Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Kombinacja norweska17 września 2014

Letnia Grand Prix w kombinacji norweskiej - podsumowanie

Rydzek

Letnia Grand Prix 2014 w kombinacji norweskiej przeszła już do historii. Czas na podsumowanie zakończonego w niemieckim Oberstdorfie cyklu.

 

Niemiecka dominacja

Już w inauguracyjnych zmaganiach tegorocznej LGP i jedynych zawodach drużynowych dwie ekipy gospodarzy stanęły na podium. Pierwsza drużyna Niemiec (Rydzek, Frenzel) odniosła pewne zwycięstwo, a druga drużyna Niemiec (Edelman, Kircheisen) zajęła trzecie miejsce. Pierwsze zawody indywidualne przyniosły potrójne zwycięstwo naszych zachodnich sąsiadów. Zwyciężył drugi zawodnik minionego sezonu zimowego Johannes Rydzek. Zdobywca Kryształowej Kuli - Eric Frenzel zajął miejsce drugie, a na najniższym stopniu podium stanął Björn Kircheisen. Zawody w Villach to kolejny niemiecki triumf. Johannes Rydzek ponownie zwyciężył, drugie miejsce zajął Kircheisen. Zawodnik z Oberstdorfu postanowił kontynuować zwycięską passę również w swoim rodzinnym mieście. Pierwszy tamtejszy konkurs to ponownie potrójne zwycięstwo Niemców, w dokładnie takiej samej kolejności jak w Villach. Finałowe zmagania LGP 2014 także wygrał Johannes Rydzek, który zmiażdżył rywali  o ponad półtorej minuty wyprzedzając swojego rodaka Erica Frenzela.

Trzech Niemców zajęło trzy pierwsze miejsca w całym cyklu. Johannes Rydzek nie miał sobie równych tego lata. Po raz piąty z rzędu znalazł się w czołowej trójce klasyfikacji generalnej Letniej Grand Prix i po raz trzeci w karierze wygrał cały cykl. Drugie miejsce w klasyfikacji generalnej zajął Eric Frenzel a trzeci był Björn Kircheisen. Niemcy pewnie zwyciężyli w Pucharze Narodów z przewagą 448 punktów nad Austrią. W tegorocznej edycji LGP punktowało ośmiu niemieckich zawodników. Mimo że to tylko zmagania letnie, to możemy Niemcom jedynie pozazdrościć.

 

Austriacy także w czołówce

W otwierających letni cykl zmaganiach drużynowych trzy duety  austriackie znalazły się w czołowej dziesiątce. Pierwsza drużyna Austrii (Bieler, Gruber) stanęła na drugim stopniu podium. Tuż za nim uplasowała się Austria II (Greiderer, Pichlmayer), a trzecia ekipa austriacka (Brandner, Lemmerer) zajęła miejsce 9. Szczególnie dobrze spisywał się Mario Seidl, który w pierwszych indywidualnych zawodach zajął miejsce 15., a w pozostałych zawsze znajdował się w czołowej dziesiątce, ocierając się o podium w Villach. Oprócz znanych i doświadczonych zawodników jak Bernhard Gruber czy Christoph Bieler z dobrej strony zaprezentowali się także zawodnicy młodszego pokolenia jak Lukas Greiderer, Harald Lemmerer czy Franz-Josef Rehrl. Najlepszym Austriakiem całego cyklu okazał się Mario Seidl, który zajął 6. miejsce w całym cyklu. Oprócz niego w czołowej dziesiątce klasyfikacji generalnej znalazło się jeszcze trzech jego rodaków.  W Pucharze Narodów drużyna Austrii przegrała tylko z Niemcami i zajęła drugie miejsce dzięki dziesiątce zawodników, którym udało się zapunktować.

