staręga

- Była walka bark w bark i mocni rywale. To było cenne doświadczenie – mówi o 2. edycji Al Aix Ski Invitational Maciej Staręga. Nasz sprinter w gronie aż 80 zawodników zajął świetne 4. miejsce.

 

Staręga wśród licznego grona francuskich zawodników spisał się bardzo dobrze. W eliminacjach zajął co prawda 8. pozycję, jednak później przez kolejne fazy zawodów przechodził bez większych problemów. Impreza rozgrywana na takich samych jak w Pucharze Świata zasadach była wymagająca, ale nasz najlepszy sprinter i tak uważa, że mógł powalczyć nawet o zwycięstwo. Ostatecznie w memoriałowej imprezie ku pamięci tragicznie zmarłego nartorolkarza Romaina Claudona Polak uznał wyższość triumfatora Lucasa Chavanata (zwycięzca eliminacji), Renauda Jay i Clementa Arnaulta.

 

- Być na tylu zawodników czwartym to brzmi i wygląda dobrze, ale czuję, że mogłem tam nawet wygrać. Popełniłem błąd na starcie, bo mogłem w finale od razu pójść do przodu i tam się trzymać, ale niestety tak się nie stało i później nie dałem rady już przejść rywali. Było trochę ciasno, więc zamiast myśleć o podium musiałem zabezpieczać tył – relacjonował na gorąco po wydarzeniu Staręga. Za lekkie usprawiedliwienie braku miejsca na podium uważa też fakt, iż do Francji przyjechał w zasadzie w pełni ciężkiego treningu.

 

Maciej Staręga do francuskiego Aix-les-Bains dotarł na specjalne zaproszenie od Renauda Jay. Zawodnicy dobrze znają się ze startów m.in. w Pucharze Świata i utrzymują kontakt także poza trasami biegowymi. Podczas jednej z takich rozmów narciarze wymieniali się wrażeniami z okresu przygotowawczego i od słowa do słowa padł pomysł przyjazdu do Francji. Staręga nie zastanawiał się długo nad propozycją i decyzji nie żałuje. Bieganie kilometrowych odcinków nad pięknym jeziorem, a na dodatek w doborowym towarzystwie to czysta przyjemność. I pożytek.

 

- Takie zawody to dla mnie rewelacyjna okazja do zdobywania kolejnych doświadczeń. Obsada była naprawdę mocna, bo przyjechali wszyscy najsilniejsi Francuzi i z seniorów, i z młodszych roczników. Kilku z rocznika 1994 okazało się tak mocnych, że tylko z podziwem można patrzeć na ich zaplecze. Mają tam dobrych i aktualnych kadrowiczów, i tych przyszłych, którzy już depczą pierwszym po piętach. Bardzo się cieszę, że mogłem sprawdzić się z nimi ramię w ramię – przyznał Maciej dodając, że sprint letni to bardzo dobra lekcja także w kontekście zimy. - Nie było odstawiania nogi i kija. Różnica między zimą a latem jest spora, a to dlatego między innymi, że na asfalcie bardziej liczy się taktyka i trochę cwaniactwo. Zimą to też istotne, ale tam rolę odgrywa również wytrzymałość. No i odbicie z narty też nie będzie nigdy tak czyste jak z rolki. W tych zawodach podobało mi się, że w zakręt wjeżdżamy w trzech-czterech i jest poważna rywalizacja. Nauczyłem się mam nadzieję trochę tego przepychania, bo sam też nie zamierzałem w niedzielę nikomu odpuszczać. Oby zimą też się to tak udawało – snuje Staręga. 

 

Przed zawodnikiem z Siedlec teraz powrót do domu z lotniska w Genewie, a następnie obóz w Ramsau. Stamtąd biegacze w komplecie pojadą do czeskiego Liberca na letnie mistrzostwa naszych południowych sąsiadów. Te zaplanowano na 27 i 28 września.

 

W poniedziałek w Skipolu pełny raport z przygotowań kadry.

 

MCh