Sprinterski Puchar Świata na Manhattanie? To nie żart

To nie jest ani iluzja, ani perspektywa, która miałaby znaleźć odzwierciedlenie w rzeczywistości w perspektywie kilkuset lat. Jürg Capol, były dyrektor Pucharu Świata w biegach narciarskich, chce spełnić swoje marzenie i za 3-4 lata zorganizować Puchar Świata w sprincie na terenie Manhattanu, a konkretniej słynnego Central Parku.
Szwajcar ujawnił swoje śmiałe plany w rozmowie z norweską gazetą VG. - To byłaby świetna reklama i wyjątkowe wydarzenie dla narciarstwa biegowego - twierdzi. A skąd w ogóle taki pomysł? Zaczęło się od drugiego w tegorocznym Tour de Ski zwycięstwa Amerykanki. Najpierw w sprincie w Oberstdorfie triumfowała Sophie Caldwell, a następnie, po 5 kilometrach w stylu dowolnym pierwsza na metę wbiegła Jessici Diggins. Były szef biegów liczy, że sukcesy ich rodaczek skłonią amerykańską federację do podjęcia tak nietypowego wyzwania. - Celem jest zorganizowanie takiego wydarzenia za Oceanem co dwa-trzy lata - mówi. Co ciekawe, to nie pierwszy taki pomysł Capola. - Już kilka lat temu chciałem, by Tour de Canada startował właśnie w Central Parku, nie udało się tego zrealizować, ale idea jest nadal żywa.
- Wcześniej Amerykański Związek Narciarski nie był gotowy na realizację takiego przedsięwzięcia, jak sprinty w Central Parku. Koszty były zbyt wysokie, ale teraz, gdy Amerykanki plasują się wysoko w Pucharze Świata, pomysł może w końcu znaleźć odzwierciedlenie w rzeczywistości - snuje swoją wizje Szwajcar.
Śmiałe wizje nie są jeszcze jednak potwierdzone, a choć jest wiele osób zainteresowanych taką reklamą biegów, to mogą pojawić się pewne trudności, zwłaszcza finansowe. Capol zapewnia jednak, że kwestie finansowe nie utrudnią planów. - Technicznie wprowadzenie takiego rozwiązania to żaden kłopot, pojawiają się jednak wątpliwości natury ekonomicznej. Co prawda nasi sponsorzy są zainteresowani takimi zawodami i byliby w stanie nawet wyłożyć dodatkowe środki, rozmawialiśmy o tym już kilka lat temu, a teraz nasze dyskusje nabierają coraz większej powagi, a silna amerykańska drużyna tylko nam w nich pomaga.
O zdanie na temat sprintu w Nowym Jorku zapytano także niedawną triumfatorkę etapu Tour de Ski, Jessicę Diggins, która również opowiedziała się za takim pomysłem. Dlaczego? Ponieważ ranga wydarzenia jej zdaniem z pewnością spowodowałaby wzrost zainteresowania biegami narciarskimi za Oceanem. - Rozmawiałam z wieloma zawodniczkami Pucharu Świata i pytałam, czy przyjechałyby do Nowego Jorku na taki sprint, wszystkie zareagowały bardzo pozytywnie. Problem polega jednak na tym, że na razie nie mamy pieniędzy na wdrożenie takich rozwiązań. Nie można sprzedać praw transmisyjnych sportu, którego w USA prawie nikt nie ogląda. Mamy jednak ludzi, którzy są za to odpowiedzialni i pracują na tym, by było lepiej - wyjaśnia 24-letnia biegaczka i dodała: - W Norwegii wszyscy biegają na nartach, pracując na to, by kiedyś zastąpić Marit Bjoergen czy Therese Johaug. Byłoby wspaniale, gdyby kiedyś taka sama sytuacja zagościła w Stanach Zjednoczonych. Ten sport rozwija się jednak powoli i na wszystko potrzeba czasu - zakończyła.
Czas pokaże, czy śmiałe plany działaczy Międzynarodowej Federacji Narciarskiej w najbliższym czasie znajdą się w kalendarzu Pucharu Świata oraz czy amerykańscy włodarze znajdą pieniądze, by zrealizować te bądź co bądź niecodzienne pomysły. Swoją drogą ciekawe, co na ten temat sądzi obecny dyrektor PŚ w biegach, Pierre Mignerey...
źródło: vg.no
Katarzyna Nowak
Udostępnij
Komentarze (1)
- Mądry2016-01-11 23:21:38Capol to był szef.
Niestety Mignerey to raczej poziom Hofera a nie swojego poprzednika.


