Przejdź do treści
skipol.plNumer jeden w biegach narciarskich
Wywiady: kombinacja23 sierpnia 2026· Redakcja skipol.pl

Joanna Kil: Decyzja MKOl-u skreśliła moje marzenie

Rozpoczynamy mini cykl z krótkimi wywiadami z przedstawicielami narciarstwa klasycznego w Polsce. Bohaterką pierwszej części ‘’Narciarskich przesłuchań’’ jest nasz rodzynek w kobiecym dwuboju, czyli ambitna i skromna Joanna Kil, która ma za sobą obiecujące starty w cyklu letniego Grand Prix. Zapraszamy do lektury!

MACIEJ MIKOŁAJCZYK (dla skipol.pl): Kombinacja norweska niestety wyleciała z programu igrzysk olimpijskich. Zaskoczyła panią ta decyzja? Tak szczerze - serce dalej boli?

 

JOANNA KIL: Oczywiście, że serce boli. Przykro przyjąć do wiadomości i pogodzić się z tym, że ktoś skreśla twoje największe marzenie, tylko dlatego, że albo - jak w przypadku ostatnich igrzysk - jesteś po prostu kobietą, albo jak w przypadku przyszłych igrzysk - skoro nie podłączymy do programu igrzysk kobiet, to dla „równości” zrezygnujmy też z mężczyzn. Myślę, że po takiej „walce”, jaką toczyłyśmy, nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Decyzja przecież nie dotyczy tylko nas, dotyczy też przyszłości całej dyscypliny i skreśliła marzenia naprawdę wielu młodych zawodników.

 

MM: Czy w związku z tym nie kusi panią czasem, by postawić tylko na skoki lub wyłącznie na biegi narciarskie?

 

JK: Nie, zdecydowanie nie. Myślę, że w żadnej z tych dyscyplin nie byłabym na tyle wystarczająco dobra, żeby rywalizować na poziomie Pucharu Świata. Już kiedyś mówiłam, że dla skoczka narciarskiego, biegacza, czy kombinatora norweskiego doba liczy tak samo 24 godziny. W tym czasie, kiedy skoczkowie i biegacze trenują jedną dyscyplinę, my musimy znaleźć czas i pogodzić dwa różne treningi. Absolutnie nie mówię, że jesteśmy „gorsi” - po prostu robimy coś, co wymaga innego nakładu pracy, innego treningu i znalezienia sposobu na prawidłowe połączenie, żeby w obu całkowicie odmiennych dyscyplinach być dynamicznym, szybkim i wytrzymałym.

 

MM: Co ta decyzja MKOl-u zmieniła w pani życiu? Jak zareagowały na nią pani rywalki?

 

JK: Decyzja MKOI-u na pewno skreśliła moje marzenie, zresztą nie tylko moje - wszystkich zawodników, którzy uprawiają kombinację norweską. Na pewno zmieni się finansowanie, na pewno ciężej będzie znaleźć sponsorów, trudniej będzie też starać się o stypendia sportowe, ale nie zmieniło to mojej motywacji. Nadal mamy, o co walczyć. Przed nami Mistrzostwa Świata w Falun - na ten moment nasza docelowa impreza, więc będę robić wszystko, żeby tam zaprezentować się jak najlepiej. Można powiedzieć, że zmienił się cel, ale uważam, że nie zatrzymało to nikogo w dalszym kontynuowaniu kariery sportowej.

 

MM: Za panią letnie sprawdziany w Austrii i Niemczech. Gratulacje za miejsca w Top 10. Jak pani ocenia ten występ? Forma biegowa chyba na plus?

 

JK: Występ oceniam na bardzo dobry. Powiem szczerze, że nie jechałam tam z dobrym nastawieniem. W ostatnim czasie skoki pokazały mi, jak bardzo ważna jest cierpliwość i wiara w to, co się robi, bo nie ukrywam, że było ciężko. Dlatego tym bardziej cieszę się, że udało mi się zmobilizować i oddać naprawdę jak na moje możliwości dobre skoki. Jeśli chodzi o biegi, tutaj nie byłam zaskoczona. Wiedziałam, że więcej mogę ugrać na trasie, zwłaszcza w lecie, kiedy szanse są wyrównane - każdy ma ten sam sprzęt, więc tutaj liczy się tylko aktualna dyspozycja.

 

MM: Letnia Grand Prix nawet w skokach narciarskich traci na znaczeniu i jest uboższa. Co sądzi pani o zawodach o tej porze roku? Są konieczne?

 

JK: Oczywiście, że tak. Wiadomo, że uprawiamy sport zimowy, ale dobrze jest też sprawdzić się w lecie. Są to inne zawody. Ciężko jest porównać wyniki letnie do zimowych, bo przecież sezon letni jest okresem przygotowawczym, więc nikt nie zakłada bycia w najlepszej dyspozycji właśnie latem.  Myślę jednak, że jest to ważne, żeby mieć styczność z zawodami i potraktować to jako sprawdzian i część etapu przygotowawczego do zimy.

 

MM: Czym różnią się biegi na nartorolkach od tych na nartach? Da się w ogóle je porównać?

