Anna Mąka: "Przewróciłam się przy prędkości 50 km/h" [ROZMOWA]

Biathlonistka Anna Mąka w rozmowie ze Skipolem podsumowała początek sezonu i swój występ podczas Pucharu IBU w Obertilliach oraz opowiedziała, jak spędzi nadchodzące Święta.
25-letnia zawodniczka ma dużo pracy przed zbliżającą się wigilią. -Święta Bożego Narodzenia spędzam z rodziną oraz gośćmi, którzy przyjeżdżają do pensjonatu rodziców w Zakopanem. Ogólnie dużo się dzieje i niestety nie ma czasu na odpoczynek. Bardzo dużo pomagam, sprzątając pokoje gościnne i przygotowując ciasta marchewkowe, a także serniki i kutię. Moimi ulubionymi wigilijnymi potrawami są wszystkie te związane z makiem i bakaliami, a hitem tegorocznej Wigilii będą pierogi właśnie z takim nadzieniem. Całą świąteczną kolację dla 65 osób przygotowuje moja mama i ciocie. Na stole znajdą się tradycyjne potrawy, czyli cztery rodzaje śledzi, barszcz czerwony z uszkami z nadzieniem grzybowym, zupa z prawdziwków w chlebku, kompot z suszu, karp pieczony, surówka z czerwonej kapusty, kapusta z grochem, ziemniaczki, pierogi z kapustą i grzybami, krokiety z kapustą i grzybami, kutia, makowiec oraz wspomniane przeze mnie wcześniej pierogi z makiem i bakaliami.
- Początek sezonu był dobry. Jak na to, że wraz z moją koleżanką klubową Karoliną Pitoń cały sezon przygotowawczy trenowałam w Kościelisku/Zakopanem, pomijając dwa krótkie zgrupowania w Dusznikach Zdroju z kadrą A seniorek, bez wsparcia. Wiem, że stać mnie na więcej, na lepsze bieganie. Jeśli chodzi o Puchar IBU w Obertilliach, to z tego startu jestem połowicznie zadowolona. Gdyby nie błąd na pierwszym strzelaniu, dokładnie trzeci strzał, to mogło być nawet 4., 5. miejsce, ale nie gdybam i mimo wszystko cieszę się z 14-tej pozycji – relacjonuje Mąka.
Zakopianka wyjaśnia, czemu nie ukończyła zawodów w Obertilliach. - Z kolei przygotowania do sprintu zaczęłam wieczorem. Byłam mocno skupiona i pewna siebie. Czułam się dobrze na tej trasie. Niestety, już na pierwszym zjeździe popełniłam mały błąd. Przewróciłam się się przy prędkości 50 km/h. Karabin w całkowicie innym miejscu, dodatkowo nie mogłam wyciągnąć kijków i nart z siatki. Byłam pod wrażeniem, że na leżaku miałam tylko dwie kary, natomiast podczas stójki nie szło strzelić. Wszystko zamarzło i musiałam się poddać – tłumaczy nasza biathlonistka.
Z Anną Mąką rozmawiał Maciej Mikołajczyk.


