Biegi: świat12 czerwca 2013
Szklarska Poręba vs Zakopane?

W nadchodzącym sezonie olimpijskim 2013/2014 ujrzymy w Polsce w jeden weekend zmagania pucharu świata w biegach narciarskich oraz skokach narciarskich. Wiele kibiców będzie musiało wybrać. Czy udać się w nostalgiczne miejsce zwane Jakuszycami, gdzie będzie można podziwiać rywalizację najlepszych biegaczek oraz biegaczy narciarskich na świecie, czy przeżyć niezapomnianą podróż słynną zakopianką po czym ujrzeć konkurs skoków na Wielkiej Krokwi.
Nie pamiętam aby którykolwiek z krajów Europy goszczący zawody pucharu świata organizował dwie konkurencje w jeden weekend w dwóch miastach tak daleko oddalonych od siebie. To po prostu absurd, a zarazem strasznie dziwna sytuacja. Czyżby w dniach 18 i 19 stycznia roku 2013 miał odbyć się konkurs, w którym Zakopane chce sprawdzić czy w ilości widzów na trybunach przebije Polane Jakuszycką? Stolica Tatr, miasto, które kilkakrotnie startowało w wyścigu o organizację mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym i tyle razy zostało sromotnie pokonane, teraz będzie miało okazję sprawdzić się w starciu z popularną Jakucją.
W Gazecie Wyborczej można przeczytać słowa prezesa Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusza Tajnera: "Nie było innego wyjścia. Przez taką decyzję nie będzie możliwości zobaczyć występów zarówno skoczków, jak i biegaczy. Chyba, że przed telewizorem. Działacze FIS powiedzieli jasno: ten termin, albo żaden. Jacek Jaśkowiak z podkomisji FIS próbował zamienić się z Novym Mestem, ale Czesi nie chcieli o tym słyszeć. Zostaliśmy z tym, co mamy. Liczę, że trybuny wypełnią się do ostatniego miejsca"
Ciekawe gdyby biegi i skoki odbywały się o tej samej godzinie, wówczas kibice przed telewizorami albo wybraliby jedną konkurencję albo oglądaliby zmagania na dwa odbiorniki. Myślę, że zawsze znajdzie się wyjście z każdej sytuacji. Jest wielu kibiców obydwóch konkurencji, ludzi, którzy jeżdżą zarówno do Zakopanego jak i do Szklarskiej Poręby. W przyszłym roku będą musieli wybrać. Chyba wszyscy jesteśmy ciekawi, które trybuny mają wypełnić się do ostatniego miejsca.
Piotr Walkowiak


