
Joanna Kil, czyli 15 zawodniczka zakończonego niedawno Nordic Combined Triple 2026 opowiedziała w wywiadzie dla Skipola m.in. o trudnościach w bieżącym sezonie, aktualnej dyspozycji sportowej oraz o przyszłości kobiecej kombinacji norweskiej i szansach na włączenie kobiecej odmiany tego sportu do programu zimowych igrzysk olimpijskich w 2030 roku. Zapraszamy do lektury wywiadu z naszą zawodniczką!
Maciej Sulowski: Zacznę może trochę nietypowo, jak się komentowało skoki kobiet w sobotę?
Joanna Kil: Skoki komentowało mi się bardzo dobrze, na początku oczywiście był stres, ale dość szybko minął. Trochę obawiałam się tego bo jednak miałam krótką przerwę (ostatni raz komentowałam skoki kobiet 4 lata temu bodajże), ale już z pewnym „doświadczeniem” tym razem czułam się bardziej swobodnie. Mateusz, który prowadził cały komentarz ułatwił mi to z pozoru trudne zadanie i myślę, że w miarę możliwości dałam radę.
Maciej Sulowski: Tak, oczywiście bardzo dobrze sobie poradziłaś, oglądałem ten konkurs w telewizji i miło słuchało się waszego wspólnego komentarza. Wspomniałaś o dłuższej przerwie od komentowania skoków, przyznam, że byłem zaskoczony, że komentujesz sobotnie zawody bo jak sama wspomniałaś ostatnie zawody komentowałaś już dobrych kilka lat temu. A czy usłyszymy Cię jeszcze podczas tych igrzysk, np. jako komentatorkę konkursów w kombinacji norweskiej lub w zawodach Pań na dużej skoczni?
Joanna Kil: Dziękuję, miło mi! Dostałam propozycję komentowania już przed sezonem, a że w czasie trwania igrzysk nie mamy zawodów Pucharu Świata, stwierdziłam – czemu nie. Ze względu na wyjazd do Lillehammer na Puchar Kontynentalny (14-15 lutego), będę komentować jeszcze konkurs drużynowy w kombinacji norweskiej.
Maciej Sulowski: Czyli usłyszymy Cię jeszcze podczas tych igrzysk. Wracasz do Pucharu Kontynentalnego po dłuższej przerwie, w przeszłości wygrałaś ten cykl, więc myślę, że w Lillehammer masz szansę na zwycięstwo. Nawiązując jeszcze do sobotniego konkursu kobiet, nie żałowałaś trochę, że sama nie startujesz w tych zawodach? Na starcie pojawiły się trzy kombinatorki norweskiej, które w tym sezonie łączą starty w skokach i w kombinacji.
Joanna Kil: Tak, jeszcze będzie okazja usłyszeć mnie w roli komentatorki. Mam nadzieję, że ten drugi występ wyjdzie lepiej ze względy na to, że no jednak jestem „częścią” tej dyscypliny, więc jestem w środowisku kombinacji norweskiej będzie mi się po prostu łatwiej mówiło o zawodnikach i o startach. Cieszę się, że mam możliwość startu w Pucharze Kontynentalnym jak to nazwaliśmy razem z trenerami i z pozostałymi zawodnikami dla kobiet Puchar Kontynentalny w Lillehammer będzie małym Pucharem Świata ponieważ przez to, żer mamy praktycznie miesięczną przerwę od zawodów PŚ wszystkie zawodniczki będą w Lillehammer więc obsada będzie jedna prawdopodobnie z najmocniejszych, ale mam nadzieję, że sprawdzę się dobrze. Lubię obiekty w Lillehammer, trasy biegowe też są wymagające co mi oczywiście pasuje, więc jadę tam z pozytywnym nastawieniem. Oczywiście troszkę żałowałam bo jednak Igrzyska Olimpijskie są marzeniem każdego sportowca więc na pewno chciałabym wziąć udział. Nie dostałyśmy takiej szansy, żeby rywalizować w swojej dyscyplinie, że tak to określę, dlatego dziewczyny próbowały swoich sił w skokach narciarskich, gdzie okazały się bardzo dobre, dlatego niepodważalnie zasłużyły na to, żeby zasiąść na belce w Predazzo. Ja nie oszukujmy się nie jestem najlepszą skoczkinią narciarską dlatego nawet nie podjęłam takiej próby, żeby się tam znaleźć.
