Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Blog: Piotr Walkowiak2 grudnia 2013

Martin Johnsrud Sundby - łyżwą cały czas do przodu

Nieco ponad rok temu pisałem o metamorfozie Martina Johnsruda Sundbiego, który po przez swój triumf w pierwszych zawodach Pucharu Świata w Gaellivare w sezonie 2012/2013, w biegu indywidualnym na 15 kilometrów, rozgrywanym techniką łyżwową, zaskoczył niemal cały świat narciarstwa biegowego. Niemal rok później znów pisała się historia, tylko w biegu pościgowym, lecz przez ostatni rok sporo się wydarzyło.

Martin Johnsrud Sundby, można o nim rzec czołowy reprezentant Norwegii. Do jego indywidualnego, największego jak do tej pory dorobku należy brązowy medal Mistrzostw Świata wywalczony w biegu indywidualnym na 15 kilometrów techniką klasyczną u siebie, w Oslo oraz srebrny wywalczony w biegu łączonym na 30km podczas ostatnich MŚ w Val di Fiemme. Podczas Igrzysk Olimpijskich w Vancouver, na trasach w Whistler Olympic Park wywalczył z kolegami srebro w biegu rozstawnym. W zawodach Pucharu Świata zwyciężał, pierwszy raz, w 2008 roku w Kuusamo, gdy zmagał się z czasem na dystansie 15 kilometrów klasykiem, następnie zwyciężył we wspomnianej łyżwie w Gaellivare. Norweg stawał także na niższych stopniach podium, w Drammen, w biegu indywidualnym na 15km klasykiem w 2011 roku był 2., w Lahti w 2012 roku ponownie był drugi tylko w biegu łączonym na 30km. W tym samym sezonie wywalczył 3. miejsce w biegu królewskim w Oslo ze startu wspólnego na 50km klasykiem. W roku 2013, ponownie w fińskim Lahti, zajął 3. miejsce w biegu indywidualnym na 15km stylem klasycznym, a znów w biegu królewskim w Oslo na 50km, tylko łyżwą zajął 2. miejsce. Jeśli chodzi o etapy PŚ, to był 2. w Novym Mestie w 2008 roku w biegu indywidualnym na 15km klasykiem, 3. w biegu ze startu wspólnego na 15km klasykiem w Falun w 2013 roku oraz w ostatnim biegu poprzedniego sezonu, czyli pościgowym na 15km łyżwą, zajął 3. miejsce.

To, że Sundby jest wyśmienitym specjalistą od techniki klasycznej, to nie ulega to żadnej wątpliwości. Nazywany był przez wielu drugim Eldarem Roenningiem. Jednak, po zakończeniu wielkiego święta sportów zimowych, które miało miejsce w Vancouver, a dokładnie w Whistler Olympic Park, postanowił także skupić się na technice łyżwowej.

"To był bardzo długi i trudny proces. Początkowo gdy startowałem w łyżwie, po zawodach uderzałem często głową w ścianę, jednak nie poddałem się i krok po kroku dochodziłem do polepszenia mego udziału w tej technice. Muszę przyznać, że dzisiejsza wygrana jest dla mnie bardziej istotna i ważniejsza od tej pierwszej" - powiedział po zmaganiach drużynowych w Gaellivare 2012, kiedy bardzo dobrze pobiegł na drugiej zmianie w klasyku

Przełomowym momentem był niewątpliwie wspomniany bieg z Gaellivare, którego ostatnie kilometry chciałem pokrótce przypomnieć:

Na 6,9km na prowadzeniu widniał Martin Johnsrud Sundby, który miał przewagę 3,3 sekund nad Alexeyem Poltaraninem (notabene dobrze biegnącym w łyżwie!) i 7,6 nad Marcusem Hellnerem. 4. był Sjur Roethe +11,2. 5. Petter Northug +13,4. 6. Maxim Vylegzhanin +14,7. 7. Alexander Legkov, który jak sam stwierdził ustabilizował swoją psychikę +14,9. 8. Ilia Chernousov +15,3. Dla Rosjan lepiej jakby to był bieg ze startu wspólnego, który bardziej preferują. 9. miejsce zajmował Matti Heikkinen +18,2. 10. biathlonista Martin Fourcade, który wówczas tak bardzo chciał zmierzyć się z biegaczami. Na 11. pozycji widniał Dario Cologna +21,9 sekund.

Sundby biegł jak w transie do mety. Skupiony na trasie, kontrolujący czas specjalista od techniki klasycznej sięgnął po zwycięstwo w biegu rozgrywanym stylem łyżwowym i to na samym rozpoczęciu mistrzowskiego sezonu 2012/2013. Drugie miejsce, czyli kolejna niespodzianka, bowiem kolejny specjalista od klasyka w łyżwie na podium, czyli Alexey Poltoranin +8,9. Trzecie miejsce wywalczył Marcus Hellner +11,1. 4. Matti Heikkinen +30,2. 5. Sjur Roethe +31,1. 6. Sergei Dolidovich, cóż za fantastyczny występ Białorusina +34,2. 7. Petter Northug +35,4. 8. Evgeniy Belov +35,9. 9. Alexander Legkov +41,1. 10. Ilia Chernousov +44,0, a 11. bardzo dobry występ zaliczył Curdin Perl +45,5.

