Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Blog: Piotr Walkowiak26 marca 2013

PŚ 2012/2013: Justyno, dziękujemy!

Justyna Kowalczyk
Dla specjalistów narciarstwa biegowego, ten sezon był wyjątkowo długi. Spory wpływ na taki, a nie inny kalendarz, miały barwne mistrzostwa świata w Val di Fiemme. Jednak rywalizacja w pucharowych zmaganiach także toczyła się na wielu międzynarodowych arenach.


Dla Justyny Kowalczyk, wspomniany przeze mnie światowy czempionat zbyt udany nie był. Mimo, że w koronnym dla Polki dystansie, czyli biegu na 30. kilometrów techniką klasyczną sięgnęła po srebrny medal. Wówczas jak wielu podkreślało, mógł to być złoty krążek, lecz zawiodła taktyka. Pamiętamy początek tego sezonu, czyli premierowe zawody w szwedzkim Gaellivare, gdzie w biegu indywidualnym na 10. kilometrów techniką łyżwową nasza zawodniczka uplasowała się dopiero na 27. miejscu. Następnie poprzez starty w Kuusamo oraz Canmore, Polka zaczęła awansować na wyższe lokaty. W końcu nadszedł kolejny, rewelacyjny dla niej Tour de Ski, w którym odniosła swój czwarty triumf z rzędu. Na szczycie morderczego Alpe Cermis, mieszkanka Kasiny Wielkiej wykonała milowy krok w kierunku dużej Kryształowej Kuli. Po kolejnym podium w Libercu, gdzie w sprincie klasycznym przegrała jedynie z Moną-Lisą Malvalehto, biegaczka wystartowała w La Clusaz w biegu na 10 kilometrów stylem klasycznym ze startu wspólnego. Po batalii z własnymi nartami, na ostatnich metrach z trudem obroniła trzecie miejsce przed Masako Ishidą.

Myślę, że Polka najchętniej pragnęłaby zapomnieć o rywalizacji w próbie przedolimpijskiej w Soczi, gdzie w sprinterskich eliminacjach nie awansowała do czołowej 30., a w biegu na dystansie po prostu zeszła z trasy. Wówczas norweskiej pismaki wysłały ją na przedwczesną emeryturę, a niebawem w Davos zdominowała przeciwniczki w sprincie, a w indywidualnym starcie na 10 kilometrów łyżwą, ustąpiła pierwszego miejsca jedynie Therese Johaug. W Lahti, Justyna najlepiej pobiegła na 10. kilometrów klasykiem w starcie interwałowym, gdzie nie miała sobie równych.

Wszyscy z niecierpliwością oczekiwaliśmy na sprinty w norweskim Drammen, gdzie naszej mistrzyni wystarczyłoby jedynie 8. miejsce do zapewnienia sobie zwycięstwa w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Justyna poszła na całość i w pięknym spektaklu zwyciężyła, wyprzedzając między innymi swoją następczynię, czyli rewelacyjną Heidi Weng. Nie zwalniając zbytnio tempa, Polka wystartowała w królewskim biegu na 30. kilometrów techniką łyżwową ze startu wspólnego, któremu warto przytoczyć kilka zdań... Polka straciła do zwyciężczyni 46 sekund. Johaug oderwała się od stawki już na pierwszej pętli. Tylko Kowalczyk udało się przez kilka kilometrów dotrzymać jej tempa. Kluczowym momentem był 10 kilometr zmagań, na którym w pogoń za Justyną rzuciła się grupka w składzie: Masako Ishida, Charlotte Kalla, Heidi Weng, Debora Agreiter (!), Anouk Faivre Picon (!), Nicole Fessel, Astrid Jacobsen, Elizabeth Sephen oraz Yulia Tchekaleva.

W okolicach 11,8 kilometra, nasza zawodniczka została dopędzona przez narciarskich peleton. Po przekroczeniu 15,5 kilometrów, w grupce walczącej o pozostałe miejsca na podium pozostały jedynie: Stephen, Steira, Picon oraz Fessel. Jednak po niespełna dwóch kilometrach, do pościgu znów dołączyła ekipa Kalli. Gdy zawodniczki zbliżały się do 24. kilometra, mogliśmy zaobserwować chwile słabości u Agreiter oraz Picon. Włoszka tracąc sporo sklasyfikowana została na 20. pozycji, a Francuska finiszując w otoczeniu Kerttu Niskanen, Coraline Hugue, Mariny Piller oraz Mariyi Guschiny.

