
Olimpijskie sprinty klasykiem zakończyły się zwycięstwem Szwedki Lin Svahn i Norwega Johaenssa Klaebo, trudno więc mówić o niespodziankach. Niespodzianką jest na pewno brak naszych reprezentantów w ćwierćfinałach, dwie zdawałoby się pewne miejsca w TOP 30 Moniki Skinder i Macieja Staręgi zostały niestety na papierze.
Zacznijmy od wyników naszych reprezentantów. W eliminacjach kobiet wystartowały trzy nasze zawodniczki Monika Skinder, Izabela Marcisz i Aleksandra Kołodziej.
Monika zajęła 33 miejsce tracą do awansu niespełna dwie skundy. 63 setne sekundy za Moniką uplasowała się na 37 miejscu Izabela Marcisz. Nie można mówić w przypadku dziewczyn o jakiejś klęsce, poziom jest niesamowicie wyrównany jak widzicie wszystko często gęsto rozgrywa się o przysłowiowy paznokieć. Ostatnia z naszych Aleksandra Kołodziej straciła do awansu już ponad 5 sekund plasując sie na 47 miejscu.
Niestety świat nam odjeżdża i nikt nie ma pomysłu co z tym zrobić...
U panów już tak różowo nie jest, niespełna 4 sekund zabrakło do awansu Maćkowi Starędze, 40 miejsce to nie jest lokata, na którą kończący swoją karierę zawodnik liczył. Drugi z naszych zawodników Sebastian Bryja zakończył kwalifikacje na miejscu 53, tracąc do ostaniego dającego awans miejsca prawie 8 sekund. Do Klaebo, który wygrał kwalifikacje strata wyniosła prawie 20 sekund.
Pytanie, które należy sobie zadać brzmi dlaczego tak słabo? Czy to wina zawodników, trenerów, systemu?
W takich przypadkach trudno winić zawodnika, chyba że trenuje sam wg swoich osobistych planów treningowych.
Ciekawostką jest także to, że praktycznie każdy członek naszej olimpijskiej grupy biegowej trenuje z innym trenerem. Kto więc odpowiada za taki sobie występ naszych kadrowiczów? Trener główny Mariusz Hluchnik, który sam siebie określa selekcjonerem? Odpowiedź brzmi - nie wiadomo.
Od lat nie mamy wypracowanego systemu, od lat nikt nie ponosi odpowiedzialności za brak wyników w polskich biegach narciarskich, od lat stoimy w miejscu. Stoimy w miejscu czyli się cofamy, świat na nas nie czeka idzie do przodu. Normą staję się, że wyprzedzają nas brytyjczycy, hiszpanie, teraz już nawet australijczycy, jaki płynie z tego wniosek? Żaden, karawna jedzie dalej.
Można oczywiście jeszcze dorzucić słowa Justyny Kowalczyk, która na antenie Eurosportu zapytała gdzie jest Kamil Bury. Można, tylko to będzie pytanie retoryczne, bo ani nikt na nie nie odpowie, ani nie wyciągnie wniosków.
Podziwiam naszych biegaczy narciarskich że jeszcze biegają, że znajdują motywację do pracy, że im sie po prostu jeszcze chce. Tylko jak długo?
>>> WYNIKI SPRINT MĘŻCZYZN <<<
Żeby nie popaśc w totalne przygnębienie mamy jeszcze szansę na tych Igrzyskach, na dystansie 10km łyżwą realne są miejsca w TOP 30 Elizy Ruckiej Michałek i Dominika Burego. Ten ostatni przy sprzyających wiatrach może się zakręcić około 12-14 miejsca. Trzymamy kciuki także na team sprinty, generalnie życzymy szybkich nartek i powodzenia.
kace
