siedlce

Czasami bywa tak, że i na Mazowszu przypomni o sobie zima. Mieszkańcy nizin chętnie przypinają wtedy narty i z uśmiechem kręcą pętle np. wokół bloku. A przecież o wiele lepsze warunku oferują trasy w Siedlcach, na które osobiście postanowiliśmy się wybrać.

 

UWAGA: Poniższe zdjęcia nie pochodzą z okresu publikacji tekstu. Warunki na trasach mogą być inne od przedstawionych.

 

Zlokalizowany na południu Siedlec Las Sekuła to dla tutejszych biegaczy narciarskich miejsce zupełnie nowe, bo na poważnie otwarte dopiero zeszłej zimy. Nieco na uboczu, jakieś cztery kilometry od głównego w mieście dworca kolejowego. Dojazd jest prosty. Z wyjazdowej drogi wojewódzkiej nr 803 skręca się w ul. Artyleryjską, której nazwa pochodzi... od miejsca, do którego narciarze jadą. Wszystko dlatego, że budowany przez Grzegorza Staręgę mini ośrodek znajduje się na terenie dawnego składu amunicji. Oczywiście w lesie, do którego skręt (w lewo) sygnalizuje znak: „UKS Rawa zaprasza na bieg narciarski”.

 

Stary pas bezpieczeństwa, po którym wiódł kiedyś strzeżony płot, dzisiaj idealnie nadaje się do nart. Rodzice tutejszych zawodników i oni sami zrobili wszystko w czynie społecznym. Jest pętla sprinterska, trochę miejsc do dłuższego biegania, przyzwoite jak na niziny podbiegi. Razem parę ładnych, szerokich kilometrów, a w dodatku z możliwością zainstalowania oświetlenia, o które Rawa stara się od dłuższego czasu. W dalekosiężnych planach jest też cały stadion narciarski i rozbudowanie tras na niezagospodarowany jak dotąd północny zachód. Tylko że wszystko kosztuje, a miasto na ten rok obcięło finansowanie o prawie połowę. Klubowy budżet względem ubiegłych ma więc problem – pozycja pierwszoligowej drużyny piłkarskiej i ekstraklasowych koszykarek jest zbyt mocna, by się stawiać.

 

Staręga: Mam jedną lancę, którą da się produkować sporo śniegu, ale nie aż tyle, by był sens ją tutaj sprowadzać. Zawodnicy korzystają więc z krótszej pętli przy domu. A tutaj? Trochę niżej płynie rzeka, chcemy wkrótce podprowadzić ją wyżej i zacząć prawdziwe naśnieżanie. Jeden zbiornik na wodę stoi, można zrobić więcej. I pewnie z czasem się uda, ale potrzeba cierpliwości. I środków.

 

Obiekt, na którym 20 stycznia rywalizowano w ramach Mazowiecko-Północnej Ligi Regionalnej Grupy Azoty, miał wtedy akurat szczęście do pogody i na trasach leżał naturalny śnieg. - Mamy piękne warunki – zachwalali przyjezdni trenerzy, co podzielali szwędający się po okolicy turyści. Tych przez cały dzień pojawiło się około dwudziestu. Obok wyraźnie zaprawionych narciarzy na przygotowywane przez Grzegorza Staręgę trasy przychodzili też młodsi, w tym m.in. mama pokazująca pierwsze biegówkowe kroki córce. Bo z tras na Sekule może korzystać każdy pod warunkiem, że nie chce – jak czasem bywa - jeździć po nich samochodem. Niestety szkodników nie zatrzymują nawet wyraźnie widoczne znaki. Z prośbą, nie żądaniem. Może trzeba zmienić?

 

Wszystkie pętle są oznaczone odrębnymi kolorami i mają podział na te do łyżwy i klasyka. Jeśli śniegu jest dużo, ma to sens, bo ślady wyciska profesjonalny tracksetter. Urocze jest natomiast równanie ścieżki pod łyżwę:

 

 

Do obu technik – jak wyjaśnia tablica informacyjna umieszczona przy leśnym parkingu – wytyczono po cztery pętle: sprinterską o długości 1100 metrów, a także dwu i pięciokilometrową. Ostatnia ma 3,3 km tak, by można było organizować tam zawody np. na 10 km. Tak wygląda mapa (kliknij, by powiększyć):

 

 

Siedleckie trasy – i mamy nadzieję, że nikt się nie rozczaruje – nie są rzecz jasna nizinnymi Jakuszycami, gdzie jest tak równo, że można biec z zamkniętymi oczami. To nieco chałupniczo przygotowywane miejsce, jednak z pewnością oferujące o wiele wyższą jakość niż przypadkowa ścieżka w miejskim parku. Wstęp na pętle jest oczywiście darmowy. Jedyna prośba, jaką do gości mają ich gospodarze, to taka, żeby korzystać z niej tak, by jej nie zniszczyć. Poza tymi obostrzeniami – Siedlce zapraszają biegaczy. O ile jest zima.

 

ZDJĘCIA Z ZAWODÓW NA TRASACH SEKUŁY DO ZOBACZENIA TUTAJ

 

Michał Chmielewski