Na 27,5 kilometrze, świetny atak na podbiegu wykonała Kowalczyk, którego nie wytrzymały Steira, Weng, Tchekaleva, Ishida oraz Stephen. Na finiszowych metrach z norweską flagą w dłoni zwyciężyła aktualna mistrzyni świata w biegu indywidualnym na 15 kilometrów, czyli niezmordowana Therese Johaug. Drugie miejsce, po zapewnionej przewadze wywalczyła Justyna Kowalczyk. Podium zasiliła Yulia Tchekaleva, która w odpowiednim momencie oderwała się od stawki biegaczek.

Zawodniczki skierowały się do Stockholmu, by uczestniczyć w sławnym już sprincie królewskim rozgrywanym oczywiście stylem klasycznym. Dla wielu inaczej być nie mogło. Justyna Kowalczyk znów okazuje się najlepsza przed Bjoergen oraz wyśmienitą Niskanen. Puchar Świata raczył dobiegać końca, a tym samym nadszedł czas aby zmierzyć się w finałowych rozgrywkach, które tak udane dla utytułowanej Polki nie były. Trzeba wziąć pod uwagę ilość startów w jakich udział brała Justyna, do tego dochodzi ich częstotliwość. Pamiętamy niespełna 24. godzinny bojkot zawodniczek w Falun, gdzie z racji zmienionych profili tras, biegaczki nie kwapiły się do startu. Jednak miejsca 5. oraz 4. to pozycje w ścisłej czołówce, choć na pewno nie zadowalające w pełni naszą ambitną rodaczkę. Do ostatniego startu Kowalczyk nie przystąpiła.

Sezon 2012/2013 był niezwykle wyczerpujący, nie tylko dla Justyny, a także dla pozostałych dziewcząt walczących z zawodach Pucharu Świata. W zasadzie dwa najtrudniejsze jego elementy, czyli Tour de Ski oraz zwycięstwo za całokształt pucharowej rangi, padły łupem Kowalczyk. Warto pamiętać, że podczas tych wszystkich periodów, nasza biegaczka zmagała się nie tylko z problemami na trasie, chwilowymi zawahaniami formy, lecz także z krytyką "publiczności", nie tylko tej norweskiej, lecz i rodzimej. Nie poddając się, multimedalistka sięgnęła po swój czwarty triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, a także w podsumowaniu dystansowym. W imieniu swoim oraz czytelników dziękuję Justynie za dozę ogromnych emocji jakimi zasiliła nasze domy w tym sezonie. Także dziękuję za kolejną porcję rywalizacji godnej największych eventów na kuli ziemskiej. Dziękuję wszystkim zawodniczkom!

fot.Pawel Hajda - skipol.pl

Piotr Walkowiak
sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (15)

