ja

Prezentujemy test opisowy zestawu dla biegaczy narciarskich nart na łusce Fischer Ultralite Crown i butów Fischer RS 3 Combi. Testy przeprowadzono na trasach zachodnich w Zakopanem, w czasie zawodów Salomon Nordic Sunday, przez Kubę Cieślara, byłego zawodnika, trenera, związanego z biegami narciarskimi od 40 lat.

 

Z czym nam sie kojarzy narta z łuską? Zawodowcowi z czymś nad czym nie warto się pochylić, amatorowi z czymś czego jak najszybciej trzeba sie pozbyć i przeskoczyc na narty sportowe. NIC bardziej mylnego.

Moje doświadczenia z nartami z łuską do wczoraj były żadne. Raz czy dwa zupełnie przypadkiem zmuszony okolicznościami miałem coś takiego na nogach, oczywiście źle dobrane i przeważnie bardziej śladowe niż biegowe, czyli szersze.

Od dłuższego czasu szukałem alternatywy dla swoich nart, mam carbonlite klasyczne tzw. serwisowe, narta wysokiej klasy prawie dobrana do wagi. Dlaczego prawie? Ponieważ żaden z producentów nart biegowych nie robi nart wyczynowych na wagę ponad 100 kilogramów. Moje klasyczne carbonlite mają wszystko co powinny mieć wyczynowe narty, są lekkie, idealnie się prowadzą i bardzo dobrze jadą. Mają jednak dwie poważne wady, szkoda ich na nieprzygotowane trasy i trzeba je smarować.

Czyli powinienem mieć inne narty, jasne były inne fischery czy madshusy, kiedyś nawet atomiki, jednak zawsze była to narta wyczynowa. Czas przeszły, prowadząc klub człowiek step by step pozbywa się sprzętu wiedząc, że zawodnikom przyda się bardziej. Fischery od których zacząłem, też zreszta biegają co tydzień, coraz rzadziej ze mną niestety...

Długo myślałem co wybrać, żeby mieć święty spokój, czyli komfort, jazdę i nazwijmy to osiągi. Zastanawiałem się nad wyborem salomon multigrip, atomiki skintec i yoko optigrip, na tych ostatnich nawet startowałem w zawodach. Oczywiście wybór akurat fischera,  narażę się tym stwierdzeniem feministkom, był babski. Spodobały się i już. Ponieważ ważę ponad 100kg musiałem wziąć długość 207 ( wg. tabel dla ważących +90kg), dokładnie taką samą jak moje wyczynówki.

 

Narty zostały w sobotni wieczór, późny, trwało wyjazdowe spotkanie redakcji, wyjęte z folii i zmontowane. Właśnie, zmontowane? W tym przypadku słowo montaż odchodzi do lamusa. Przyzwyczajony przez całe życie do przykręcania wiązań z niedowierzaniem patrzyłem na sposób montażu systemu NNN i proszę tych, którzy z NNN są za pan brat o wyrozumiałość. Jak wspomniałem trwało spotkanie redakcji, nasz redaktor naczelny Tomek Hucał, szef działu Kocham Biegówki na portalu Zbyszek Galik i moja skromna osoba przy okazji zawodów w Zakopanem "porządkowaliśmy" portalowe sprawy. Panowie jednocześnie robili narty na niedzielny start. Późnym wieczorem postanowiłem złożyć sobie nartki, czyli nałożyć wiązania. Nie zdążyłem, Zbychu z takim animuszem nasunął wiązanie, że zatrzymało sie w miejscu piętki. I zaczęło się. Wrócić wiązanie za żadną cene nie chciało, podważanie śrubokrętem nic, stukanie młotkiem, oczywiście przez podkładkę-NIC, jednoczesne podważanie i stukanie NIC, po prostu tragedia. Załozyłem but, wpiałem sie w wiązanie, Zbyszek położył się na narcie, przód trzymał tak mocno, że bałem się czy nie trzaśnie. Ja stojąc jedną nogą na ziemi, druga na narcie próbowałem "kopnąć" wiązanie do przodu. Nasz naczelnik Tomek niestety nie pomagał, nie mógł, płakał ze śmiechu. Po paru kopnięciach - poszłoooo. Coś tam wprawdzie trzasnęło, ale nie ryzykowaliśmy zdjęcia wiązania. Wspomnę jeszcze, że założenie i wyważenie drugiego zajęło nam dwie minuty.

Narty gotowe, jeżeli chodzi o buty to jedyna operacja jakiej wymagały to wyjęcie z pudełka i oderwanie metki. Jeszcze jedno, nart w żaden sposób nie "robiłem" tzn. zabrałem je na trasy absolutnie gołe, bez parafin. Tego, że łuski sie nie smaruje dodawać chyba nie muszę!

 

 FISCHER ULTRALITE CROWN

 

Niedziela godzina 9:30 jesteśmy na trasach zachodnich w Zakopanem. Tory zlodzone, twarde jak kamień.

Buty, no właśnie druga częśc testowanego sprzętu RC3 Combi, czyli dwa w jednym i klasyk i łyżwa, ciepłe czyli takie trenerskie. Raz można w nich pobiegac klasykiem, raz łyżwą, a przedewszystkim nie zmarznąć i komfortowo spędzić parę godzin na nartach nawet stojąc w miejscu. Włożone, zapięte i przypięte.

