przygoda

Od rana miałem ogromnego stresa, może nawet większego niż Mateusz. Na pewno był u mnie bardziej widoczny.

Wszystkie egzaminy sprawnościowe odbywały się w Vuokatti. Pierwsze spotkanie z trenerami było w małej salce koło internatów.
Do testów sprawnościowych stawiło się 17 osób z czego wszystkie dzieci to Finowie, prócz Mateusza i jednego chłopca z Estonii. Na biathlon zdawało 7 osób razem z Mateuszem, z czego 5 to dziewczęta. Cała reszta to biegacze, również z przewagą dziewcząt. Reszta dzieci zdawała na inne dyscypliny sportowe, bo egzaminy odbywały się w różnych terminach w zależności od wybranej dyscypliny.

Kiedy wszyscy się już zebrali 4 trenerów przywitało nas i zapowiedziało plan egzaminów. Po ogólnych oględzinach najpierw była rozmowa wstępna z jednym z trenerów. Następnie rozpoczął się najtrudniejszy i najcięższy test wydolnościowy. Odbywał się na specjalistycznej bieżni.
Siedzieliśmy na korytarzu i słuchaliśmy z przerażeniem dobiegających nas z wewnątrz krzyków trenerów.
W końcu przyszedł czas na Mateusza. Wypadł bardzo dobrze. Podczas tego testu Mateusz miał najlepsze wyniki.
Po około godzinnej przerwie zaczęły się testy siłowe. Tu nie poszło mu najlepiej, były zauważlne braki w podstawowych ćwiczeniach pod względem technicznym i siłowym. Drążek, brzuszki, ławeczka i.... szpagat, na którym przeszedł samego siebie :) 
Myślę, że Mateusz jutro nie wstanie z łóżka :)
Na koniec wszystkiego, było zebranie podsumowujące, czyli kilka słów o punktacji, terminach wyników itp.

 

 


Sposób w jaki podchodzi się do tych testów sprawnościowych zrobił na mnie kolosalne wrażenie. Dzieciaki były naprawdę nieźle przygotowane i myślę, że każde z nich dało z siebie więcej niż potrafiło. Atmosfera wokół była bardzo napięta i traktowano to wszystko bardzo poważnie. Testy były przeprowadzane w profesjonalny sposób na profesjonalnym sprzęcie. Normalnie selekcja jak do szkoły mistrzów.
Te egzaminy to naprawdę nie były żarty.

Trochę zaniepokoiło nas to, że Mati musi mieć swoją własną broń i conajmniej 1000 szt naboi na miesiąc.
No cóż poczekamy na wyniki i zdecydujemy co z tym począć.