rozdroże

- Nie jesteśmy psem ogrodnika, który mówi, że to jego i nie pozwala wejść. Tu chodzi o interes społeczny – mówi przed rozprawą ws. wydzielenia całorocznego dojazdu do Kopalni „Stanisław” Leszek Kosiorowski, członek zarządu stowarzyszenia Bieg Piastów.

 

Jutro przed jeleniogórskim sądem najprawdopodobniej rozstrzygnie się spór firmy HEDAR i Nadleśnictwa Szklarska Poręba oraz Stowarzyszenia Bieg Piastów o możliwość udostępnienia całorocznego dojazdu do Kopalni Kwarcu „Stanisław”, którą wykupiła firma z Łazisk Górnych. Jeśli sąd uzna, że HEDAR ma do tego prawo, w wyniku zmian w Górach Izerskich biegacze narciarscy stracą możliwość biegania po Dolnym Dukcie i Drodze do Kopalni. To z kolei może znacząco wpłynąć na kolejne kilometry tras, do których prowadzą obie trasy oraz na możliwość przeprowadzenia marcowych dorocznych Biegów Piastów.

 

Michał Chmielewski: Nie boicie się, że przegracie?

 

Leszek Kosiorowski: A skąd. Jestem przekonany, że sąd podejmie bardzo rozsądną decyzję i uzna, że interes tysięcy ludzi, którzy nas regularnie odwiedzają, jest istotniejszy od żądań jednego człowieka. Poza tym sądzę, że wyrok w sprawie nie ugodzi w interes przedsiębiorcy, który kupił kopalnię i chce wznowić na niej pełne wydobycie. Bo nie można go lekceważyć. Jeśli skończy się tak, jak byśmy tego chcieli, dwie strony będą jednak wygrane, nawet jeśli Pan Henryk Łożyński, który wytoczył proces, nie będzie usatysfakcjonowany w stu procentach.

 

Załóżmy wariant pesymistyczny. Co stałoby się, gdybyście jednak przegrali?

 

To się na pewno nie zakończy w czwartek, bo nawet jeśli sąd wyda wyrok, to każda ze stron i tak się odwoła. Na pewno byśmy to zrobili. Bieg Piastów nie umrze. Nie z takich opresji wychodziliśmy w przeszłości, więc i z tą jakoś byśmy sobie poradzili. Ale trzeba też rozgraniczyć: bieg czy funkcjonowanie ośrodka? Co tu dużo mówić, zmiana realiów byłaby bardzo kłopotliwa. O ile trasę biegu na 50 kilometrów pewnie by się udało jakoś ustalić, to dla codziennego ruchu turystycznego byłaby to tragedia. Podkreślę to – właściciel chce wznowić wydobycie, co zdradził pełnomocnik oskarżającego. To wiąże się z tak intensywnym ruchem kołowym, że gdyby ten odbywał się przy biegaczach, ci byliby cały czas narażeni na niebezpieczeństwo. Urobek z kopalni nie wyjeżdża jedną wywrotką. Tylko kilkudziesięcioma.

Od czego to się zaczęło?

 

Niegdysiejsze funkcjonowanie kopalni absolutnie nie przeszkadzało biegaczom. Nikt nawet nie zawracał sobie nią głowy, bo nie było zagrożenia. Niech dowodem na to będzie fakt, że Dolny Dukt i trasa do kopalni są przez biegaczy eksploatowane od samego początku istnienia Biegu Piastów. Ale odkąd kupił je HEDAR, zaczęło narastać ryzyko, że jego plany mogą być sprzeczne z interesem biegaczy. Tyle że Julian Gozdowski, który tuż po zakupie przez firmę działki rozmawiał z jej przedstawicielem o współpracy, uważa, iż wtedy nowy nabywca zobowiązał się do nieutrudniania zimą funkcjonowania ośrodka. Dlatego teraz jest tym bardziej zdumiony obrotem spraw i mocno zaangażował się w pomoc.

 

Próbowaliście doprowadzić do ugody?

 

Na początku to nas nie bardzo dotyczyło, dlatego że stroną było Nadleśnictwo Szklarska Poręba, które jest właścicielem większości terenów. My tylko dzierżawimy część drogi dla celów uprawiania narciarstwa biegowego i w szczegóły zostaliśmy wprowadzeni dopiero kilka miesięcy temu. Panu Łożyńskiemu zaproponowano trzy inne warianty dojazdu, w tym dwa dochodzące do samej kopalni, a jeden do granicy działki. Niestety nie usatysfakcjonowało to właściciela, dlatego postanowił oddać sprawę pod rozwagę sądowi.

 

Kogo macie po swojej stronie? Są Lasy Państwowe, są związki sportowe, ale czy miasto lub powiat też was wspierają?

 

Tak, ale przede wszystkim są z nami biegacze, którzy codziennie używają tych tras. To ich siła jest dla nas najistotniejsza i może mieć największy wpływ na decyzję. Nie chciałbym, żeby odebrano nas jak „psa ogrodnika”, który nie wpuści nikogo na swój teren, bo to jego. Nie w tym rzecz. Z tego terenu po prostu się na co dzień korzysta i w interesie społecznym powinno być zatrzymanie go do celów sportowo-rekreacyjnych. Ile nam dają i ilu ich jest, doskonale pokazuje petycja, którą powołał skipol.pl. Podpisało ją grubo ponad tysiąc osób, w tym ludzie naprawdę cenieni w środowisku. Część z nich na pewno przyjdzie na pikietę, którą organizuje nabiegowkach.pl. Nawet Maja Włoszczowska wpisała się na petycję, w dodatku zawarła tam słowa wsparcia. Nam się nie może nie udać. W ogóle nie dopuszczam takiego scenariusza.

 

Rozprawa ma się rozpocząć w Sądzie Rejonowym w Jeleniej Górze w czwartek 1 grudnia, o godz. 9.

Pikieta przed budynkiem sądu rozpocznie się o 8:30.

 

Rozmawiał Michał Chmielewski