Frenzel_Eric_fot_Sandra_Volk_FIS

Choć w piątek i w sobotę minimalnie lepszy okazywał się Johannes Rydzek, prowadząc także po dzisiejszych seriach skoków, to jednak w niedzielnym biegu Eric Frenzel zebrał wszystkie sił na walkę o czwarty z kolei triumf w Nordic Combied Triple i ostatecznie razem z okazałą statuetką wywalczył żółtą koszulkę lidera klasyfikacji generalnej.

 

Tradycyjnie już ostatnie zmagania w ramach Nordic Combined Triple to nie jedna, a dwie serie skoków. Po nich na czele stawki znajdował się Johannes Rydzek, który zapewne liczył na odebranie swojemu koledze z drużyny statuetki za triumf w Nordic Combined Triple. Niemiec skoczył najpierw 106, a potem 105,5 metra, za każdym razem z 18. pozycji najazdowej, co dało mu przewagę 18 sekund nad drugim Bernhardem Gruberem. Austriak, zazwyczaj wyraźnie słabszy w biegu, osiągnął dwukrotnie odległość 107,5 metra. Za jego plecami znalazł się rodak, Mario Seidl, skacząc najpierw 107,5, a potem aż 109 metrów, co przełożyło się na 20-sekundową stratę do Rydzeka.

 

Ostatniego słowa już na półmetku nie powiedział czwarty Eric Frenzel. ówczesny wicelider klasyfikacji generalnej PŚ poszybował najpierw na 106. metr, by następnie dołożyć jeszcze 50 centymetrów, a na starcie biegu tracił do prowadzącego dokładnie tyle samo, co Seidl. Za jego plecami znalazł się dość niespodziewany laureat trzeciego miejsca w piątek i w sobotę, Sameul Costa (106 / 104,5 metra), a na szóstej lokacie uplasował się kolejny z naszych zachodnich sąsiadów, Fabian Riessle z identycznymi odległościami. Dziesiątkę uzupełniali Akito Watabe Terence Weber, Jan Schmid i Franz-Josef Rehrl.

 

WYNIKI SERII SKOKÓW

 

Już na początku prowadzenie utrzymywał Johannes Rydzek, podczas gdy za nim w zwartym szeregu biegli na początku Gruber, Seidl i Frenzel, który starał trzymać się blisko swojego największego rywala. Z czasem, tradycyjnie, Austriacy odpadli, walcząc o trzecie miejsce, a Rydzeka dogonił wicelider klasyfikacji generalnej PŚ.

 

Kluczowe dla losów całego biegu i triumfu w Nordic Combined Triple było piąte okrążenie, na którym to Frenzel zdecydował się zaatakować, nie napotykając na opór, co mogło zdziwić wielu kibiców. Widocznie Niemca jednak zmęczyły dwie poprzednie, wygrane, potyczki z Frenzelem. 25-latek z każdym przebiegniętym kilometrem tracił dystans do starszego kolegi, a na metę wbiegł przybity z ponad 30-sekundową stratą.

 

O trzecie miejsce toczyła się rozgrywka do samego końca, ostatecznie zwycięska dla „weterana” kombinacji, Bernharda Grubera. Czwartą lokatą musiał się zadowolić Mario Seidl, a Samuel Costa, który wprawdzie spadł z podium, może być z siebie dumny po zajęciu 5. pozycji.

 

Eric Frenzel swoje dzisiejsze zwycięstwo zawdzięcza świetnym wynikom na poszczególnych pomiarach na trasie biegu – ostatecznie Niemiec miał czwarty czas, a Rydzek dopiero 11., co zważywszy na jego znane umiejętności nadrabiania cennych sekund, faktycznie może dziwić. I choć Eric Frenzel tym razem oddał dwa etapowe triumfy, to zwycięstwo w cyklu Nordic Combined Triple powędrowało do jego rąk po raz czwarty z rzędu. Dodatkowo powrócił na fotel lidera PŚ, przeskakując czterokrotnego medalistę MŚ w Falun (w tym dwukrotnego złotego) o 34 punkty.

 

OFICJALNE WYNIKI

KLASYFIKACJA GENERALNA PŚ

 

W najbliższym czasie, bo 5 litego, czeka nas próba przedolimpijska w PyeongChang, a następnie dwukrotne zmagania w Sapporo, które zamkną trzeci period rywalizacji. Później rozegra się batalia o medale MŚ w Lahti, następne 4 konkursy rozstrzygną, kto zdobędzie Kryształową Kulę i czy Eric Frenzel przejdzie do historii, dokonując tej sztuki po raz piąty z rzędu, co nie udało się nigdy wcześniej.

 

fot. Sandra Volk / FIS