użytkowników nart biegowych.

 

Pozdrawiam.

Wi Ślan

 

sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.