 

Dobre starty Polaków

Nie tak imponująco jak Niemcy, ale bardzo dobrze jak na swoje możliwości spisali się nasi reprezentanci. Na pochwałę zasługuje Szczepan Kupczak, który przyzwoicie radził sobie w skokowej części rywalizacji. W sprincie drużynowym, dzięki jego świetnemu występowi na skoczni, nasza drużyna zajmowała po pierwszej części bardzo dobre, ósme miejsce. Ostatecznie po dobrym biegu obu naszych reprezentantów (chociaż tu lepszy okazał się być Paweł Słowiok) Polska zajęła miejsce dwunaste i zdobyła pierwsze tego lata punkty. W pierwszych indywidualnych zawodach Kupczak trochę gorzej spisał się na skoczni (miejsce 17. po konkursie skoków) i całkiem przyzwoicie w biegu, co pozwoliło mu zająć 22. miejsce. Konkurs w Villach przyniósł punkty obu naszym zawodnikom. Runda prowizoryczna rozbudziła nasze apetyty na dobry występ Kupczaka, który uplasował się wtedy na świetnym miejscu 6. Dzień później nie było jednak aż tak dobrze, co jednak nie przeszkodziło zapunktować obu naszym reprezentantom. Szczepan Kupczak odnotował 26., a Paweł Słowiok 12. czas biegu. Polacy zajęli odpowiednio miejsca 24. oraz 29. Niewiele do szczęścia zabrakło w pierwszych zawodach w Oberstdorfie. Nasi reprezentanci zajęli dwa pierwsze niepunktowane miejsca, mimo bardzo dobrego występu na skoczni Szczepana Kupczaka (miejsce 13. po skokach) i świetnego biegu Pawła Słowioka (10. czas biegu). Ten pierwszy nie był w stanie utrzymać dobrej pozycji, a ten drugi nie zdołał odrobić bardzo dużej straty. Niestety nasi zawodnicy nie mieli prawa startu w zawodach finałowych. W całym cyklu Szczepan Kupczak zajął 33. miejsce (16 punktów) a Paweł Słowiok 45. miejsce z dwoma punktami. W Pucharze Narodów Polacy zgromadzili 43 punkty, co dało miejsce 11.

Wielka szkoda, że w rywalizacji nie zobaczyliśmy kontuzjowanego Adama Cieślara. Być może mogłoby być jeszcze lepiej. I choć to tylko lato, uważam że z umiarkowanym optymizmem można wyczekiwać sezonu zimowego. Nie pozostaje nic innego jak wierzyć w to, że nasi zawodnicy w najbliższych miesiącach pod okiem trenerów będą eliminować błędy i poprawią formę, tak aby zimą punkty zdobywać regularnie.

 

Norwegowie mocni w biegu…

Biegowa część rywalizacji należała do Norwegów, co nikogo pewnie nie dziwi. W sprincie drużynowym drugi i trzeci czas biegu „wykręcili” odpowiednio Magnus Krog i Joergen Graabak, a obie drużyny norweskie znalazły się w pierwszej szóstce zawodów. W pierwszej rywalizacji indywidualnej brązowy medalista ostatnich Igrzysk Olimpijskich był najszybszy na trasie biegu, co pozwoliło mu poprawić 37. pozycję zajmowaną po skokach i ostatecznie uplasować się na miejscu 13. Mistrz olimpijski z Soczi ukończył rywalizację na miejscu 21. ale drugi czas biegu pozwolił mu na awans o osiemnaście pozycji. W Oberstdorfie dwukrotnie najszybszy był Magnus Krog. Mocny był również Jan Schmid, najlepszy Norweg w tegorocznej LGP, z 8. czasem biegu w Oberwiesenthal i drugim w finałowych zawodach. Na skoczni tradycyjnie już mocny był Haavard Klemetsen, choć wydaje się, że ta w Oberstdorfie niekoniecznie mu tego lata leżała. Drużynowo Norwegowie spisali się nieco poniżej oczekiwań, jak na nadal świeżo upieczonych mistrzów olimpijskich. Być może ma to związek ze zmianami w sztabie trenerskim a być może potraktowali cykl LGP czysto treningowo. Na pewno mimo niezachwycającego lata nie należy ich lekceważyć zimą.

