
Jens Luraas Oftebro został mistrzem olimpijskim w kombinacji norweskiej w pierwszej konkurencji w tej dyscyplinie, która obejmowała skok na skoczni normalnej w Predazzo oraz bieg na dystansie 10 kilometrów. Dla Norwega jest to pierwsze indywidualne złoto na igrzyskach w karierze. Wcześniej zdobył złoty medal w rywalizacji drużynowej na igrzyskach olimpijskich w Zhangjiakou, które odbyły się w 2022 roku. Na tych samych igrzyskach zdobył również srebrny medal w rywalziacji na dużej skoczni, natomiast na skoczni normalnej był wówczas dopiero 10. Oftebro pokazał dzisiaj, że jego niedawny triumf w Nordic Combined Triple nie był przypadkowy. Srebrny medal olimpijski wywalczył dzisiaj Johannes Lamparter, dla którego jest to pierwszy medal olimpijski w całej karierze, a brąz wywalczył Fin Eero Hirvonen, który dotychczas również nie miał na koncie żadnego olimpijskiego krążka.
SKOKI
Rozegrane rano skoki do kombinacji wygrał dobrze skaczący już na treningach Estończyk Kristjan Ilves. Uzyskał on w swoim skoku odległość 99 metrów, drugie miejsce zajął Thomas Rettenegger, który skoczył 100 metrów i tracił do Ilvesa 15 sekund. Trzeci na półmetku rywalizacji był Ryota Yamamoto który skoczył 102,5 metra i do Ilvesa tracił po skokach 19 sekund. 20 sekund do prowadzącego Estończyka tracili plasujący się wspólnie na 4 miejscu Einar Luraas Oftebro i Stefan Rettenegger, a 21 sekund straty do lidera miał Johannes Lamparter, który skoczył najdalej bo aż 104,5 metra, jednak Austriak miał najlepsze warunki przez co odjęto mu od noty 1.1 punktu podczas gdy prowadzący po skokach Ilves miał najgorsze warunki wietrzne, dlatego otrzymał rekompensatę wynoszącą aż 18.6 punktu. Miłosz Krzempek skoczył 90 metrów i po skokach zajmował 29 miejsce ze stratą 1:53 sekund do Ilvesa. Skok kompletnie nie wyszedł Kacprowi Jarząbkowi, który skoczył zaledwie 78,5 metra i po skokach był na ostatnim 36 miejscu ze stratą 3 minut i 20 sekund do lidera.
BIEG
Bieg przyniósł nam emocje do samego końca. Kristjan Ilves, któy prowadził po skokach stopniowo tracił przewagę i już mniej więcej w połowie wyścigu stało się jasne, że rywale będą od niego lepsi. Estończyk przez dłuższy czas biegł jeszcze w prowadzącej grupie, ale to nie on został dzisiaj bohaterem. Pod koniec biegu na dystansie 10 kilometrów liderująca grupka zaczęłą się powoli rozpadać. Ostatecznie mistrzem olimpijskim został Jens Luraas Oftebro, któy miał dzisiaj na trasie mały problem, gdy zachaczył o bandę znajdującą się przy trasie biegowej. Problemy w tym miejscu miał również Fin Ilkka Herola. Nie miało to jednak wpływu na ich końcowe rezultaty. Oftebro pokonał dystans 10 kilometrów w czasie 29:59.4 co potwierdza to co sami mogliśmy zauważyć podczas transmisji telewizyjnej. W wyniku odwilży śnieg był bardzo mokry, więc warunki na trasie były dzisiaj bardzo trudne. Srebrny medal wywalczył Johannes Lamparter, któy stracił do Oftebro zaledwie sekundę. Trzeci Eero Hirvonen stracił do zwycięzcy 2.5 sekundy. Poza podium znaleźli się kolejni zawodnicy, a wśród nich był czwarty Stefan Rettenegger, który stracił do zwycięzcy 17.6 sekundy. Następnie na mecie pojawił się Ilkka Herola ze stratą 22.1 sekundy. Kolejni zawodnicy stracili już znacznie więcej, a czołową szóstkę zamknął Kristaj Ilves ze stratą 41.1 sekundy. Za nim uplasował się z ponad minutową stratą Andreas Skoglund, a kolejne miejsca zajęli Johannes Rydzek. Najlepszy z Niemców był więc dzisiaj dopiero 8. Za nim uplasowali się Thomas Rettenegger i Vinzenz Geiger, który po analizie fotofiniszu okazał się lepszy od najstarszego w stawce Akito Watabe. Japończyk okazał się jednak lepszy od brata mistrza olimpijskiego, czyli Einara Luraasa Oftebro. Kacper Jarząbek zakończył bieg na 33 miejscu ze stratą 9:24.3. Miłosz Krzempek zajął przedostatnie, 35 miejsce i do zwycięzcy stracił aż 11:33.1. Warto jednak dodać, że Polak miał dzisiaj ogromnego pecha, a o całej sytuacji opowiedział po zakończeniu biegu reporterowi TVP Sport:
– Żyję. Z trudem, ale żyję jakoś. To była walka z samym sobą. Tym bardziej że na drugim kole złamałem kija. Na zjeździe straciłem z 1,5 minuty. Potem dostałem kija z jakiejś reprezentacji, nie wiem jakiej. Za małego. Wbiłem głęboko w śnieg, zanim dostałem kolejnego. Minęło następne kółko. Dopiero dostałem swojego dobrego kija i zacząłem normalnie biec, ale było już o dużo za późno. Straciłem potem jakąkolwiek motywację do dalszego biegu.
17 lutego odbędą się zawody kombinatorów na dużej skoczni, a olimpijską rywalizację w kombinacji norweskiej zakończy sprint drużynowy, który odbędzie się 19 lutego.
Źródło: fis-ski.com/pl.wikipedia.org/sport.tvp.pl
Zdjęcie: fis-ski.com
Maciej Sulowski


