Szczyrk

Zmiana pokoleniowa, to hasło towarzyszyć nam będzie przy okazji nadchodzących Mistrzostw Świata Juniorów w skokach narciarskich. Zastanawiamy się, czy kompletnie przebudowana kadra naszych skoczków ma czego szukać w starciu z najlepszymi na świecie.

 

Możemy być pewni, że wiele osób uważających się za sympatyków skoków narciarskich nie byłaby w stanie rozpoznać zawodników, którzy stworzą kadrę na zbliżające się Mistrzostwa Świata Juniorów w kazachskich Ałmatach. Tegoroczny czempionat będzie pierwszym od dobrych kilku lat, na którym Polacy nie będą stawiani w gronie faworytów. Zmiana pokolenia wśród naszej młodzieży? Bezwzględna!

 

 

Cudowne dziecko naszych skoków, czyli kiedy to było…

 

Chyba najbardziej rozpoznawalną twarzą młodych skoczków od dobrych 10 lat jest Klemens Murańka… Dziś, dwudziestoletni skoczek z Zakopanego może o sobie mówić, że jest weteranem MŚJ, bo pojawiał się na nich od roku 2010. Mamy jednak rok 2015, a najbardziej utalentowany skoczek ostatnich lat ma problem z ustabilizowaniem swojej pozycji w naszych skokach… Kiedy to się stało? Chyba każdy przecież pamięta rok 2008 i znakomicie szybującego dzieciaka po pierwszy w historii medal seniorskich Mistrzostw Polski na Wielkiej Krokwi. W międzyczasie Klimek stał się Klemensem, a na świat zdążył już przyjść kolejny Klimek…

 

Murańka, Zniszczoł, Biegun, Wolny, Kłusek, Byrt – tak w ostatnich latach wyglądała ekipa, która przed wyjazdem na Mistrzostwa mogła przygotować nową półkę na kolejne trofeum, bo medal, jak nie indywidualny, to już na pewno w drużynie był niemal obowiązkiem. Niestety, to co dobre szybko się kończy, a granica wieku juniora jest nieubłagana. Skoczkom, którzy przez lata stanowili o sile naszego juniorskiego zespołu stuknęła już dwójka z przodu… Wyjątek stanowiłby tu jedynie indywidualny Mistrz Świata z ubiegłego roku Kuba Wolny, który w tym sezonie mógłby jeszcze bronić tytułu, niestety jego plany skutecznie pokrzyżowała kontuzja… Co to znaczy? Zmiany Panie, zmiany!

 

 

Idzie nowe, ale czy lepsze?

 

Po cichu, bez blasku fleszy, wywiadów i notorycznego goszczenia w programach śniadaniowych wychowywała się kolejna generacja wykreowana przez program Narodowy Program Rozwoju Skoków. Kto z Was byłby, bowiem w stanie rozpoznać twarze zawodników, którzy wezmą udział w rozpoczynających się 1 lutego Mistrzostwach Świata Juniorów w Ałmatach? Myślę, że niewielu takich by się znalazło. Leja, Podżorski, Kantyka, Ruda, Stękała – to przecież nazwiska niemal zupełnie anonimowe. Przez szerszą grupę został zauważony jedynie Adam Ruda, który na ostatnich Mistrzostwach naszego kraju nieco namieszał i wywalczył srebrny medal, ustępując jedynie Piotrowi Żyle.. Powoli do Pucharu Kontynentalnego puka też Andrzej Stękała, który podczas ostatniego weekendu w Planicy zaliczył niezły debiut w drugiej lidze skoków… Dla przeciętnego zjadacza chleba oglądającego skoki dwa razy w tygodniu reszta pozostaje anonimowa.

 

Zmiana pokoleniowa, która kiedyś musiała się dokonać postępuje właśnie teraz, na naszych oczach. Wymiana dość drastyczna, bo złoty skład z poprzedniego roku przestał właściwie istnieć. Idzie nowe, jeszcze nieopierzone i lekko wystraszone, bez czasu na zbieranie doświadczenia. Mistrzostwa będą dobrym momentem konfrontacji polskiej myśli szkoleniowej z ekipami, których zawodnicy poczuli smak niezłych występów w Pucharze Świata. I nie ma co ukrywać, że wielkiego optymizmu w naszym zespole nie ma…

 

 

Faworytów nie brakuje, a nazwiska jakieś znajome

 

W tym roku o medale powalczy spora grupa skoczków, w której próżno szukać naszych reprezentantów. Wyliczankę można zacząć od robiącego furorę w lecie i coraz lepiej skaczącego w zimie Norwega Phillipa Sjoeena. Gdzieś zupełnie znikąd, wyskoczył również jego kolega z kadry Johan Andre Forfang, który od jednego genialnego skoku na Pucharze Kontynentalnym w Renie wszedł na zupełnie inny, nieznany dotąd sobie poziom skoków. Nie możemy także zapominać o Słoweńcach, ze znakomicie skaczącym liderem Anże Laniskiem, który zapomniał już o fatalnie wyglądającym upadku w Kussamo. Jakby tego było mało, do formy powraca także brat jednego z najlepszych skoczków świata - Cene Prevc. Osiemnastolatek wygrał ostatnio zawody Alpen Cup i zgłosił poważne aspiracje do udziału w Mistrzostwach. Trzeba pamiętać też o regularnie punktującym w Kontynentalu reprezentancie Austrii Eliasie Tollingerze, czy świetnie skaczącym na początku Pucharu Świata Szwajcarze - Killianie Peierze.

 

Nasi zawodnicy, choć do faworytów nie są zaliczeni, wcale nie stoją na straconej pozycji. Co za nimi przemawia? Tylko, albo i aż FIS Cup. Na czele klasyfikacji trzeciej ligi skoków mamy czwórę naszych juniorów, którzy pokażą się właśnie w Ałmatach. Jest niewątpliwie dobry prognostyk przed zbliżającą się rywalizacją w Kazachstanie, choć oczywiście wyniki te nie sprawią, że Phillip Sjoeen zacznie nerwowo obgryzać paznokcie, a tętno Anze Laniska skoczy pod 200 uderzeń na sekundę… Musimy jednak pamiętać, że Czempionat Juniorów zawsze rządzi się swoimi prawami i doskonale wiedzą o tym tacy zawodnicy jak Andreas Wellinger, Jarkko Maeaettae czy zeszłoroczny faworyt – Klemens Murańka, których marzenia o złocie zostały przekreślone totalnie niespodziewanych zwycięzców.

 

Piotr Majchrzak