Dla wielu okazało się zdziwieniem, że Norweg zdeklasował rywali na identycznym dystansie jak w Kuusamo, kiedy pierwszy raz wygrywał, tylko jest jeden mały, ale istotny wyjątek. Martin na trasie poruszał się krokiem Sitonena. Jednak Sundby, który kilka miesięcy później wywalczył srebro w biegu łączonym w Dolinie Płomieni, pokazał, że łyżwę można ustabilizować do tego poziomu czasami wtrącić swoje trzy grosze i wcisnąć się na podium. Tutaj warto zwrócić uwagę, że bieg łączony ostatnimi czasy zaczyna motywować biegaczki i biegaczy. Tropem Sundbiego, z myślą o skiathlonie, podążyła Charlotte Kalla, która popracowała nad stylem klasycznym i pierwsze oznaki tej pracy z Magnusem Ingessonem były już widoczne podczas ostatniego weekendu w Kuusamo, gdzie specjalistka od stylu łyżwowego ze Szwecji, w biegu indywidualnym na 5km techniką klasyczną, zajęła wysokie 5. miejsce. Drugim takim przykładem zawodniczki jest niezwykle groźna w klasyku Masako Ishida, która już w lecie 2012 roku postawiła na pracę nad techniką łyżwową. Japonka świetnie pobiegła 30km w Oslo ze startu wspólnego właśnie łyżwą, gdzie zajęła 5. miejsce.

Wracając do Sundbiego, który także jest mistrzem Norwegii w team sprincie w stylu łyżwowym i to z Andrew Musgravem, ostatniego dnia tegorocznego cyklu Ruka Triple sięgnął po zwycięstwo w biegu pościgowym na 15km znów w łyżwie.

Po zakończeniu pierwszej pętli, kiedy na czele widniała spora grupa zawodników, prowadzenie objął Sundby, a po chwili wraz z Bessmertnym i Bauerem zaczęli lekko porywać stawkę. Jednak kilka chwil później znów wszystko się wyrównało. Prym dowodzenia znów objął Sundby, który chciał rozdzielić grupę i ten plan w okolicach słynnego podbiegu do stadionu mu się początkowo udał, lecz do zakończenia biegu pozostawało jeszcze wiele kilometrów. Mocno na charakterystycznym podbiegu w środku trasy pracował Norweg, często obok niego, na czele widzieliśmy Lukasa Bauera oraz Chrisa Andre Jespersena (który, jeszcze w sobotę, całkiem inaczej widział ten bieg). Na kolejnej pętli, na podbiegu prowadzącym do stadionu znów prowadził Martin.

Na ostatniej pętli, na tasie, Rosjanie znów wzięli się do pracy i na czele pojawił się Legkov, a obok niego na chwilę Norweg Jespersen. Legkov atakował, za nim pognał Sundby i Vylegzhanin, który wytrzymywał szalone tempo Legkova. Ta trójka uciekła na paręnaście metrów przed resztą stawki. Hellner szalał z Bauerem i resztą aby ich dogonić, ale mocniej zerwał się do akcji Manificat, a Northug zupełnie odpadł z gry o top 10. Obejrzał się Legkov jak wygląda sytuacja za jego plecami. Nadszedł czas na ostatni podbieg do stadionu i Sundby atakując wyprzedził Legkova! Uciekł Rosjanom, ale Legkov kontratakował, a Manificat się zbliżył! Ostatnia prosta! Sundby! Sundby! Sundby! A Legkova ograł Vylegzhanin! Tym samym Alexander zajął trzecie miejsce.

Martin Johnsrud Sundby oznajmił, że zeszły sezon miał najlepszy w karierze, ale jednak minusem była jego choroba podczas Mistrzostw Świata w Val di Fiemme, która przede wszystkim wykluczyła go z walki w drużynowych zmaganiach. Jednak, wówczas, Norwegowi znacznie poprawił humor jego nowo narodzony syn. Trzeba przyznać, że dystansowiec, idzie cały czas do przodu w stylu łyżwowym i ten fakt na pewno cieszy. Pamiętam jak wielu mówiło, przed 2012 rokiem, żeby sobie nie robił nadziei i tylko specjalizował się w klasyku. Trzeba przyznać, że Sundby wielu osobom udowodnił, że nie mieli racji. W tym sezonie wiele biegów mamy rozgrywanych techniką łyżwową. Podczas igrzysk w Soczi, styl łyżwowy będzie górował, więc kto wie, może ujrzymy Martina na podium w jednym z nich? Szczerze mu tego życzę.

Piotr Walkowiak
sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.