
- Jak mielibyśmy zgłosić Magdę do Pucharu Świata bez aktywnego kodu FIS? – pyta retorycznie dyrektor sportowy PZN Marek Siderek. Działacz żałuje marnowanego talentu Kozielskiej ale podkreśla, że dorosłych zawodników nie można prowadzić za rękę.
Opublikowany w poniedziałek w Skipolu wywiad z Magdaleną Kozielską wywołał w środowisku narciarzy niemałe poruszenie. Uczestniczka mistrzostw świata w Falun pożaliła się w nim, że chociaż bardzo chciałaby ścigać się na nartach, to wiele okoliczności jej to uniemożliwia. 24-latka przypomniała, że dzięki zeszłorocznej wygranej w Slavic Cup może na koszt organizatorów startować w 1. periodzie rozpoczętego niedawno Pucharu Świata. Ale nie startuje, bo z obietnic nie wywiązał się Polski Związek Narciarski.
- Byłam po sezonie w PZN, gdzie rozmawiałam z Markiem Siderkiem. Powiedział, że tak, że pojadę na PŚ. Po czym kontakt się urwał. Próbowałam dzwonić, kontaktować się, niestety bezskutecznie. Jedyny kontakt ze związkiem miałam wtedy, kiedy kazali mi oddać sprzęt – powiedziała nam narciarka. O ustosunkowanie się do tej wypowiedzi poprosiliśmy dyrektora sportowego PZN.
Narty były związkowe
Marek Siderek chętnie podjął się wyjaśnienia sytuacji z punktu widzenia związku. Przyznał, że wywiad wydrukował, przeczytał i widzi wiele spraw niedopowiedzianych lub zupełnie nieprawdziwych.
- Tak, rozmawiałem z Magdą po poprzednim sezonie zimowym w PZN. Kontaktowała się ze mną w chwili, gdy prawie pewne było, że nie będzie w składzie żadnej z grup szkoleniowych PZN. Poprosiła mnie wówczas o pewną przysługę i jej pomogłem tak jak zazwyczaj staję po stronie zawodników. Powiedziałem jej wtedy, że okej, możesz trenować inaczej niż grupy PZN i że masz miejsce w 1. periodzie PŚ. To wszystko – przypomina Siderek. Jak przyznaje, bolesne z jego perspektywy jest przedstawienie PZN jako związku który daje i odbiera. Działacz informuje, że sprzęt zakupiony przez PZN dla danej grupy szkoleniowej w dowolnej konkurencji nie jest własnością zawodnika, a jego obowiązkiem jest zgodnie z aktualnie obowiązującymi regulaminami PZN zdanie go siedziby związku. Wykorzystywany jest on dalej przez kolejnych zawodników. Każda jedna para nart i innego sprzętu jest ewidencjonowana. To normalna procedura, nie ma w niej nic dziwnego – podkreśla.
„Nigdy nikogo nie blokowaliśmy”
Stanowisko Polskiego Związku Narciarskiego jest takie, że pytanie drogą SMS-ową o szczegóły startów w Pucharach Świata nie do końca jest poważne. A podobno tak właśnie Kozielska skontaktowała się z Siderkiem pod koniec listopada argumentując, iż pisze, bo... kontaktują się z nią dziennikarze. - Abstrahując od formy kontaktu, czy pytanie o takie kwestie już w trakcie sezonu to nie jest trochę za późno? - pyta działacz.
Siderek: Nikt nigdy w PZN nie odmówił i nie odmówi startu w zawodach międzynarodowych żadnemu zawodnikowi w jakiejkolwiek konkurencji. Nie ważne czy jesteś w grupie szkoleniowej związku, trenujesz sam własnymi metodami, czy jesteś amatorem, każdy może spełnić odpowiednie warunki i wziąć udział w zawodach z kalendarza FIS. Magda też musi działać w myśl regulaminów, a tego nie robi. Efekt? Mimo że może być na Pucharze Świata na koszt organizatorów, na tę chwilę... nie ma nawet prawa się do nich zgłosić.
Zawodniczka nieaktywna
Jak sprawdziliśmy, w bazie danych FIS profil Magdy Kozielskiej jest oznaczony jako nieaktywny. Biegaczka nie zgłosiła bowiem woli przedłużenia jej międzynarodowej licencji zawodniczej (tzw. FIS Code), a czas na to był do 30 czerwca. Roczna opłata za FIS kod wynosi 30 franków szwajcarskich.
Siderek zapewnia, że o terminie wystąpienia o licencję FIS informowany jest każdy trener i zawodnik w Polsce poprzez okręgowe związki narciarskie. Dla spóźnialskich istnieje jednak możliwość wyrobienia jej w PZN w każdej chwili i trwa to maksymalnie 24 godziny. - Magda jest dorosła, więc wypełnia taki wniosek sama. Choćbyśmy chcieli to nie możemy każdego prowadzić za rękę, bo wszystkie formularze są w siedzibie związku i na stronie internetowej – mówi działacz. I dodaje, że na drodze do startu w Pucharze Świata oraz w każdych innych zawodach FIS oprócz zdobycia kodu FIS konieczne jest jeszcze wypełnienie „Deklaracji sportowca niebędącego członkiem kadry narodowej a zgłaszanego przez PZN na swój wniosek do zawodów FIS w kraju lub poza jego granicami”. To też – mówi Siderek – da się załatwić od ręki. Wystarczy chcieć.
Brak jasnej deklaracji
Prawdą jest, że zgłoszenia narciarzy do zawodów dokonuje wyłącznie PZN. Odpowiednio wcześniej wypełnia się dokument załączając dane zawodnika i m.in. aktualne FIS punkty. Komitety organizacyjne po otrzymaniu takiego zgłoszenia do zawodów muszą dokładnie ustalić wydatki i zapewnić logistyk na miejscu. W przypadku Magdy tylko kwestię dojazdu zawodniczka musiałaby załatwić sama. Komitety organizacyjne pokrywają jej udział i pobyt we wszystkich imprezach 1. periodu PŚ. Ale najpierw muszą wiedzieć, że Kozielska w ogóle chce przyjechać.
W Polskim Związku Narciarskim nie wiedzą jednak czy bohaterka naszego poniedziałkowego wywiadu jest jeszcze zainteresowana nartami. - Nie wiem na dziś jaki Magda ma sportowy cel na ten sezon ani nawet jaki reprezentuje klub. Nie wiemy też w związku co robiła w okresie przygotowawczym. Skoro chciała jeździć na Puchary Świata, dlaczego nie zadzwoniła mówiąc, że jest tam i tam, weźmie udział w biegu kontrolnym i pokaże aktualną dyspozycję? Kozielska wciąż wyłamuje się z myśli szkoleniowej startując w innych dyscyplinach. Gdy trener mówił, że konkretne działania źle wpłyną na jej dyspozycję w zimie, zawodniczka nie słuchała. Co więc możemy zrobić? – rozkłada ręce Siderek.
- Żałuję tej sytuacji i tego, że możemy stracić dobrą zawodniczkę. Mamy mało talentów i każdy jest na wagę złota. Nikt nie oburza się na jej inną formę przygotowań do sezonu, ale w tym wszystkim trzeba namacalnych dowodów, że się chce. W tej sytuacji – kończy dyrektor sportowy PZN – wyraźnie tego zabrakło.
Rozmawiał Michał Chmielewski