 

…w przeciwieństwie do Klimova

Skoro o mocnych na skoczni mowa, musi pojawić się tutaj Evgeniy Klimov. Rosjanin mimo rewelacyjnych wyników na skoczni i dalekich skoków, które niejednokrotnie kończą się upadkami przy próbie lądowania, traci całą swoją przewagę w drugiej części rywalizacji. W zmaganiach indywidualnych uzyskiwał odpowiednio 45., 50. oraz 52. czas biegu. Mimo że jego decyzja o pozostaniu w kombinacji nie wydawała mi się w pełni słuszna, szanuję ją  i trzymam kciuki za jego dalszą kombinacyjną karierę. Nie zmienia to jednak faktu, że ciężko mi znaleźć słowa komentarza.

 

Reszta świata

Na uwagę zasługują występy czwartego zawodnika tego lata - Marjana Jelenko, głównie dzięki dobrym wynikom osiąganym na skoczni, choć w biegu także plasował się wysoko. Piąte miejsce należy do francuskiej gwiazdy kombinacji norweskiej. Jason Lamy-Chappuis  we wszystkich indywidualnych startach plasował się w pierwszej piątce zawodów. Oprócz trzech Niemców, czterech Austriaków, Słoweńca i Francuza w czołówce klasyfikacji generalnej tegorocznej LGP znalazł się również Czech Miroslav Dvorak, który zaczął od 30. miejsca w pierwszych zawodach, a w konkursie finałowym zajął piątą lokatę. Inny Czech – Tomas Portyk – bardzo dobrze spisywał się na skoczni, ale zdecydowanie słabiej biegał. Najlepszym Finem i jednocześnie 11. zawodnikiem cyklu okazał się Ilkka Herola, który całkiem dobrze skakał. Lepszym z dwójki startujących Japończyków okazał się Yoshito Watabe, który w klasyfikacji łącznej LGP uplasował się na 16. pozycji . Jedyny Szwajcar w stawce – Tim Hug – przyzwoicie spisywał się na skoczni jednak trochę gorzej biegał. Punkty zdobyte w trzech konkursach wystarczyły do zajęcia 20. miejsca w „generalce”. Najlepszym z Włochów okazał się Samuel Costa, który zajął bardzo dobre, dziesiąte miejsce w pierwszych indywidualnych zawodach. W kolejnych zmaganiach odrabiał straty ze skoczni dzięki dobrym biegom. Najlepszy z Rosjan – Ernest Yahin – tego lata zdołał zdobyć 16 punktów co dało mu 32. miejsce w całym cyklu. Jedyny punktujący Estończyk, czyli Kristian Ilves z dorobkiem czterech punktów został sklasyfikowany na miejscu 42.

 

Tworzy się historia

W Oberstdorfie oprócz finałowych zmagań Letniej Grand Prix odbywały się także zawody z cyklu FIS Youth Grand Prix. Po raz pierwszy uczestniczyły w nich także dziewczyny – 40 młodych zawodniczek z różnych kategorii wiekowych, reprezentujących dziewięć państw. W piątkowym konkursie wszystkie zawodniczki rywalizowały na dystansie 4,1 km, natomiast w sobotę było to 2,5 km.

PIĄTEK, 29.08.2014

Kategoria 2000-2003: Pięć zawodniczek skakało na skoczni K-30, gdzie najlepsza po skokach była Emilia Sorvisto z Finlandii. Najlepsza na trasie biegu była Niemka Lea Züfle, która pokonała swoje rywalki także w ostatecznym rozrachunku. Pozostałe 22 zawodniczki z tej kategorii wiekowej startowały na skoczni K-56. Tutaj po skokach najlepsza była reprezentantka Słowenii Kaja Coz Urbanija, która mimo ósmego czasu biegu wygrała piątkowe zmagania. Drugie miejsce zajęła kolejna Słowenka – Maja Drinovec a trzecia była Francuzka Lucille Morat. Najszybsza na trasie była Norweżka Ida Marie Hagen, która zajęła 5. miejsce.

Kategoria 1999-1996: Tutaj wystartowało 10 zawodniczek, a rywalizacja toczyła się również na skoczni K-56. Najlepsza po skokach była Austriaczka Timna Moser, która wygrała cały konkurs. Drugie miejsce przypadło reprezentantce Norwegii Silje Opseth a podium uzupełniła Rosjanka Alena Sutiagina. Najszybsza na trasie Tonie Bakke reprezentująca Norwegię zajęła 6. miejsce.

