Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Blog: Piotr Walkowiak4 marca 2013

Quo vadis Saarinen?


Dokąd zmierzasz Aino-Kaiso Saarinen? Pytają już niemal wszyscy pasjonaci światowego narciarstwa biegowego, także dziennikarze z innych krajów, z którymi na co dzień wymieniam swoje poglądy. Generalnie rzecz biorąc, sprawa wydaje się poważna z jednego, istotnego punktu widzenia.


Na dobrą sprawę droga krzyżowa Saarinen rozpoczęła się już niespełna rok temu, podczas rozgrywanych mistrzostw Finlandii w Imatra. W biegu indywidualnym na 30 kilometrów techniką klasyczną Finka zajęła dopiero 4. miejsce ze sporą stratą do zwyciężczyni Anne Kyllonen. Warto wspomnieć, że doświadczoną Aikku wyprzedziły także: Riitta-Liisa Roponen (w klasyku!) oraz Laura Ahervo (sprinterka!). Nie startowała natomiast Krista Lahteenmaki. Po kilku obozach, zgrupowaniach w licznych górskich kurortach, między innymi w Seiser Alm, nadszedł czas na tak zwaną próbę generalną w Muonio. W biegu indywidualnym na 10 kilometrów techniką łyżwową, w którym podium wyglądało następująco: Justyna Kowalczyk, Elizabeth Stephen, Yulia Tchekaleva, Saarinen finiszowała z 23. czasem. Ten wynik pozostawiał wiele do życzenia. Chociażby dlatego, ze wyprzedziła ją Yelena Kolomina oraz wszystkie koleżanki z drużyny, w tym pozakadrowiczka Marjaana Pitkaenen, która jest najbardziej chimerycznym talentem fińskich kobiecych biegów. Niestety, był to zwiastun zapowiadający słabiutkie występu mieszkanki Hollola w tym sezonie. Początek w Kuusamo był tragiczny, co sama zresztą podkreślała. Saarinen postanowiła powrócić do swojego indywidualnego trenera Jarmo Riskiego, który odpowiedzialny był w dużej mierze za sukcesy Virpi Kuitunen (obecnie Sarasvuo) oraz właśnie Aino, szczególnie w roku 2009, który obfitował w pamiętne mistrzostwa świata w Libercu. Po kilkunastu treningach z prywatnym szkoleniowcem, nadszedł czas na morderczy cykl Tour de Ski. Początki łatwe nie były, ale etapy rozgrywane w Toblach oraz Val di Fiemme pałały optymizmem. Reprezentantka Suomi podkreślając, że jej celem numer jeden są mistrzostwa świata w Val di Fiemme, postanowiła odpuścić finałową wspinaczkę na Alpe Cermis. Aikku słynie przede wszystkim z podejmowania decyzji tuż po zakończeniu danego startu. Zawodniczka w głowie rozrysowuje harmonogram startów i wie czy w nich wystąpi czy też nie.

Podczas komentowania sprintów drużynowych w Libercu na antenie Eurosportu, wraz z Bogdanem Chruścickim mieliśmy przyjemność ogłosić, że Saarinen w Jizerskiej padesátce uzupełniła podium w biegu klasycznym na 50 kilometrów ze startu wspólnego. Był to przedsmak udanego startu w La Clusaz, bowiem w indywidualnej rywalizacji na 10 kilometrów klasykiem, we francuskiej miejscowości zajęła 8. miejsce. Kolejnym, dobrym przystankiem były rozgrywane w Jämijärvi mistrzostwa Suomi. Tam Finka stanęła na drugim stopniu podium w biegu interwałowym na 5 kilometrów stylem klasycznym. Pierwsze miejsce wywalczyła Anne Kyllonen, a na najniższym stopniu stanęła Kerttu Niskanen. Gdy biegaczka powróciła do pucharu świata w Davos, znów zauważalny był u niej regres formy. Kwalifikacje do sprintu zakończone na 50. miejscu oraz interwałowy bieg łyżwowy na 10km, w którym uplasowała się na 28. pozycji, zapewne nie przysporzył uśmiechu Aikku. W czasie mistrzostw świata w Val di Fiemme, złota medalistka z Liberca trenowała z dala od kadry, w Seiser Alm. Trener reprezentacji Magnar Dalen postanowił wystawić swoją podopieczną jedynie w finałowym biegu na 30 kilometrów ze startu wspólnego stylem klasycznym. Ruch zdaje się słuszny, bowiem Finka nie byłaby mocnym punktem swojej ekipy. Początkowe kilometry ostatniego, kobiecego aspektu światowego czempionatu, dla Saarinen były całkiem dobre, lecz chwilę potem byliśmy świadkami "powtórki z rozrywki". Jedyny występ w Fiemme zakończył się 17. rangą.

Powoli zmierzamy do sedna sprawy. Aino-Kaisa Saarinen, to zawodniczka, która od 2006 roku, a więc od Igrzysk Olimpijskich w Turynie, w każdej następnej mistrzowskiej imprezie oraz w Vancouver sięgała co najmniej po jeden medal! We wspomnianej olimpijskiej chwili, wraz z Virpi zdobyła brązowy medal w sztafecie sprinterskiej rozgrywanej stylem klasycznym. W 2007 roku, podczas mistrzostw świata w Sapporo zdobyła wraz z koleżankami złoto w biegu rozstawnym. Liberec 2009 okazał się dla niej najbardziej szczęśliwy, ponieważ w pierwszej części wielkiego spektaklu, w biegu indywidualnym na 10 kilometrów stylem klasycznym wywalczyła pierwszy indywidualny krążek i to z najcenniejszego kruszcu. Następnie w jej ręce wpadł brązowy medal w zmaganiach łączonych. Kolej przyszła na złoto w team sprincie z Virpi oraz w drużynie. Po drodze mieliśmy jeszcze Igrzyska w Vancouver, gdzie na trasach w Whistler do swojej kolekcji dołączyła brąz w sztafecie oraz w biegu na 30 kilometrów techniką klasyczną ze startu wspólnego. Ostatnią, udaną dla niej imprezą wyższej rangi okazały się mistrzostwa w Oslo. Na wzgórzach Holmenkollen prócz brązu w sztafecie oraz srebra w klasycznym team sprincie z Kristą Lahteenmaki, Aikku w biegu tak istotnym dla niej zajęła trzecie miejsce. Mowa oczywiście o biegu interwałowym na dystansie 10 kilometrów stylem klasycznym.

Reprezentantka klubu Lempaalan Kisa, tego sezonu raczej do udanych nie zaliczy. Jej medalowa passa została przerwana. Mam nadzieję, że tak bardzo pozytywna postać narciarstwa biegowego zdoła odbudować, a zarazem ustabilizować swoją dyspozycję do Igrzysk Olimpijskich w Soczi, które mogą okazać się dla niej metą. Nie ukrywam, że chciałbym ją ujrzeć podczas mistrzostw w jej ojczystym Lahti w 2017 roku, lecz do tego wydarzenia pozostało sporo czasu.

Piotr Walkowiak
sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.