Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Kocham biegówki26 grudnia 2014

Świąteczne rozmowy Cieślara z Hucałem [część I]

cieslar-hucal

Nasz naczelny - Tomek Hucał i szef ds. marketingu – Kuba Cieślar, lubią postawić na swoim i przekonać do swoich racji. Ci, którzy ich znają, wiedzą o tym doskonale. Namówiliśmy obu, by od święta pogadali ze sobą publicznie. Dziś część pierwsza rozmowy – o infrastrukturze narciarskiej w Polsce. Część druga – w Nowym Roku. Miłej lektury!

 

Tomek Hucał: Kuba wierzysz w to, że Polacy zapłaciliby za bieganie na nartach na dobrze przygotowanych trasach?

 

Kuba Cieślar: Oczywiście, że wierzę. Profesjonalnie przygotowane trasy, szatnie, parkingi, zaplecze serwisowo-gastronomiczne, jestem przekonany, że zapłacą.

 

T. Hucał: W Jakuszycach, jak ludzie mają płacić 12 zł za parking na cały dzień, to twierdzą, że to za drogo. A do tego obawiam się, że problemem będzie przypilnowanie takiej trasy. Tzn. żeby było jasne, jestem zwolennikiem takich rozwiązań, ale jak przypilnować, by ktoś "zza krzaka" na trasę się nie wkręcił...

 

K. Cieślar: To już jest problem mentalny. Przeciętny Kowalski jedzie na zjazdówki i liczy się z tym, że co najmniej 100-150 zł wyda i mówię tu tylko o parkingu i wyciągach, ewentualnie jakimś posiłku itp. Dlatego w takim razie 12 zł za parking to dużo? Nie przesadzajmy, odnoszę wrażenie, że część biegaczy chce spauperyzować tą dyscyplinę. Zresztą posłużę się przykładem: dobry znajomy, zamożny człowiek, jedzie na wyciąg z dwójką dzieci, wydaje ok. 350 zł i jest OK. Jednak na myśl o tym, że miałby zapłacić 15zł za wejście na trasy Kubalonki dostaje gorączki.

 

T. Hucał: No właśnie i tu mamy ten problem mentalnościowy. Bo wszystkim rzeczywiście się wydaje, że ten śnieg na biegówki, to jakiś inny i tańszy jest... A ratraki pewnie na wodę jeżdżą:( A propos - rozmawialiśmy o tym wielokrotnie, więc jest szansa, że się posprzeczamy. Temat - armatki na trasach biegowych. Oczywiście mówię o sytuacji obecnej, gdy trasy są za darmo. Czy wierzysz, że jest szansa, by armatki pojawiły się na naszych trasach?

 

K. Cieślar: Wiesz, ty w ogóle jesteś trochę rozpuszczony przez Jakuszyce. Wiem, że dla ludzi Polany to brzmi absurdalnie, ale takich warunków jakie panują w Jakuszycach nie ma nigdzie. Są szatnie, jest restauracyjka, hotel z restauracją, serwisy, wypożyczalnie itd. To jedyne takie miejsce w Polsce i szlag mnie trafia, że teraz jest martwe. Dlatego brak armatek na Polanie uważam za absurd!

 

T. Hucał: Martwe nie jest, właśnie stamtąd wróciłem (rozmawialiśmy w czwartkowy wieczór – przyp. red.). Śnieg pada i za kilkanaście godzin pewnie już tam pobiegamy... Ale teraz do rzeczy - brak armatek na Polanie. 1. W Jakuszycach jest jeden strumyk i kilka bajorek. Skąd brać wodę? 2. Do naśnieżania potrzeba wody, pracowników, paliwa do armatek, a najlepiej wybudowania całej sieci wodociągowej, która zneutralizuje brak wody z naturalnych źródeł. Kto za to zapłaci. Tu nie ma COS-u, czy OSiR-u. Jest tylko Stowarzyszenie i miasto, któremu do dziś czkawką odbijają się wydatki na zawody Pucharu Świata... No i asfaltowe trasy, które najłatwiej dośnieżać, to de facto drogi należące do Lasów Państwowych, które sobie z nich korzystają także zimą, odśnieżając je bez końca:(

 

K. Cieślar: Poza tym biznesy na Polanie. Nie wiem jak wygląda sprawa czynszów, ale za co mają płacić skoro nie ma tras, czyli tego z czego żyją?

