Ingemarsdotter: Cudownie jest pokonać Norwegię

Szwedzkie media nie ustają w zachwycie nad zwycięstwem żeńskiej sztafety, która ich zdaniem prezentuje już formę adekwatną do zbliżających się Mistrzostw Świata. To dopiero pierwsze miejsce na najwyższym stopniu podium w Pucharze Świata dla żółto-niebieskiej reprezentacji w tej edycji Pucharu Świata.
Największe zainteresowanie mediów skupione jest oczywiście na Stinie Nilsson, która po sobotnim drugim miejscu w sprincie stylem klasycznym wzięła rewanż na Ingvild Flugstad Østberg, która dziś musiała zadowolić się drugim miejscem na podium. Szwedka nie kryła radości po niedzielnym biegu. – Czuję się fantastycznie. Miałyśmy znakomicie przygotowane narty, które pozwalały osiągnąć przewagę, gdy ciało dawało o sobie znać. Wiedziałam, że Ingvild była bardzo mocna, dlatego na ostatnim zjeździe chciałam osiągnąć, jak najlepszą pozycję, aby ostatecznie finiszować przed nią – skomentowała Stina Nilsson.
- W najlepszą porę udało nam się zwyciężyć. Jest to bardzo dobre dla naszej pewności siebie, a poza tym zawsze to świetna sprawa, gdy można pokonać Norwegie. To pokazuje, że aspirujemy do dobrego wyniku w sztafecie na mistrzostwach – skomentowała druga z reprezentantek Szwecji Ida Ingemarsdotter. Rywalizująca na pierwszej zmianie z Justyną Kowalczyk zawodniczka przyznała, że ostatnia pętla w jej wykonaniu była bardzo wymagająca – Miałam już bardzo zmęczone nogi, gdy Kowalczyk przyspieszyła, jednak dzięki dobrym nartom udało mi się zniwelować stratę. Próbowałam wypracować Stinie jak najlepszą pozycję, jaka była możliwa.
Postawa Nilsson i Ingemarsdotter uspokoiła po wielu tygodniach trenera reprezentacji Szwecji. – To było coś, na co czekaliśmy bardzo, bardzo długo – ocenił Rikard Grip.
Team sprinty na mistrzostwach świata w Falun zostaną rozegrane 22 lutego.
/KrzyZak/
źr: Dagens Nyheter, Sveriges Radio


