turbacz

Powietrze czyste jak w Estonii, śniegu jak w Skandynawii, profil trasy jak w Jakuszycach, a widoki jak nigdzie na świecie. Od tego roku przybyła na Podhalu bodajże najpiękniejsza w Polsce trasa do narciarstwa  biegowego z Obidowej na sam szczyt Turbacza. A że śnieg utrzymuje się tu długo, będzie można biegać co najmniej do końca marca.

 

Jeszcze w zeszłym roku pod schroniskiem na Turbaczu przeważały oparte o kamienne mury narty skiturowe. Teraz w pogodne weekendy zdecydowana większość  to biegówki i narty śladowe. Wszystko dzięki przepięknie poprowadzonej , przygotowywanej przez ratrak trasie z niewielkiej wsi Obidowa. Jest to najłatwiejsza droga, prowadząca na najwyższy szczyt Gorców – pasma górskiego, rozciągającego się na północ od Tatr. Niewielkie, zalesione wzgórza z rozległymi polanami na szczytach są także wymarzonym miejscem na wędrówki na nartach backcountry.

 

Przed Biegiem Piastów

Choć trasę są w stanie pokonać osoby, które mają biegówki pierwszy raz na nogach (ale też dobrą kondycję), nie jest ona najłatwiejsza. 22 km w obie strony i 570 m różnicy wysokości w każdą ze stron jest już godnym wyzwaniem. I świetnym treningiem przed Biegiem Piastów: podbieg z Orla na Rozdroże pod Cichą Równią wyda się wam pestką.  Dodajmy, że jest to najdłuższa (licząc tam i z powrotem) przygotowywana przez ratrak trasa biegowa w tej części Polski i z największą sumą przewyższeń. Od leśniczówki w Obidowej (778 m n.p.m.), gdzie trasa się zaczyna, aż do samego schroniska na Turbaczu (1283 m.n.p.m) zakładane są dwa ślady do klasyka. Pośrodku zostaje (niezbyt szerokie) miejsce dla biegnących łyżwą, ale też dla innych użytkowników szlaku. Pokonanie 11 km do schroniska zajmuje na biegówkach – w zależności od warunków pogodowych oraz umiejętności i kondycji narciarza – od 2,5 do 3 godzin. Na powrót, na którym czekają strome zjazdy, trzeba założyć 1 do 2 godzin. Nieoficjalny rekord trasy to 1 godzina 31 minut w górę, i 46 minut w dół. Dawid Szeliga, który jest głównym inicjatorem powstania trasy, zapowiada, że może już w przyszłym roku uda się zamontować urządzenia do pomiaru czasu dla wszystkich chętnych.

 

Wyjątkowa góra

Turbacz nie jest ani tak charakterystyczny jak Giewont czy masywny stożek Babiej Góra, ani też zbyt wysoki: dla porównania Morskie Oko leży 100 m wyżej. W życiu mieszkańców przytulonych do jego stóp miejscowości  gra jednak wyjątkową rolę. Turbacz jest takim wyznacznikiem góry, która pozwala coś  osiągnąć. Czy to na odpust w sierpniu czy na pasterkę w zimie, zawsze tam się wybieraliśmy. Każda taka wędrówka pozwalała zmierzyć się z tym, co siedzi w naszej naturze. Tak jest do dziś. Jest to najwyższy szczyt, jest zatem i pokora i szacunek. Zdobyć Turbacz zimą, a w dodatku na biegówkach to już zupełnie wyjątkowe doświadczenie  – opowiada Dawid Szeliga, który pochodzi z Obidowej.

Narciarze biegowi też mają sporo powodów, by docenić i pokochać tę trasę. Przede wszystkim ze względu na śnieg. Dzięki mikroklimatowi w malowniczej Dolinie Lepietnicy, przez którą biegnie trasa, zanim zaczyna piąć się na zbocze Turbacza, śnieg pojawia się tu wyjątkowo wcześnie i zostaje długo. Dodatkowo regularne ratrakowanie ubija śnieg, dając szansę cieszenia się biegówkami długo na wiosnę. Równie istotne jak warunki śniegowe są doznania widokowe. Już po drodze na Średni Wierch po lewej stronie wyłaniają się Tatry, jeszcze dalej czeka hipnotyzujący widok na majestatyczną Babią Górę, a na samym szczycie Turbacza crème de la crème: panorama Tatr w całej okazałości. Napiszę z pełnym przekonaniem: nie ma innego miejsca, z którego Tatry wyglądałyby piękniej. Chyba że akurat ma się pecha i Turbacz spowija mgła biała jak mleko… Jeśli traficie na słoneczną pogodę, szczególnie w marcu, czeka was to, co przed niemal stu laty zdiagnozował Kornel Makuszyński: opijecie się słońca, jak złotego wina w oberży. Turbacz jest wreszcie wyjątkowy z trzeciego powodu. Na początku trasy widnieje tabliczka: Wszystkich użytkowników szlaku prosimy o nieniszczenie śladu do nart biegowych. Dziękujemy! Stosują się do tej prośby piesi, zimowi rowerzyści, a nawet jeżdżący skuterami. Niby nic dziwnego, ale wystarczy wybrać się na niejedną trasę biegową w Polsce, by przekonać się, że założony ślad w magiczny sposób zachęca do tego, by akurat po nim stawiać słoniowe kroki i ciągnąć saneczki. Widać na najwyższy szczyt Gorców wybierają się prawdziwi turyści, którzy potrafią wzajemnie się szanować.

 

 

Informacje praktyczne

  • Do Obidowej można dojechać autobusem nr 3 z Nowego targu lub samochodem, skręcając na zakopiance na skrzyżowaniu w Klikuszowej.
  • Trasa jest przygotowywana przez ratrak w każdy piątek, sobotę i niedzielę, a w razie potrzeby także w tygodniu.
  • Weźcie ze sobą cieplejsze ubranie na zjazd oraz fundusze na posiłek w schronisku.
  • Cała trasa jest czytelnie oznakowana, pod drodze ustawionych zostało siedem tablic z informacjami o trasie, kodeksem narciarza, mapką i profilem trasy; są też dwie ładne architektonicznie altanki, by móc w nich odetchnąć.
  • W drodze powrotnej w kilku miejscach są krótkie, lecz wyjątkowo strome i wąskie zjazdy, które – szczególnie oblodzone – mogą być niebezpieczne. Jeśli nie czujecie się pewnie na nartach bez stalowych krawędzi, rozważcie odpięcie biegówek na ten fragment.
  • Podczas podchodzenia na bardziej stromych odcinkach bez pełnej widoczności upewnijcie się, że nikt z góry nie zjeżdża.
  • Informacje o trasie i wydarzeniach na stronie www.obidowa.pl
  • Wirtualny spacer: http://www.360studio.org/spacery/Obidowa.html

 

Łucja Łukaszczyk  

foto.Piotr Manowiecki

www.biegowkipodtatrami.pl