  • ola2013-03-26 15:08:05
    Justyna juz tyle osiągnęła, że jak to pisza jej fani "Justyna juz nic nie musi, Justyna może..." I chyba najwyższa pora przestać stawiac przed nią wymagania. Najwyższa pora patrzec co dalej osiąga i cieszyć sie ze wszystkiego.
    Teraz pora na resztę kadry. Dosyć niańczenia. Zacząc wymagać i rozliczać i pisać obiektywnie o ich startach biorąc pod uwagę wiek i ilośc lat w kadrze. Kadra to nie przedszkole. Każdy z nich pobiera sporo pieniędzy i powinien miec odpowiednie wyniki. Tym co ich nie maja powieedzić "do widzenia" i zastąpic młodszymi i bardziej ambitnymi. A patrząc na wyniki, to za Justyna nie ma nikogo
  • Tusipek2013-03-27 21:21:57
    ola ty nie masz o niczym pojecia a sie odzywasz najwiecej xD zawodnicy zyja zazwyczaj na garnuszku u rodziców albo jak im sie uda wyprosic jakies stypendium o sponsorach juz chyba nie musze wspominac bo to jest dramat :) nie podejrzewam zeby zawodnik na miesiac mial wiecej jak 400 zl na reke wiec jesli to dla ciebie ogromna suma zabierz mu i to . pozdrawiam, kadry nie dostaja zadnych diet tak apropo zwiazek ma zawodnikow w glebokim powarzaniu
  • Kuba Cieślar-skipol2013-03-26 15:32:30
    Biegacze nie mają żadnych pieniędzy z PZN!Skąd ty masz takie informacje?
  • soad2013-03-26 19:31:50
    [quote]Biegacze nie mają żadnych pieniędzy z PZN!Skąd ty masz takie informacje?[/quote]
    kadra narodowa otrzymuje pieniądze z Ministerstwa Sportu
    jeśli nie to należy "wykopać" Prezesa
    a co ze sponsorami -pewnie też pewna część pieniędzy trafia do zawodnikók
  • ola2013-03-26 19:57:16
    No Kuba muszą Cię nieźle oszukiwać Ci Twoi koledzy i koleżanki z kadry. Już kilka lat temu skoczkowie się skarzyli że ich kazdy rozlicza za wyniki a w pozostałych kadrach biora kasę, udają zgrupowania, udaja że trenują, nikt ich nie krytykuje a kasa leci.
    Aż się dziwię Twojej naiwności że wierzysz że 28 letnie zawodniczki trenuja za swoje i zyja z pieniędzy rodziców.
  • Kuba Cieślar-skipol2013-03-26 20:49:37
    Cóż na ignorancje nie ma jak widzę lekarstwa...........
    Nie mam ochoty nawet tego komentować, ale za jakiś czas opublikujemy warunki na jakich trenują w kadrze seniorzy i młodzieżówka, może w końcu Olu przejrzysz na oczęta i zobaczysz, że biegi narciarskie w Polsce (oprócz Justyny) to HOBBY!
  • ola2013-03-26 21:28:34
    No to czekam na artykuł jakie zawody wykonuja nasi kadrowicze i jak łączą pracę zawodową z treningami, zgrupowaniami oraz startami i skąd biora tyle urlopu na to oraz tyle pieniędzy na finasowanie pobytu na zgrupowaniach
  • obiektywny2013-03-26 17:09:49
    Co do pieniędzy - w kadrze zawodnicy dostają (tj. sprzęt i jedzenie na obozach, diety na zawodach tzw. kieszonkowe - parę euro na waciki wystarczy).
    Sprawa druga - Kadra powinna być dla najlepszych-niezależnie od wieku. Biegi narciarskie to taka dyscyplina, gdzie w przeciwieństwie do np. pływania, czy gimnastyki wyniki życiowe osiąga się parę lat później. Można znaleźć na przestrzeni lat kilku zawodników, którym zrobiono krzywdę bo byli rzekomo za starzy i nieperspektywiczni. Najlepszy przykład to Agnieszka Szymańczak. Kiedyś rzekomo za stara do kadry i za słaba - teraz solidna biegaczka. Kiedyś przed laty "rozwalono" kadrę gdzie byli Kałużny, Kwak, Kreczmer, Roszkowski a po tych '"Starszych Panach " została dziura na parę następnych lat.
    Potrzebny jest solidny program rozpisany na lata, tak by z rywalizacji juniorów wyłaniać kadrę juniorów. Gdzie zawodnicy będę trenować w szkołach sportowych jednocześnie mając badania, które będzie można porównać kiedy już będą młodzieżowcami. Tu kadra młodzieżowców powinna utrzymać najlepszych juniorów, którzy już skończyli SMSy. Z tych kadr dopiero po kilku latach treningu wyłaniać A kadrę, która pojedzie MŚ cz IO. Droga OLU na skróty to można zrobić krzywdę młodym ludziom i tylko osłabić kadrę. A później dziwicie się, że kadra "nie startuje", że słaba bo jak wszystko robi się na skróty to tak jest. Kadra słaba a zawodnicy "zajebani" bo w juniorach trenowali więcej niż w seniorach. Piramidy nie da się postawić na czubku? Tak czy nie?
  • ola2013-03-26 18:30:00
    Niestety Mistrzostwa Polski pokazały że róznica pomiędzy kadrą a najlepszymi juniorami jest tylko różnica w sprzęcie. Wystarczy porównać te różnice ze stratami jakie milie kadrowicze w czasie MS do najlepszych i widac że jesli inwestowac to tylko w młodzież. Te zgrupowania tanie nie są więc trzeba tak zainwestowac tę kase by się zwróciła za 2-5 lat.
    Bajki o tym jak to starzy sie rozkręcają z wiekiem chyba cały świat już odrzucił co widać po listach startowych Pucharu Świata gdzie juz powazny odsetek zawodniczek i zawodników stanowia roczniki 1990 i młodsze a ze starszych pojawiają się tylko ci którzy rzeczywiście notują regularne sukcesy.