SOBOTA, 30.08.2014

Kategoria 2000-2003: W zmaganiach pięciu dziewczynek startujących na skoczni K-30 kolejność była identyczna jak dzień wcześniej. Ponownie po skokach prowadziła Finka Emilia Sorvisto, a na trasie biegu i w całej rywalizacji ponownie najlepsza okazała się zawodniczka gospodarzy Lea Züfle. W rywalizacji na skoczki K-56 wyniki czołowej tójki ułożyły się niemalże tak samo jak poprzedniego dnia. Jedynie Słowenki zamieniły się kolejnością miejsc na podium. Najlepszymi na skoczni były Kaja Coz Urbanija oraz Lucille Morat. Najlepszy czas biegu ponownie należał do Idy Marie Hagen, która tym razem uplasowała się tuż za podium.

Kategoria 1999-1996: Timna Moser ponownie okazała się najlepsza zarówno po części skoków, jak i w całej rywalizacji. Drugie miejsce zajęła najlepsza na trasie biegu Norweżka Tonie Bakke, a trzecia była reprezentantka gospodarzy Anna Berktold.

 

Teraz trzeba już tylko trzymać kciuki za wprowadzenie rywalizacji pań w kombinacji norweskiej do programu Igrzysk Olimpijskich. Z przykrością stwierdzam, że znając życie znów przegapiamy szansę na rozwój kobiecego narciarstwa klasycznego w naszym kraju. Kiedy świat stawia na rozwój kobiecej kombinacji norweskiej, my powoli reanimujemy męską drużynę. Moglibyśmy zainwestować w zbudowanie kobiecej kombinacji od podstaw i być może za parę lat cieszyć się z pierwszych sukcesów. Gdyby to zrobić naprawdę dobrze i gruntownie, a nie po polsku, czyli „byle się nie czepiali i jakoś to będzie” być może istniała by szansa na poprawę sytuacji także w rywalizacji mężczyzn. Osobiście bardzo obawiam się powtórki ze świata skoków, bo porównania nasuwają się same. Być może za jakiś czas FIS wzorując się na skokach narciarskich wprowadzi konkursy mieszane. Wtedy znów będzie płacz i zgrzytanie zębów, bo nie będziemy mieli kogo w nich wystawić. Być może jeśli nie w rywalizacji mężczyzn to w zmaganiach kobiet Polska mogłaby odnosić sukcesy. Kolejne porównanie ze świata skoków – drużyna USA. Panowie praktycznie nie istnieją w rywalizacji czy to indywidualnej czy drużynowej. Ale jeśli chodzi o skoki pań, to wystarczy wspomnieć tylko takie zawodniczki jak Sarah Hendricskon czy Lindsey Van. Gdyby w Polsce również zbudować taki system szkoleniowy, moglibyśmy być Stanami Zjednoczonymi w kobiecej kombinacji. Słowa-klucze to „gdyby”, „być może”, „moglibyśmy”…

 

Czas jednak wrócić do rzeczywistości. Po miesiącach przerwy, które minęły od zawodów w Falun, z niecierpliwością oczekiwałam na zawody najwyższej rangi z międzynarodową obsadą. Zakończony właśnie cykl zamiast zaspokoić mój bardzo duży głód kolejnych zmagań kombinatorów, tylko go podsycił. I mimo że nie jestem fanką zimy (o ile nie siedzę w domu, przy kaloryferze, pod kołdrą i z kubkiem ciepłej herbaty z cytryną w dłoni), to cisną mi się zarówno na usta, jak i na klawiaturę słowa „zimo przybywaj!”. Przynieś ze sobą zaciętą rywalizację w nadchodzącym Pucharze Świata (niby wszystko fajnie, ale to trochę monotonne jeśli ciągle wygrywa ten sam zawodnik, nawet jeśli robi to w wielkim stylu i z ogromną przewagą nad rywalami) i jeszcze bardziej zaciętą na Mistrzostwach Świata. Nowi, młodzi, utalentowani zawodnicy także są mile widziani. A, i w tym roku nie zapomnij o śniegu

 

Magda Gapsa

sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (1)

  • ale11_poz2014-09-17 13:12:48
    Niezłe, widać, że staracie się trzymać poziom kombinacji

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.