 

T. Hucał: Ja też tego nie wiem, bo to nie mi płacą... ;P A nawet, jak w Jakuszycach powstanie spółka, czy inny podmiot zarządzający ośrodkiem, to dwie najpopularniejsze drogi - spacerowa na Orle oraz Dolny Dukt pozostaną w zarządzie Lasów Państwowych i nie będzie wpływu, na to, co tam się będzie działo. A początkujących nie można wysyłać na trasy FIS-owskie, tak, jak jest choćby na Kubalonce. Czemu tam nikt nie zrobi tras turystycznych?

 

K. Cieślar: No właśnie miasto. Myślę, że zamiast wydawać setki tysięcy złotych na Puchar Świata powinno zainwestować w infrastrukturę na Polanie. Myślę, że problemy, o których mówisz da się obejść tylko trzeba wspólnego działania, a nie walki każdy swoje. Pewnie podpadnę wielu, ale ja bez PS w Jakuszycach przeżyję, a jak jeszcze mogę mieć alternatywę dośnieżanych tras to nie mam w ogóle wątpliwości.

 

T. Hucał: Zgadzam się z Tobą w stu procentach. Na szczęście nowy burmistrz też tak myśli i poczekajmy, co z tego wyniknie... A ja wrócę do pytania - czemu na Kubalonce, czy w Zakopanem nie ma tras turystycznych?

 

K. Cieślar: Na Kubalonce to jest trudne. Stare trasy były bardziej przyjazne dla amatorów i przede wszystkim dłuższe. Teraz niestety profile są jak najbardziej FIS-owskie, ale adept biegów narciarskich na dzień dobry walczy tu o życie. Co powodowało włodarzami Kubalonki? Nie wiem. Zresztą to temat na dłuższą opowieść. Kilka milionów złotych wyrzuconych na przebudowę tras i ..niestety nikt nie pomyślał o naśnieżaniu. A Zakopane? Hmm, teoretycznie są trasy turystyczne tzw. zachodnie, utrzymywane przez miasto, ale brak śniegu zupełnie je rozkłada. Liczę na to, że w końcu decydenci zrozumieją, że biegacze narciarscy to też grupa, która może przynosić dochody.

 

T. Hucał: No widzisz, czyli Zakopane też nie naśnieża tras biegowych ;P Zmierzając do podsumowania tej części naszej rozmowy, uważam, że największym problemem w naszym kraju, patrząc z perspektywy narciarza biegowego amatora, jest to, że na blisko 40 milionów Polaków przypadają tylko jedne Jakuszyce, gdzie tras jest więcej niż 10 km i są szerokie, przygotowane przez ratraki, z kamerkami online, informacjami o stanie tras, zawodami co weekend... Jak my chcemy wychowywać następców Justyny Kowalczyk, gdy brakuje nam takich ośrodków, z trasami o różnym stopniu trudności... Przecież młodzi skoczkowie narciarscy nie trenują od razu na K90, tylko na K20, czy K30... Ale myślę, że o szkoleniu młodzieży porozmawiamy za kilka dni:) Mamy coś jeszcze do omówienia, jeżeli chodzi o infrastrukturę?

 

K. Cieślar: Myślę, że dajmy temu spokój. Poza Jakuszycami nie ma o czym rozmawiać.

 

T. Hucał: No i to jest właśnie problem numer jeden jeżeli chodzi o infrastrukturę... To powiedz mi jeszcze - spółka na Polanie, pomiędzy miastem, Urzędem Marszałkowskim i Biegiem Piastów, to dobre rozwiązanie Twoim zdaniem? Taki temat na koniec naszej dzisiejszej rozmowy...

