fischer

Najwyższe zawodnicze modele Fischera Speedmaxy i Carbonlite zna większość bardziej zaawansowanych biegaczy narciarskich, nie ma potrzeby ich rekomendować wystarczy spojrzeć na zdjęcia z Pucharu Świata. Widuje się je praktycznie przy każdej dekoracji. My postanowiliśmy przetestować najwyższy model z grupy Race nart z łuską czyli RCS Crown.

 

Oczywiście pierwsze pytanie narzuca się z góry. RCS na łusce, o co w tym chodzi. Przecież RCS to grupa zawodnicza, skąd na takiej narcie łuska i po co? Spróbujemy odpowiedzieć na te pytania.

W miniony weekend na Polanie Jakuszyckiej dzięki uprzejmości Centrum Testowego Fischera w Jakuszycach postanowiliśmy dotrzeć narty. Posługując sie terminologią filmową w roli głównej Fischer RCS Crown, w pozostałych rolach : Andrzej Guziński, Tomasz Bieniek i Kuba Cieślar. Jeszcze parę słów o testerach:

 

Andrzej Guziński z Gdańska, Global Worldloppet Skier za przebiegnięcie wszystkich (16) biegów należących do Worldloppet, 3 x Worldloppet Master za przebiegnięcie 10 biegów należących do  Worldloppet każdy, ponadto przebiegł 3 z 4 nowych biegów włączonych do Worldloppet od sezonu 2015/2016. Dodatkowo posiada dyplom Euroloppet Champion za przebiegnięcie 8 biegów należących do Euroloppet oraz 2 dyplomy Euroloppet Racer za przebiegnięcie 3 biegów każdy w sezonach 2009, 2010. W głowie się kręci od tylu tytułów, jednak w ciągu paru ostatnich miesięcy Andrzej biegał w Argentynie w Ushuaia Loppet (startowała tam także Justyna Kowalczyk) oraz niedawno wrócił z Vasaloppet China. Czyli wie co mówi. 

 

Tomasz Bieniek aktualny Mistrz Polski Amatorów z Biegu Piastów 2015. W klasyfikacji OPEN zajął 42 miejsce. W historii swoich startów w tym najdłuższym polskim maratonie na nartach nie wypadł jeszcze poza pierwszą pięćdziesiątkę, a jak sam mówi- zdarzało sie być koło dwudziestego miejsca. Na Polanie Jakuszyckiej jako instruktor pracuje od lat, obecnie od dwóch sezonów w Centrum Testowym Fischera. Tryumfator wielu biegów na nogach oraz zwycięzca wszelakich wyścigów kolarskich (malkontentów uprzedzam Tour de France nie wygrał).

 

Kuba Cieślar na biegówkach od 40 lat, skazany na narty biegowe tradycją rodzinną, ojciec i wuj byli trenerami biegów narciarskich, kiedyś zawodnik, teraz trener. W rodzinie nie ma osoby bez choćby jednego medalu Mistrzostw Polski w biegach narciarskich. Nie mógł zająć się czymś innym, dlatego biegówki prześladują go całe życie. Teraz jeszcze o nich pisze.

 

 fischer

 

Testerzy przedstawieni przejdźmy do opinii.

Teraz opinia Andrzeja Guziński na temat RCS na łusce:

Test nart… wykonany w temperaturze ok 0 stopni, w torach lekko zmrożonych oraz „świeżo” wytłoczonych przez ratrak. W moim odczuciu narty spisywały się bardzo dobrze na podbiegach, zarówno tych o łagodnym nachyleniu jak i stromych. Praca nart na podbiegach płynna, dająca duży komfort „trzymania” zarówno w torach jak i poza nimi. Na zjazdach w torach narty prowadziły się bardzo stabilnie zarówno przy małych jak i dużych prędkościach -tak samo na odcinkach prostych jak i skrętach. Prowadzenie nart przy dużych prędkościach poza torami sprawiało mi problemy. Narty nie pracowały stabilnie i uciekały na boki. Przy przejściach z podbiegów do jazdy na płaskiej trasie oraz delikatnych zjazdach narty stosunkowo szybko zaczynały hałasować i włączała się charakterystyczna praca łuski.

Podsumowując narty godne polecenia dla osób biegających rekreacyjnie, zaś mniej dla osób z „zacięciem” sportowym.

Dodajmy, że Andrzej w tym samym dniu biegał na najnowszych Speedmax-ach do klasyka. Oczywiście Andrzej jako praktyk nie wziął pod uwagę bardziej przyziemnych cech narty, jak chociażby tej, że nie trzeba jej smarować na trzymanie, ale o tym później w mojej ocenie testowej.

 

Drugą opinię uzyskaliśmy od  Tomasza Bieńka, instruktora pracującego na co dzień na Polanie Jakuszyckiej.

Tomek testował narty w odmiennych warunkach, na mokrym grzęskim śniegu, w warunkach lekkiej odwilży.

