Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Kombinacja norweska25 lutego 2013

Hermann Weinbuch: „Pracujemy jak idioci, to naprawdę boli”

Wczorajszy konkurs drużynowy wzbudza do dziś wiele kontrowersji. Wielcy faworyci Niemcy polegali, Austriacy odstawili od drużyny Christopha Bielera i skończyli bez medalu, a Amerykanie po raz kolejny pokazali moc na trasie biegowej i wywalczyli brązowy medal.
Read More
Największa nerwowość panuje w ekipie Niemieckiej. „Pracujemy jak idioci, robimy wszystko żeby być na szczycie. Czujemy się bezsilni, to naprawdę boli. Mieliśmy zdecydowanie najgorszy wiatr ze wszystkich ekip. Wystarczy to policzyć" – komentuje szkoleniowiec Hermann Weinbuch. „Nie rozumiem dlaczego konkurs nie został zrestartowany. Warunki były niesprawiedliwe. Ja naprawdę nie wymagam wiele od jury" - mówi główny winowajca porażki Niemców, czyli Bjoern Kircheisen. „To było zupełnie niesprawiedliwe. Czuje frustrację i gniew. Dwie pierwsze grupy tez powinny skakać od początku. Podobno dla tego konkursu nie ma alternatywnych dat. Wstyd. Powinni o tym myśleć wcześniej" - dorzuca swoje trzy grosze Tino Edelmann. „To jest trudne. Przyjeżdżamy tu z wielkimi sukcesami w tym sezonie i nie wszystko wychodzi" – dyplomatycznie wypowiada się Frenzel. Jeden z użytkowników naszego portalu poinformował nawet, że Niemcy doszukują się we wczorajszym konkursie norweskiego spisku. Próbowali nawet definitywnie odwołać konkurs. „Próbowaliśmy wszystkiego, aby rywalizacja była uczciwa" - ucina dyskusję Lasse Ottesen.

Lekkie zgrzyty są też w austriackiej drużynie. Christoph Bieler zadeklarował, że czuje się dobrze i jest świetnie przygotowany do mistrzostw. Czuje się rozczarowany i decyzji trenera, o odsunięciu go od konkursu drużynowego, nie uznaje za sprawiedliwą. „Wyglądało to dobrze, ale potem silni biegacze szybko nadrobili stratę do Lukasa. Nie żałuję nominacji Klapfera" - odpiera stanowczo Christoph Eugen.

Bardziej szczęśliwi są Amerykanie, który po fatalnych skokach na treningach, sensacyjnie wywalczyli brązowy medal. Jest to piękne ukoronowanie kariery Todda Lodwicka i Billa Demonga. „To było wspaniałe. Kiedy ruszałem na ostatnią zmianę zastanawiałem się nad taktyką. Skończyło się tak, że prawie cały czas prowadziłem i głowiłem się czy inni nie będą świeżsi ode mnie. Pomyślałem: "nie oglądaj się za siebie, nie chcesz wiedzieć. Po prostu trzymaj się Magnusa i Jasona". To niesamowita ulga pokonywać ostatnie metry trasy, móc spojrzeć przed siebie i powiedzieć: "Okej. Mamy to" - cieszył się Bill Demong. „To dobry dzień, szczególnie dla Taylora. Na skoczni obniżyli mu rozbieg o sześc belek, pogorszyły się warunki. Na szczęście zrestartowano jego grupę, wrócił do góry i zrobił to co do niego należało. To było niesamowite. Todd jest trochę chory, nie jest w najwyższej formie, ale spisał się świetnie. Nasza taktyka była jasna - Taylor na pierwszej zmianie miał odrobić tyle ile się da, aby Bryan i Todd mieli z kim biec. Wszystko udało się zrealziwoać w 100% - cieszy się szkoleniowiec Dave Jarett.

Włosi po wczorajszym siódmym miejscu mogą być umiarkowanie zadowoleni. Do medalu zabrakło kilka metrów na skoczni. Gdyby ruszali z Amerykanami, to wszystko byłoby otwarte. „Na początku byłem za bardzo podekscytowany naszą dobrą pozycją i zacząłem zbyt mocno. Źle rozłożyłem siły i na końcu trochę ich brakowało"- komentuje Lukas Runggaldier. „Odrabiałem sekunda po sekundzie do Niemców, którzy nas wyprzedzali. Chcieliśmy zająć co najmniej szóste miejsce, niestety zabrakło mi kilka metrów. Powalczymy w przyszłym tygodniu" – relacjonuje Pittin.

Finowie zajęli przysługujące im miejsce w szeregu. Pewna ósma lokata, to dla nich nawet mały sukces. „Na skoczni po zespole spodziewałem się nieco więcej. Może warunki mogły być dla nas trochę bardziej korzystne. Biorąc pod uwagę poziom w tym sezonie, to bieg był dosyć dobry. Ósme miejsce było naszym celem minimum, a obecnie nie stać nas na wyższe lokaty" – ocenił trener Petter Kukkonen. „Skoki były lepsze niż w konkursie indywidualnym, ale jest jeszcze sporo błędów, które spróbuję naprawić w tygodniu. Mam nadzieję, że na dużej skoczni będzie lepiej. To nieprzyjemne uczucie kiedy musiałem tak długo w pełni skoncentrowany oczekiwać na skok, ale do tego trzeba się przyzwyczaić. Bieg był dobry, ale Runggaldier od razu uciekł mi na pierwszej rundzie, a jednak miałem nadzieję, że się go przytrzymam" - opowiada Ilkka Herola.

Niezadowoleni są Słoweńcy, którzy zajęli dziewiąte miejsce z ogromną stratą di Finów. „Na skoczni było całkiem dobrze. Mieliśmy trochę pecha z warunkami, ale takie są skoki. W biegu kompletnie nam się nie układało. Już po biegu Marjana straciliśmy pozycję. Ostatecznie udało nam się wyprzedzić trzy kraje i zająć dziewiąte miejsce" - ocenia trener Primoz Triplat.

Konrad Rakowski
sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki

Udostępnij

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.