 

K. Cieślar: Stowarzyszenie i miasto jestem w stanie zrozumieć, jedno i drugie może czerpać profity z Polany. Co robi w tym wszystkim UM, tego nie wiem. To już chyba czysta polityka, a ta niestety w sporcie nie sprawdza się w ogóle. Jeżeli stowarzyszenie dogada się z miastem to myślę, że może być z tego wiele korzyści dla wszystkich.
Chyba, że ty wiesz po co w tym wszystkim UM?

 

T. Hucał: Urząd Marszałkowski od lat dotuje Stowarzyszenie niemałymi pieniędzmi na organizację biegów, a także zakup sprzętu. I pewnie stąd jego obecność w tym małżeństwie... Co do spółki - jeżeli miałbym gwarancję, że zarządzać nią będzie menedżer, rozumiejący narciarzy biegowych i tą dyscyplinę, byłbym w stu procentach na tak. Oby tylko chęć zysku za wszelką cenę, powodowana kodeksem prawa handlowego, czyli koniecznością generowania przychodu, nie spowodowała, że Polana przerodzi się w miejsce, gdzie za wszelką cenę "będzie się kroić" turystów i kluby sportowe... Bo przecież spółka musi kasować za wstęp na trasy, także młodzież z klubów sportowych. To jest dla mnie główne ryzyko powstania takie spółki...

 

K. Cieślar: Myślę, że kluby sportowe i ich odpłatność dałoby się obejść. Co do menedżmentu to zgadzam się całkowicie - takie przedsięwzięcie musi zarabiać na siebie.

 

T. Hucał: Kuba zaufaj mi, że w spółce nie da się obejść żadnych opłat. Pracowałem w moim mieście w spółce, która zarządzała obiektami sportowymi i wiesz jak to wyglądało? Miasto w ramach dotacji przekazywało klubom sportowym pieniądze, które potem lądowały w kasie spółki, tytułem wynajęcia hali, czy boiska piłkarskiego. Płacili normalnie, cennikowo, jak książka nakazuje. Bo jakby prezes spółki wpuścił ich za darmo, to w myśl prawa "działałby na szkodę spółki". I tu mamy klops, bo trzeba byłoby znaleźć takie pieniądze...

 

K. Cieślar: Czyli proste rozwiązania są niemożliwe. Spółka nie może przyjąć uchwały, że działając dla dobra sportu zwalnia kluby sportowe z opłat itd.?

 

T. Hucał: To działanie na niekorzyść spółki, bo spółka, w myśl kodeksu handlowego musi generować przychód, czyli nie może dawać nic za darmo. Za darmo to może udostępniać MOSiR, OSiR itp. Tylko ja byłbym przeciwny, aby Polaną zamiast Biegu Piastów, zarządzał OSiR. To niech będzie, jak jest, tylko niech Stowarzyszenie otrzyma więcej tras pod swoje skrzydła i odpowiednie dotacje z Urzędów Marszałkowskiego i Miasta i będzie dobrze. Wierzę w to!

 

K. Cieślar: Czyli wynika z tego, że jakakolwiek spółka nie będzie dobrym rozwiązaniem, bo zakładając brak śniegu, jego produkcja będzie generowała koszty, a co za tym idzie straty...

 

T. Hucał: Niestety, moim zdaniem - tak. Ja jestem za większym wsparciem od władz samorządowych dla Stowarzyszenia Bieg Piastów, oczywiście w zamian za obietnicę inwestycji w infrastrukturę, taką jak szatnie, ciepła woda, toalety itp. i będzie dobrze. A wiem od Komandora Serafina, że wszystko idzie w tym temacie w dobrym kierunku.
Kuba rozgadaliśmy się trochę, chyba czas na dziś kończyć, by zdążyć to przeczytać wstawić na portal i rano pojechać na narty;)

 

