Bjoergen

Jak pech, to pech – kiedy po urodzeniu dziecka i urlopie macierzyńskim Marit Bjoergen już wracała do treningów, przytrafiła jej się pechowa kontuzja. Teraz, gdy wszystko było już na dobrej drodze, pojawiła się znowu. – Jestem sfrustrowana – mówi sama zainteresowana. Czy urazy przeszkodzą jej w przygotowaniach do MŚ w Lahti? 

 

Drugą część krajowych mistrzostw w Beitestolen to miał być wielki pojedynek powracającej do startów Marit Bjoergen i rewelacyjnej Therese Johau, jednak tuż przed zaplanowanymi na początek kwietnia rozrywkami najbardziej utytułowana biegaczka nabawiła się kontuzji, naciągając jeden z mięśni biodra podczas joggingu. Niestety, jak mówi powszechnie znane przysłowie, historia lubi się powtarzać – obecnie 36-letnia multimedalistka wszelkich światowych imprez ponownie zmaga się z urazem. A do pierwszego startu w ramach MŚ w Lahti pozostało nieco ponad 250 dni…

 

Kontuzja odnowiła się na początku tygodnia, podczas zgrupowania w Sognefjellet. Gdy po raz kolejny poczuła nieprzyjemny ból, nie była zadowolona. – Przeklinałam, przyznaję. Jako czołowa zawodniczka chcę w 100% wykonywać to, co zostało zaplanowane – mówi zawodnicza, która z taką sytuacją w swojej karierze spotyka się po raz pierwszy, bowiem wcześniej urazy raczej ją omijały. Teraz wymuszają alternatywny trening. A co z MŚ w Lahti? – Nie obawiam się o przygotowania, rzetelnie trenuję już od lutego, a do czempionatu jest jeszcze sporo czasu – mówi na łamachnorweskiego dziennika Verdens Gang.  

 

Kontuzja dla aktywnej zazwyczaj mamy, ale przede wszystkim sportsmenki to jednak utrapienie. - Nudzę się, gdy nie mogę wykonywać ćwiczeń, które powinnam, jednak muszę pogodzić się z rzeczywistością . Na szczęście, choć nie może biegać, to jazda na nartorolkach jest możliwa. - Urazy spowodowane przez naciągnięcie mięśnia wymuszają trening alternatywny – mówi trener Roar Hjelmeset. Mimo to przygotowania do sezonu idą zgodnie z planem, a główne cele, czyli MŚ w Lahti, dalej pozostają niezmienne, jednak ból wymusił rezygnację z występu podczas tzw. Oslo Skishow.

 

Obaw nie ma także ekspert telewizji NRK, Torgeir Bjoern. – Były problem, gdyby uraz pojawił się w sierpniu lub wrześniu, w lipcu nie powoduje zagrożenia dla formy Bjoegen – tłumaczy, zauważając też pozytywny aspekt odmiennego treningu. Mianowicie, powołuje się na przypadek Therese Johaug, która w 2015 roku w krótkim odstępnie czasu (najpierw w lipcu, a potem we wrześniu) złamała rękę, co wymuszało zmiany w przygotowaniu, ale nie przeszkodziło jej w uzyskiwaniu nieosiągalnych dla jej rywalek rezultatów.

 

fot. Paweł Hajda / Skipol.pl

źródło: NRK /

KaEn