Maciej Sulowski: Tak, w Lillehammer z uwagi na przerwę od Pucharu Świata obsada będzie bardzo mocna, ale życzę Ci udanego startu. Wspomniałaś o słabszych skokach przez które nie próbowałaś wystąpić na igrzyskach w skokach narciarskich, część zawodniczek mimo podjęcia takiej próby nie była w stanie zakwalifikować się na igrzyska, Karina Kozłowa nie dała rady, podobnie jak Gyda Westvold Hansen, z tym, że Norweżka w tym sezonie całkowicie zrezygnowała z kombinacji, aby dostać się na igrzyska w skokach co ostatecznie jej się nie udało, czy uważasz, że to największa przegrana kombinatorka w tym sezonie?
Joanna Kil: Tak, na skoczni zdecydowanie słabiej sobie radzę jak na trasie biegowej, więc jak to mówią – mierzę siły na zamiary. Ania i Pola skaczą zdecydowanie lepiej. Tak jak już wcześniej wspomniałam, Igrzyska są marzeniem każdego sportowca, więć jeśli była tylko szansa czy nadzieja, żeby jechać to każda z wyżej wymienionych dziewczyn dołożyła wszelkich starań, żeby uczynić to możliwym. Jeśli chodzi o Gyde, walczyła do końca, żeby się zakwalifikować i niewiele jej brakło, ale nie nazwałabym tegoprzegraną.
Maciej Sulowski: Może gdyby podjęła decyzję o zmianie dyscyplinie kilka lat wcześniej, tak jak zrobiła to Annika Sieff wtedy byłoby jej łatwiej, ale ciężko było oczekiwać od Gydy takiej decyzji, w końcu to jedna z najlepszych kombinatorek na świecie.
Joanna Kil: Myślę, że ciężko powiedzieć co by było „gdyby”, ale może wtedy łatwiej byłoby jej odnaleźć się w jednej dyscyplinie. W kombinacji była też jedną z najlepszych skoczkiń, więc stąd ta decyzja.
Maciej Sulowski: Natomiast jeżeli chodzi o twoje skoki to ostatnio widać poprawę, za Tobą bardzo dobre występy w Seefeld, w drugim konkursie wyrównałaś nawet najlepszy wynik w karierze zajmując 13 miejsce, jakie są twoje odczucia po tych zawodach?
Joanna Kil: Wiele można by było mówić o moich skokach, na treningach wszystko wygląda w porządku, a podczas zawodów nakładam na siebie bardzo dużo presji i nie potrafię oddać dobrego skoku. W ostatnim czasie troszkę już „odpuściłam” powiedziałam sobie, że i tak nie mam wiele do stracenia bo początek sezonu był naprawdę trudny i chyba właśnie dlatego ostatnie trzy puchary – Otepaa, Oberhof i Seefeld były lepsze. Jeśli chodzi o ten ostatni w Seefeld, tam myślę, że zagrało wszystko, dobrze czułam się na trasie, a na skoczni nie czułam już tak dużej presji i po prostu poszło. Bardzo cieszę się, że udało mi się pokonać tą barierę i po prostu wyluzować co przełożyło się na dobry wynik.
Maciej Sulowski: Oby w następnych zawodach było jeszcze lepiej, masz jeszcze jakieś cele na ten sezon, np. miejsce w czołowej 10 Pucharu Świata?
Joanna Kil: Właśnie w Seefeld byłam blisko tego celu – top 10 w drugi dzień podczas zawodów w formule Comapct, ale przez własny błąd traciłam trochę na zjeździe i spadłam na 13 miejsce. Chciałabym odpowiedzieć, że tak, celem jest i było top 10, ale w planie nie ma już zawodów w formule Compact, w której to właśnie lepiej się czuję, bo skoki nie ma aż tak wielkiego znaczenia, więc myślę, że top 15 jest realnym celem dla mnie. No, chyba, że sama siebie zaskoczę na skoczni dobrymi skokami.
Maciej Sulowski: Oby tak było, biegowo twoja forma wygląda bardzo dobrze, a przy dobrym skoku myślę, że miejsce w czołowej 10 jest jak najbardziej w zasięgu.
Joanna Kil: Bardzo bym tego chciała, więc dołożę wszelkikch starań, żebyb uczynić to możliwym.