 

JK: Moim zdaniem ciężko jest porównać biegi na nartorolkach do biegów narciarskich. Mam wrażenie, że biegi w lecie wymagają użycia więcej siły. Często właśnie „mocniejsi” zawodnicy radzą sobie lepiej na nartorolkach, natomiast w zimie liczy się technika, jazda na narcie, ale też i odpowiednie smarowanie. Dlatego też tak jak już wcześniej wspomniałam, szanse są bardziej wyrównane, kiedy wszyscy zawodnicy rywalizują na tym samym sprzęcie - tak jak właśnie podczas biegów na nartorolkach.



 

MM: Prawdopodobnym powodem wyrzucenia dwuboju z igrzysk było to, że kombinację norweską uprawia zbyt mało kobiet i z niewielu państw. Trzeba jednak zauważyć, iż przecież w skeletonie i konkurencjach saneczkarskich nie jest pod tym względem wcale lepiej. Co pani o tym wszystkim myśli?

 

JK: Szczerze powiem, że ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie. Zdania są różne. Tak jak wspomniałam wcześniej, chodziło też o „ równość płci”, ale na pewno na tę decyzję wpłynęło wiele czynników, w tym oczywiście oglądalność, czy mniejsza ilość państw biorących udział w rywalizacji. Jest to po prostu krzywdzące.

 

MM: Kiedy i gdzie planuje pani pierwszy raz zobaczyć po przerwie śnieg i założyć narty?

 

JK: W planie mamy zgrupowanie w tunelu śnieżnym w niemieckim Oberhofie początkiem listopada, później prawdopodobnie austriackie Ramsau, jak warunki będą dopisywały - jeśli chodzi o skocznię. Myślę, że jest to bardzo ważne, żeby przed sezonem mieć już, jak my to mówimy: „nabiegane i naskakane”. Wówczas dużo łatwiej jest wejść w sezon zimowy, szczególnie mentalnie, że jednak ten kontakt ze śniegiem był, zwłaszcza po tak długiej przerwie.

 

MM: Jak oglądało się pani minione igrzyska olimpijskie z perspektywy kibica i komentatorki telewizyjnej?

 

JK: Oczywiście, było mi przykro, że nie mogłam wtedy tam być, ale cieszyłam się, że dostałam taką szansę. Czułam się wtedy może trochę „bliżej” tego wszystkiego. Mocno kibicowałam naszym chłopakom, z którymi na co dzień trenuję. Mogę powiedzieć, że mimo tego, że nie byłam tam fizycznie, to czułam się w pewnym sensie częścią tego wydarzenia.

 

MM: W co celuje pani w nadchodzącej zimie? Czy miejsca w Top 15 panią usatysfakcjonują? A może po Top 10 latem apetyt rośnie w miarę jedzenia?

 

JK: Ciężko jest mi mówić o wynikach, jakie chciałabym osiągać. Każdy pragnie zostać Mistrzem Świata i oczywiście ja też, ale chciałabym przede wszystkim czerpać z tego radość, oddawać dobre i powtarzalne skoki, a na trasie po prostu biec po swoje. Oczywiście realnie na to patrząc, przy dobrym skoku i formule compact mogłabym liczyć na miejsca w Top 10. Nie mówię, że to nie jest niemożliwe, powiem tak - do realizacji (śmiech).

 

MM: Podczas wywiadu ze mną w 2024 roku wspomniała pani, że zaczyna studiować pedagogikę. Jak radzi sobie pani na uczelni? Jest trudniej niż na poprzednich kierunkach?

 

JK: Aktualnie studiuję zarządzanie bezpieczeństwem na Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach. W lipcu 2027 roku będę bronić tytułu magistra, więc jak to mówią, dla chcącego nic trudnego. Wymaga to wielu wyrzeczeń i gdyby nie pomoc innych, na pewno nie udałoby mi się realizować planu studiów na bieżąco. Cieszę się, że dostaję pomoc z uczelni, od trenerów - bo jednak w sezonie trening jest najważniejszy - ale jeśli chodzi o studia, to często trenerzy ustalają treningi tak, żebyśmy mogli być na uczelni i zdawać egzaminy na czas. Poza tym jeszcze muszę tutaj wspomnieć o mojej siostrze, która nie jedne notatki za mnie pisała (śmiech).

 

MM: Czy nadal ma pani czasem myśli, by trenować za granicą?

 

JK: Mam pełne finansowanie z Polskiego Związku Narciarskiego i Ministerstwa Sportu. Mam tutaj trenerów i pomoc pod każdym względem, więc na ten moment tego nie rozważam. Ciężko jest mi powiedzieć, jak będzie w przyszłości, jak potoczy się sytuacja, jeśli chodzi o kombinacje norweską w Polsce i czy ewentualnie będzie „konieczność”, żeby dołączyć do innej nacji.

 

MM: Czego mogę życzyć pani w sierpniu 2026 roku?

 

JK: Jak to mówią, gdy jest zdrowie, to jest wszystko i ja się z tym całkowicie zgadzam. Dlatego zawsze odpowiadam: zdrowia. No i może dobrej pogody, bo to ona też czasem się przydaje.

 

MM: Dziękuję za poświęcony mi czas. Życzę zdrowia i jak najlepszych wyników.

 

Wywiad z Joanną Kil przeprowadził Maciej Mikołajczyk


sklep XC-SKI.PL narty biegowe, nartorolki
Spodobał się artykuł? Daj znać redakcji.

Udostępnij

Komentarze (1)

  • Kombinator2026-08-23 17:24:26

    Szkoda, że PZN nadal traktuje KN po macoszemu...

Dodaj komentarz

Komentarze są anonimowe. Redakcja nie odpowiada za treści czytelników.