Klasyczna sprawa w Drammen, za dużo pchania w biegach narciarskich?

Ostatnio podczas sprintu w Drammen, który odbywał się techniką klasyczną, w sumie, 15. biegaczy otrzymało upomnienie od jury zawodów za stasowanie króków łyżwowych, a zdyskwalifikowany został między innymi podopieczny Tor Arne Hetlanda, czyli Szwajcar Joeri Kindschi.
Temat "łyżwowania" w biegach rozgrywanych techniką klasyczną, szczególnie w sprincie, to temat rzeka. Trener ekipy USA Matt Whitcomb uważa, że to normalna sprawa i nie znajdziemy zmagań sprinterskich, które od początku do końca przebiegałyby czysto w technice klasycznej, więc dyskwalifikacja danego zawodnika to za duży cios dla biegacza - w oczach trenera ze Stanów Zjednoczonych. Z kolei wielkim przeciwnikiem tego typów zabiegów w klasyku jest Vegard Ulvang.
Zdyskwalifikowany został Joeri Kindschi, podopieczny wyśmienitego sprintera, pierwszego mistrza świata oraz mistrza olimpijskiego w tej konkurencji, aktualnie szkoleniowca Szwajcarów, czyli Tor Arne Hetlanda, który wypowiedział się w całej sprawie. Norweg uważa, że każde jury inaczej spogląda na tego rodzaju sprawę i żeby było naprawdę sprawiedliwie to jeden, stały skład jury powinien jeździć na każde zawody Pucharu Świata.
Teraz trochę z innej beczki, ale dalej pozostajemy w temacie stylów biegania. Wspomniany Vegard Ulvang również zwrócił uwagę, że większość zawodników, którzy biorą udział w biegach rozgrywanych techniką klasyczną, używa przez większą część dystansu zbyt wiele tak zwangego pchania. Oczywiście wszystko zależy od profilu danej trasy, wyjąwszy maratony narciarskie takie jak Marcialonga, Vasaloppet czy Birkebeinerrennet. Ulvang obawia się co będzie za 5-10 lat. Zdaniem Norwega nie działa to na korzyść rozwoju narciarstwa biegowego, a sprawia wręcz, że cofamy się do tego co już miało miejsce. Również i w tej sprawie głos zabrał Tor Arne Hetland, który nie uważa, że pchanie sprawia, że biegi cofają się do tyłu. W oczach Norwega pchanie jest pięknym i istotnym czynnikiem biegów rozgrywanych stylem klasycznym.
Te tematy doskonale są znane w naszych polskich biegach narciarskich. Często się z nimi spotykamy, także zapraszamy do dyskusji w tej sprawie. Jakie są Wasze odczucia? Podzielcie się nimi.
Piotr Walkowiak
Udostępnij
Komentarze (4)
- Mariusz2014-03-08 21:19:34Emil Jonsson nie postawił na pchanie w Drammen i prawie by wygrał, gdyby nie ta kolizja z Finem :(
Jaka trasa, taka technika. Skoro bez odbicia narty pojadą szybciej, to kto wybierze wolniejszą opcję? - red2014-03-08 21:37:54Coś źle przetłumaczona opinia Whitcomba.
"biegi cofają się do tyłu"
aha... dobrze, że przynajmniej zawodnicy pchają się do przodu - Sloan922014-03-08 21:48:42W Drammen chyba zdecydowana większość mężczyzn nie smarowała w ogóle na trzymanie, jak było widać Emil Joensson na podbiegu do mety krokiem z odbicia dystansował wszystkich, i myśle że podobnie by było w finale, gdyby nie upadek, a znowu nie było widać żeby dużo tracił, jeżeli wogóle do Norwegów na zjazdach. Osobiście wolę oglądać jak biegacze naturalnie zmieniają kroki zależnie od nachylenia, a nie przepychają wszystko na siłe, ale znowu nie sądze żeby to był jakiś problem, to mają do siebie sprinty uliczne, bo wiadomo że nikt by nie przepychał trasy sprinterskiej w Sochi czy chociażby w Davos. Ważne są proporcje, jeśli nie ma zbyt wiele takich płaskich sprintów w sezonie to wszystko ok.
- huk2014-03-08 22:16:10Drammen jest dla mnie swoistą ciekawostką, bo tam proporcje między tymi co biegną i co pchają są wyrównane. Ciekawi mnie kto wybierze jaką taktykę i czy mu się to opłaci...
Widowisko zyskuje dzięki temu, no i jeszcze finisz pod górkę...
Natomiast co do biegów gdzie wszyscy pchają mam mieszane odczucia, styl klasyczny to nie tylko bezkrok, więc (jak dla mnie) trasy powinny być takie (różnica wzniesień, podbiegi) żeby to się po prostu nie opłacało (względnie, żeby było na granicy jak właśnie w Drammen), a sprinty "miejskie" czy na bardzo płaskich trasach powinny być rozgrywane łyżwą