Maciej Sulowski: Zapytam jeszcze o trwające igrzyska, jak myślisz, czy kobieca kombinacja pojawi się na igrzyskach w 2030 roku?
Joanna Kil: Bardzo ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie, niestety nie jest to zależne od nas zawodników, ale walczymy o to, żeby mieć możliwość pojawienia się na starcie. Mam nadzieję, że dostaniemy taką szansę i, że będzie to możliwe za 4 lata.
Maciej Sulowski: Myślę, że w 2030 roku kobieca kombinacja pojawi się na igrzyskach, w przeciwnym razie może to oznaczać koniec kombinacji norweskiej na igrzyskach również w męskim wydaniu, a to byłaby katastrofa dla tej pięknej dyscypliny sportu.
Joanna Kil: Wszyscy mamy taką nadzieję. Dlatego tak ważne jest, żeby o to walczyć.
Maciej Sulowski: Pozostając jeszcze w temacie igrzysk, masz swojego faworyta/faworytów do medali na tych igrzyskach?
Joanna Kil: Bardzo chciałabym mieć, ale kibicuję wszystkim. Igrzyska też rządzą się swoimi prawami, myślę, że wszyscy obstawialiśmy Nikę Prevc jako złotą medalistkę, oczywiście skończyła rywalizację na podium, więc mam nadzieję, że w kombinacji też ktoś zaskoczy. Pojechali tam najmocniejsi z najmocniejszych, sama czołówka Pucharu Świata, więc wszyscy są w zankomitej formie, ale pwnie w gronie faworytów są Norwedzy, Austriacy, Niemcy.
Maciej Sulowski: To prawda, igrzyska potrafią zaskakiwać, w skokach murowaną faworytką do złota wydawała się Nika Prevc, w snowboardzie wydawało się, że złoto zdobędzie Ester Ledecka, a zakończyła zawody nawet bez brązowego medalu.
Joanna Kil: Dokładnie, więc dlatego lepiej nie zakładać faworytów z góry.
Maciej Sulowski: Może dzisiaj zaskoczy nas Kacper Tomasiak i to on zdobędzie pierwszy medal dla polski na tych igrzyskach (wywiad był przeprowadzony przed konkursem, w którym Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal przegrywając jedynie z nowym mistrzem olimpijskim Philippem Raimundem).
Na koniec zapytam jeszcze jakie perspektywy widzisz dla polskiej kombinacji norweskiej, czy twoim zdaniem jest szansa, że kombinacja w Polsce stanie się bardziej popularna i czy nawiążemy walkę z najlepszymi w tej dyscyplinie?
Joanna Kil: Myślę, że cała Polska będzie dzisiaj trzymać kciuki i kibicować Kacprowi, więc gdyby to właśnie on stanął dzisiaj na podium na pewno byłoby to zasłużone podium dla niego. Mamy bardzo dobre warunki do uprawiania tej dyscypliny w Polsce, skocznie narciarskie, trasy biegowe, więc dlaczego nie. Trzeba tylko walczyć o to, aby kombinacja nie znikła z programu igrzysk bo wtedy wszystko będzie bardziej skomplikowane. Mamy (co prawda nie tak liczne jak w skokach narciarskich) zaplecze bardzo utalentowanych juniorów, którym życzę jak najlepiej bo to od nich w głównej mierze będzie zależała przyszłość polskiego dwuboju.
Maciej Sulowski: Tak, dzisiaj pewnie cała Polska będzie kibicowała Kacprowi, miejmy też nadzieję, że na kolejnych igrzyskach powalczymy o medale również w kombinacji norweskiej, zarówno w męskiej i kobiecej odmianie tego sportu, trzymamy oczywiście również kciuki za jak najlepsze występy Kacpra Jarząbka i Miłosza Krzempka reprezentujących nasz kraj na igrzyskach.
Joanna Kil: Oczywiście, mam nadzieję, że chłopaki pokażą się z bardzo dobrej strony, może nie w walce o medale, ale o najlepszy z możliwych wyników.
Maciej Sulowski: Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę udanej końcówki sezonu i, żeby kolejny sezon był jeszcze bardziej udany niż aktualny.
Joanna Kil: Dziękuję bardzo!
Wywiad przeprowadził Maciej Sulowski
Zdjęcie: PZN



