Kerttu Niskanen zapowiedziała, kiedy zdobędzie medal MŚ

Nie najszczęśliwiej dla młodej Finki zakończył się bieg na 30 kilometrów techniką klasyczną w szwedzkim Falun. Na trasach Lugnet Areny Niskanen była czwarta. - Odkuję się u siebie – zapowiada biegaczka.
Kerttu Niskanen po biegu na 30 kilometrów klasykiem w Falun była usatysfakcjonowana ze swojej postawy. Choć już drugi raz z rzędu zakończyła udział w tej konkurencji tuż za podium (poprzednio w Soczi – red.), narciarka cieszyła się, że przezwyciężyła swoje słabości w ostatnich miesiącach.
- Bardzo chciałam dzisiaj zdobyć medal. Nastawiałam się na walkę o podium, zwłaszcza, że miałam sobie wiele do udowodnienia po Soczi, gdzie też byłam przecież czwarta. To w ogóle pechowe miejsce dla sportowca, chociaż nie zaprzeczę, że przegrywam z najlepszymi zawodniczkami na świecie. To nie jest takie proste, pokonać Charlotte Kallę przed własną publicznością i mam tego świadomość – powiedziała na Lugnet Arenie.
Przed mistrzostwami sympatyczna Finka zmagała się z chorobą, z powodu której zrezygnowała ze startów w prestiżowym Tour de Ski. - W pewnym momencie nie wiedziałam nawet, czy w ogóle do Falun przyjadę. Byłam kompletnie wycieńczona. Dużo mnie kosztowało dojście do siebie i powrót na poziom, którego od siebie oczekiwałam. Trochę to trwało, były lepsze i gorsze momenty, ale nie poddałam się. Dlatego teraz się cieszę – zapewniła z uśmiechem biegaczka z Vieremä, która nie wyjedzie ze Szwecji z pustymi rękami. Dwa dni wcześniej wraz z koleżankami sięgnęła bowiem po brąz w biegu sztafetowym.
Niskanen: - To świetna sprawa, że udało nam się sięgnąć po medal w sztafecie. Było wiele ekip, które mogły z nami wygrać, w tym polska, ale udowodniłyśmy, że jako drużyna jesteśmy coś warte i jednocześnie, że biegi narciarskie w Finlandii mają się nie najgorzej. To ważne, choć wiemy, jak uciekła nam reszta Skandynawii. Na pytanie o oczekiwania wobec siebie i medal indywidualny dużej imprezy, którego jeszcze w kolekcji nie ma, odpowiedziała z pewnością w głosie. - Medal będzie. U siebie, w Lahti.
W Falun rozmawiał Michał Chmielewski


