PŚ w Davos: Sundby po swoje, świetni Francuzi i... Rumun [WYNIKI]

Sporo emocji dostarczył sobotni bieg na 30 km łyżwą podczas Pucharu Świata w Davos. W pojedynku francusko-norweskim nie mogło być remisu. Manificata wyprzedził Sundby.
Na pierwszym pomiarze czasu Maurice Manificat prowadził nad Martinem Johnsrudem Sundbym o 2,1 s. Dla Francuzów otwarcie rywalizacji było jeszcze bardziej udane, bowiem 3. wynik po 2200 metrach miał inny reprezentant tego kraju - Jean Marc Gaillard. Już na tym etapie widać było różnicę między męskimi i żeńskimi biegami. O ile Therese Johaug od razu wypracowała nad rywalkami ponad 10 s przewagi, o tyle Manificat nie zyskał takiego handicapu nawet nad 10. Bernharden Tritscherem (+8,6 s). Słabo zaczęli Polacy: Paweł Klisz w gronie 83 startujących był 74., niewiele wyżej, bo na 61. pozycji plasował się Jan Antolec.
Kolejne kilometry zweryfikowały formę zawodników. Na 10 kilometrze o zwycięstwo walczyli już tylko Sundby i Manificat, którzy szli w zasadzie łeb w łeb. Nieco tylnymi drzwiami na 3. pozycję wysunął się Anders Gloeersen, a równowagę Francuzów wobec osłabnięcia Grosa utrzymał 4. Robin Duvillard. Wszystko, co działo się za plecami prowadzącej dwójki, miało jednak niewielkie znaczenie. Zajmującego wirtualne 3. miejsce Norweg nad 10. Tritscherem różniło niecałe 15 s. Dopiero później okazało się, że Gloeersen bardziej niż na obronie podium skupi się na pogoni za Francuzem. Ostatecznie ta sztuka mu się nie udała. Zabrakło 8 sekund.
Sundby rozkręcał się z kilometra na kilometr i nic nie przeszkodziło mu w dopisaniu do swojego dorobku kolejnych 100 punktów. Jest dopiero połowa grudnia, a ta norweska maszyna ma już ich na koncie 566 i na dziś wydaje się pewniakiem do sięgnięcia po kolejną Kryształową Kulę.
Za dzisiejszą rywalizację należy oprócz Manificata pochwalić całą reprezentację Francji. W czołowej dziesiątce znalazło się miejsce dla aż trzech zawodników z ojczyzny serów. Niepocieszeni mogą być natomiast zgromadzeni w Davos kibice - ich ulubienic Dario Cologna ze stratą 1:45.2 min. zajął dopiero 15. lokatę. Dobrą formę potwierdził 18. w Lillehammer Rumun Paul Constantin Pepene, który zgarniając dziś 24. pozycję zawstydził niejednego narciarza z krajów bardziej kojarzonych z górami. W tym nas. Klisz zakończył zawody jako trzeci od końca (+8:36.7 do Sundby'ego), Antolec był 55 (+5:11.4).
Mch
Udostępnij
Komentarze (1)
- Pako2015-12-12 16:10:22"zawstydził niejednego narciarza z krajów bardziej kojarzonych z górami"
A co mają góry do biegówek?
Pomijając fakt, że akurat Rumunia to ma dużo więcej gór od nas.