Stoję po raz pierwszy w życiu na NNN, mam lekka tremę, byłoby śmiesznie zrobić w pierwszym kroku Małysza, czyli położyć się na nartach. Okazało się, że nie jest źle. Ruszam spokojnym krokiem idąc nie biegnąc, próbuję wyczuć nartę. Wczesniej wysłuchałem obiegowej opinni, że łuska na lodzie nie trzyma, że takie warunki nie na łuskę itd,itp. Proszę państwa VARIO CROWN trzyma nawet na takich warunkach. Zapytacie jak jedzie, hm i tutaj zagwozdka, jeden z czołowych polskich juniorów Filip Kroemer akurat przebiegał obok realizując trening. Krótka rozmowa i jedziemy na dół. Przepuściłem go przodem, on na łyżwowych zawodniczych nartach ja na swoich łuskach. Jedziemy razem, po 30 metrach jedziemy razem, po 50 metrach robi sie jakiś metr różnicy, po 200 metrach pięć. Oczywiście szybkie warunki, oczywiście moje 40kg więcej i gdyby nie muzyczka i te parę metrów różnicy nie byłoby żadnej. Jadą i słuchają, tzn posługując się poprawnym językiem mają bardzo dobry poślizg i idealnie reagują na to co chcę zrobić. Teraz "muzyczka", czasy kiedy biegało się z walkmenem wróciły bezpowrotnie,  także nie o to chodzi. Chodzi o dźwięk wydawany przez łuskę, w pierwszej chwili miałem mieszane uczucia, narty grają, słychac je chyba ze 100 metrów, obciach trochę i podobne myśli kłębiły mi się w głowie. Na podbiegu to samo, człowiek stojący na punkcie kontrolnym patrzy dziwnie, narta wyglądająca na normalną biegówkę gra. Jak mówi młodzież o co kaman. Tak naprawdę o nic, na lodzie i betonie grają, w innych warunkach już nie, o czym przekonałem sie dwie godziny później, kiedy organizatorzy sfrezowali trasę przed biegami łyżwą, narty już nie grały.

 

Parę kilometrów udało mi się zrobić w komfortowych muszę przyznać warunkach, wszelkie uprzedzenia dotyczące łuski, czy lekkie zażenowanie, że biegam na takich nartach uleciało jak śnieg w tym sezonie. Mało tego, wiekszosć ludzi mojego pokolenia 40-50 latków "dziwowało" nad nartkami, a co to, a skąd to, jak jedzie, jak trzyma i co tu dużo mówić podobały się te nartki, bo jadąc Franzem Maurerem ładne są.

 

Ale wrócmy do tematu testu. Jestem na nartach 2,5-3h troche biegając, coraz bardziej stojąc, robię zdjęcia, rozmawiam z ludźmi, znowu zdjęcia, gdzieś podbiegnę i dopiero po paru godzinach orientuję sie, że jestem na nartach w BUTACH. Mój znajomy Niemiec Alzcheimer nie jest ze mną bezustannie, także tak źle jeszcze nie jest, ale fakt pozostaje faktem w zawodniczych butach tyle nie wytrzymam. Wygodnie jak w kapciach, określenie mojej domowej szefowej, ciepło, komfortowo i dwoma stylami. Dlaczego dwoma? Zarówno klasykiem jak łyżwą buty spisują się doskonale. Na pewno lepiej niż moje poprzednie Fischery Combi 5000 jeszcze na SNS-a czy S-laby Salomona. Komfort przedewszystkim i to te butki gwarantują.

 

FISCHER RC3 COMBI

 

Teraz meritum, dlaczego tyle o butach i nartach dla tak naprawde nie wiadomo kogo. Na samym początku napisałem, kto dotarł do tego miejsca ten wie, kto zaczął czytać od końca zacytuję "Z czym nam sie kojarzy narta z łuską? Zawodowcowi z czymś nad czym nie warto się pochylić, amatorowi z czymś czego jak najszybciej trzeba sie pozbyć i przeskoczyc na narty sportowe".

Szanowni czytelnicy biegający na nartach, nie zawodowo, przyjmijcie prosze radę od byłego zawodnika, trenera, a teraz człowieka, który odkrywa dawno odkryte. Dla mnie nie ma lepszej alternatywy. Narta jedzie, trzyma, łatwo się prowadzi, NIE WYMAGA SMAROWANIA, chyba że na jazdę i jeszcze do tego wszystkiego wyglądą na wyczynówkę. Oszczędność czasu i pieniędzy i masy nerwów dla tych którzy uczą się smarować. Wystarczy policzyć środki włożone w smary na trzymanie, stracony czas na sklecenie odpowiedniej koncepcji lub "sprawdzenie" jej u rywali. Tu takich problemów nie ma. Jeżeli nie walczysz z "zawodowymi amatorami " o podium, jeżeli biegasz dla zdrowia, hobby czy innego alibi niczego więcej nie potrzebujesz, sportowa narta z łuską spełni wszystkie twoje oczekiwania. No i ciepłe i komfortowe kapcie (znowu cytat z tekstu) RC3. Pięć godzin spędzonych na trasach w Zakopanem na tym sprzęcie to była przyjemność.

 

Mój wybór to Ultralite Crown Fischera i RC 3 Combi. Oczywiście możecie wybrać coś innego jak wspomniane wyżej marki i modele, jednak  ja teraz mam coś takiego i nie będzie łatwo mnie przekonać do zmiany...no chyba, że znajdzie się moja długość w Superlightach. haha

 

Kuba Cieślar