KONIEC KOMBINACJI???

Zaczęło się od listu otwartego mistrza olimpijskiego z 2006 i 2010 roku Mario Stechera. Teraz specjalizację na skoki zmienił Anssi Koivuranta. Wszystko z powodu dziwnych decyzji FIS. Na naszych oczach kombinacje przy kombinacji norweskiej prowadzą do upadku tej konkurencji.Kombinacja, będąca szlachetnym połączeniem skakania i biegania na nartach, od dłuższego czasu pozostaje w cieniu specjalistów od jednej z tych umiejętności. Ostatnie działania Międzynarodowej Federacji Narciarskiej pokazują jednak, że zamiast ratować, działacze zamierzają po prostu gorzej traktować tę konkurencję. Zmniejszono pulę nagród, ograniczono liczbę zawodów o Puchar Świata (zaledwie siedem weekendów, 14 startów tej zimy!).Nic dziwnego, że w tej sytuacji 33-letni Stecher, najbardziej utytułowany z aktualnie startujących zawodników, który był świadkiem świetności kombinacji, postanowił demonstracyjnie nie wystartować w letniej rywalizacji. - W tym cyklu zlikwidowano nagrody, zimowy składać się będzie tylko z tuzina indywidualnych startów. Jestem zawodowcem, nie stać mnie na uprawianie tego sportu dla przyjemności. Usłyszałem, że kombinacja nie może być promowana. Pytam się, z jakiego powodu? - napisał w swoim oświadczeniu Austriak.Ze swojego stanowiska zrezygnował Walter Hofer, który jako dyrektor PŚ był dotąd odpowiedzialny zarówno za skoki narciarskie, jak i kombinację. Jego następcy - zwłaszcza mającego tak mocą pozycję w FIS - na razie nie widać. Jeśli tak dalej pójdzie, można uznać, że specjaliści w tej konkurencji po raz ostatni przygotowują się do rywalizacji w igrzyskach olimpijskich. Jeśli systematycznie spadać będzie liczba osób i krajów ją uprawiających, to Soczi może być pożegnaniem. PKOl nie lubi niepopularnych sportów. Dlatego nie należy wierzyć, że kłopoty zdrowotne Koivuranty są wyłączną przyczyną, dla której teraz woli być skoczkiem.W tej sytuacji mniej martwi, że w Polsce kombinacja nie może się pozbierać od tylu lat (choć akurat miniony sezon był jakimś światełkiem w tunelu). Zresztą my dobrze znamy chorobę, która trawi teraz FIS. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner był kiedyś trenerem reprezentacji biało-czerwonych w kombinacji. A potem zwyczajnie przestał się nią interesować. Ostatnio przypomniał sobie o naszej kadrze, ale nadal marzy ona tylko o takich warunkach treningowych, jakie mają skoczkowie.Stecher napisał, że "nie potrafi rozstrzygnąć, co było najpierw - jajko czy kura". Brak zainteresowania działaczy czy spadek popularności kombinacji. Jakby nie rozstrzygać tego dylematu, to działacze są odpowiedzialni za to, by odwrócić ten trend. A nie odwrócić się plecami do zawodników jak Hofer.Zapraszam do komentowania
Udostępnij
Komentarze (2)
- nemo2hahaha2010-10-06 14:13:42Światełko jest. Paweł Słowiok 6. Adam Cieślar 7. na MŚJ, punkty w Pucharze Świata, podium w mocnych zawodach Alpen Cup, medale na EYOF jako jedyna dyscyplina, niech tylko młodzież dojdzie do wieku seniora a powinno być nieźle.
- huk2010-10-06 15:05:10Problem jednak polega na tym, że nie wiadomo czy za 2-3 lata nie okaże się że nie będą mieli gdzie startować.
I jeszcze, zastanawia mnie czy rzeczywiście Polska kombinacja się odradza czy też światowy poziom spada. w kontekście powyższego artykułu...