Dziękujemy za lekturę. I zapraszamy na drugą część w Nowy Rok!

sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (6)

  • Michał Marczak2014-12-26 14:59:26
    Co do obchodzenia opłat w spółce. Jak się chce to zawsze coś można wymyślić. Np. spółka świadczy na rzecz szkoły narciarskiej usługę udostępnienia profesjonalnie przygotowanej trasy biegowej w zamian za co szkółka narciarska promuję spółkę (kostiumy zawodników z logo spółki, akcje promocyjne organizowane przez szkółkę etc.) Strony postanawiają, że świadczenia są ekwiwalentne. Tak więc wszystko zależy od ludzi.
    Co do braku wody. Przecież w górach przez cały rok to trochę deszczu pada. Trzeba tą wodę zatrzymać. I tu są potrzebne wydatki na infrastrukturę hydrologiczną.
  • Tomek Hucał2014-12-26 21:17:26
    Michale ale tu nie chodzi o szkoły narciarskie, którę są rzeczywiście prywatne i takie barterowe umowy mogą zawierać, ale o kluby sportowe, które już prywatne nie są...
  • Wojciech Kulikowski2014-12-26 16:59:34
    Jak zacząć, bo jest i strasznie i śmiesznie. Gratuluję art. ale jak byliśmy z magistrem na obozie w Pecu pod Śnieżką też powstał ten temat. Jeżeli sprawy nie widzą urzędnicy, decydenci to szkoda gęsi. Nawet nie będą patrzył na południe bo na północnym wschodzie też jest pięknie. Zobaczymy gdzie wcześniej nastąpi "olśnienie".
    p.s. pozdrowienia dla pana Burmistrza Szklarskiej, na kursie trenerskim poznałem go z merytorycznej strony.
  • biegówka2014-12-26 21:02:14
    Towarzystwo wzajemnej adoracji, powoli stajecie sie jak te .... z PZNu. Zamiast dążyc do tego by nie płacic za ten bieganie, to drążycie temat chyba na jakies profity czekacie. Np. denerwuja mnie ceny za udział w zawodach, np. chcę wystartować w Biegu Sylwestrowym w Jakuszycach ale cena mnie odstrasza, jak mozna brac tyle kasy? Prawie tyle samo co za start w Biegu Piastów. Te wszystkie zawody Salomona to tez wyzysk. Zamiast symbolicznie 20-30 pln, to nie!!! A już porównanie zjazdówek do biegówek to jakies nieporozumienie.
  • Kuba_skipol2014-12-27 10:45:59
    Tutaj chyba się nie dogadamy, chodzi o to, że w czasie zimy takiej jak mieliśmy przez ostatni miesiąc lepiej chyba zapłacić za wejście na trasy niż nie wchodzić w ogóle.To, że produkcja sztucznego śniegu nie jest za free tłumaczyć chyba nie muszę. Poza tym zawsze zostają ci trasy turystyczne tzw. back country za te płacić na pewno nie będziesz musiała droga biegówko. Zauważ jeszcze o jakich kwotach mówimy, jeżeli 10-15 zł za całodzienne wejście na trasy to jest zbyt duży wydatek to sorry.
  • Tomek Hucał2014-12-28 17:08:20
    Droga biegówko, a Ty w pracy przesiadujesz społecznie?;P Nie rozumiem zakazu porównywania zjazdówek i biegówek. Tam przygotowanie tras jest tańsze, bo trasy znacznie krótsze, a mimo to ceny nieporównywalnie wyższe i nikt nie narzeka.
    Wiem, że przez lata ludzie nauczyli się, że biegówki to radosne spacerowanie za darmo. Ale ludziom, którzy przygotowują trasy, sprzątają parkingi, redagują strony internetowe - to wszystko siedem dni w tygodniu, 24 godziny na dobę - też trzeba zapłacić. Oni też z czegoś muszą żyć.
    Proszę wskazać mi alternatywne źródła finansowania tego wszystkiego, a przytaknę...
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.