Nart specjalnie nie przygotowywałem, wziąłem prawie, że surowe, chcąc się przekonać jak sobie poradzą na trasie. Pierwsze zaskoczenie to jazda, przez chwilę biegłem z łyżwiarzem (przyp. redakcji, narciarz biegnący techniką dowolną/łyżwą), on pracował normalnie ja tylko rękoma. Utrzymywałem się spokojnie za nim. Narta prowadzi się super, także poza trasą, tutaj mam inne zdanie niż Andrzej, ale chyba o to w testach chodzi. Biegnący obok mnie kolega instruktor nie chciał wierzyć, ze to narta z łuską. Na podbiegach i płaskim nie grała, słychać ją było dopiero na zjazdach. Co do doboru narty, testowany przezemnie model to długośc 202cm, sądzę, że 207 byłoby lepsze. W ogóle sądzę, że taką nartkę powinno dobierać się "rozmiar" większą, oczywiście jeżeli potrafimy ją odpowiednio "docisnąć" na podbiegach. Tomek zapytany czy wystartowałby na rybich RCS na Biegu Piastów po chwili zastanowienia odpowiedział - przy trudnych warunkach (problemy z odborem smaru, świeży snieg itd) na pewno tak. Kończąc stwierdził, że narta naprawdę jedzie.

 

Wreszcie opinia biegówkowego lesera (lenia), czyli kogoś kto został fanem łuski w ubiegłym sezonie. Dokładnie rok temu, po ponad 40 latach na biegówkach postanowiłem spróbować jak to się je, i spróbowałem łusek. O teście Ultralite-ów pisałem już tutaj , sprawdziło się, czas na kolejny jak to mówi młodzież level. RCS Crown, wygląda jak zawodowa narta, profil, ślizg, wszystko World Cup-owe. Od razu człowiek rośnie w (swoich) oczach. Najważniejsza zaleta, oczywiście wg mojej opinii, to brak konieczności smarowania. Kto raz czy dwa próbował doczyścić ręce po klistrze, czy innym lepkim wynalazku wie o czym mówię. Kto raz, czy dwa, bo więcej nie życzę, biegł i przeklinał zepsute smarowanie, lód na ślizgach lub tonę śniegu także wie o czym mówię. Oczywiście moje RCS Crown były inne niż te testowane przez Andrzeja, a mianowicie takie na 95 kg plus. Latka lecą, waga ma tendecję zwyżkową, dlatego potrzebowałem tych najtwardszych. Andrzej Guziński fakt biegania na torach lekko zlodzonych potraktował jako rzecz oczywistą ( biegać umie) co w obiegowej opinii faktem nie jest. Obowiązuje mit, że łuska na zlodzonych śniegach nie trzyma. Oczywiście, że nie trzyma jak się nie umie biegać, wtedy nawet przysłowiowe gwoździe nie pomogą. Z wyjątkiem gołego lodu, łuska odpowiednio dociśnięta trzyma na podbiegach tak jak powinna. Różnica z niższymi modelami przeogromna, szczególnie w jeździe, w końcu ślizg World Cup Pro po prostu jedzie.

Podsumowywując, jeżeli nie biegasz w zawodach o podium ( z "pchaczami" ciężko konkurować), jeżeli biegasz dla przyjemności, ta nartka jest dla Ciebie. W sytuacjach ekstremalnych, kiedy smarowanie już nie jest sztuką, tylko natchnieniem, śmiało możesz je zabrać na start. Trzyma, jedzie no i wygląda absolutnie profesjonalnie. Tutaj jeszcze słowo od jednego z znanych serwismenów zza południowej granicy. Otóż narta RCS Crown była kilkakrotnie używana, przez czołowych czeskich zawodników w europejskich biegach masowych, kiedy to smarowanie przypominało loterię. Nie widziałem tego niestety, jednak czeski znam na tyle żeby zrozumieć.

 

Teraz jeszcze garść informacji od producenta : parametry narty to 41-44-44 identyczne jak u Speedmaxów do klasyka. RCS Crown ważą (przy długości 197cm) 1090 gram, Speedmaxy ważą 1030 gram. Nowa łuska Vario Crown to idealny wybór dla bardzo ambitnych narciarzy o wysokim poziomie techniki. Uwaga !! RCS Crown  ma zawodniczy rodowód.

 

To jednak nie koniec testu, w najbliższy weekend sprawdzimy je w zawodach w Małopolsce.

Relacja po weekendzie.

 

Formuła testu nie jest może zbyt techniczna, ale suche statystyki nie przedstawiają odczuć jakich doznaje się na śniegu. Na pytania chetnie odpowiemy, jeżeli także biegacie na RCS Crown podzielcie się z nami swoimi odczuciami.

 

Kuba Cieślar

 

p.s kolejny test przeprowadzamy na nowości Fischera z grupy SPORT narcie Fischer Supreme Crown, relacja wkrótce