    Dokąd w skokach stawiano na takie same bzdurne teorie że zawodnik jak wino im starszy to lepszy dotąd mielismy Małysza i grupe wycieczkową. Pora brać przykład z Norwegów i postawic na młodych by mogli sie zaprawiac w biegach u boku Justyny zanim jeszcze startuje.
  • obiektywny2013-03-27 00:28:01
    Zgoda z tym, że Mistrzostwa Polski pokazały że różnica pomiędzy kadrą a najlepszymi juniorami jest minimalna, bo inny sprzęt itd. I zgodzę się że należy inwestować w młodzież. Ale biegi to nie skoki. Wyrzucenie z kadry tzw. starych czyli roczników 89, 88, 87 nic nie da, tylko pokarze, że brak u nas przemyślanej myśli szkoleniowej, że inwestujemy w zawodnika jak jest młody a później go wyrzucamy. Gwarantuje, że Ci juniorzy nie mają lepszych parametrów wydolnościowych od tych co są w kadrze. Ogólnie możemy przyjąć, że żaden z zawodników którzy są w niej nie rokuje na tzw. 30. w PŚ i do jakiej konkluzji dochodzimy? Sport to piramida 100 musi trenować by 10 mogło rywalizować a wygra jeden. Rewolucja w kadrze nie odmieni fortuny. Należy przyjąć, że modelowy trening powinien trwać np. 10 lat. Od młodzika powinny być jedne i te same testy (wydolnościowe itd) które szły by za zawodnikiem. W juniorach kadra juniorów na zasadzie konsultacji i testów wyjazdów na zawody FIS. W młodzieżowcach Puchar Europy i bezpośrednie zaplecze dla kadry A. I wtedy zawodnik mający predyspozycje (a będziemy to wiedzieć w przeciwieństwie do sytuacji aktualnej) prowadzony od 13 do 23 roku życia ma realne szanse na rywalizację w PŚ. W innych krajach nie rodzą się lepsi ludzie, ale ich trening jest oparty o wiedzę i rozpisany w czasie. A trening jest zadany w odpowiednich proporcjach w zależności od rodzaju treningu: od ogólnego poprzez ukierunkowany do specjalistycznego. W sytuacji ( a taka jest w Polsce aktualnie) gdy kluby utrzymują się z punktów zdobytych na UKSach proporcje mamy znacznie zaburzone i rezultacie mamy właśnie zdolnych juniorów niby dobrze rokujących (bodźce treningowe zostały już wyczerpane bądź nie trafione ze względu na brak logicznych testów rozpisanych w długim okresie czasu). I tym sposobem otrzymujemy gotowy produkt Narodowego Programu Rozwoju biegów narciarskich - juniorów, biegających trochę wolniej od kadrowiczów, którzy i tak są słabi. System się domknął i obnażył swoją słabość. Koniec końców nie wystarczy wymieść stare. Trzeba zmienić sposób finansowania, tak by dobrze prowadzony junior czy młodzieżowiec, a nawet senior który aspiruje do kadry A generował korzyści finansowe dla klubu macierzystego (tego w którym zaczął trenować) - oczywiście przy zachowaniu proporcji, jeżeli po drodze zmienił klub. Wtedy być może uda się przerwać to co jest złego i raz na zawsze skończyć z tylko i wyłącznie "dobrymi juniorami". A tak jest w Polsce o X lat!
  • Kuba Cieślar-skipol2013-03-27 10:23:20
    Bardzo chetnie "użyję " tego komentarza w artykule, Janusz zgadzasz sie?
  • obiektywny2013-03-27 21:00:59
    ok napisał M.
  • ola2013-03-27 21:43:30
    Masz dużo racji, jednak dalej uważam że oprócz Justyny nikogo nie mamy i pora zacząć to tworzyć. Hudac powinien wyłowić grupę zdolnych dziewcząt z roczników 1992 i młodszych i pracowac z nimi długofalowo, by za 3-4 lata miec zawodniczki z dobra technika punktujące w Pucharze Świata. Marnowanie tego fachowca na seniorki jest kompletnym niewypałem. Seniorki moga trenowacv w klubach i jesli będa wyprzedzały juniortki to startować w PS, ale trenowac powinny poza kadrą. To nie będzie żadna strata boi tak nic nie osiągają a trzymanie takiej kadry tylko żeby tę kadrę miec jest bez sesnu. Polska nie musi miec kadr we wszystkich dyscyplinach. Nie ma wyników, to szkoda marnowac pieniądze i szkoda wymyślać jakies sztafety w których Justyna ni8e może wystartowac na wszystkich czterech zmianach a jesli startuje z kim innym to cały nadrobiony czas potrafi zmarnowac jedna zawodniczka czyli start Justyny staje się kompletnie bez sensu.
  • soad2013-03-26 18:16:18
    Bardzo dziękujemy jedynej zawodowej biegaczce światowego formatu, Pani Justynie Kowalczyk
    i jedynemu biegaczowi-amatorowi Maciejowi Kreczmerowi.
    Przypominam, że M. Kreczmer nie jest czynnym zawodnikiem, a tylko i aż sparringpartnerem Pani Kowalczyk. Mimo to, a może dlatego jest jedynym Polakiem, który w zawodach PŚ w Lahtii (15 km) i Holmenkollen (50 km) zdołał wedrzeć się do magicznej "trzydziestki" na "dystansach".
  • tatra2013-03-27 09:18:51
    Rozwalić cały PZN a Panią Minister z całym rzadem wywieźć na taczkach.

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.