guzinski

Zastanawiając się we wrześniu nad kalendarzem startów w maratonach narciarskich w sezonie 2018 bez chwili namysłu zdecydowałem się wziąć udział w biegu Vasaloppet China. Zadecydowało o tym kilka względów. Pierwszy był taki że, aby ukończyć kolejne 10 biegów należących do serii Worldloppet i uzyskać swój piąty Dyplom Worldlopper Master niezbędnym jest ukończenie jednego z dziesięciu biegów na innym kontynencie i w tym przypadku Chiny okazały się najlepszym dla mnie wyborem.

 

Kolejny powód był taki, że bieg ten rozgrywany jest zawsze na początku stycznia i nie koliduje z terminami innych biegów tej serii. Następny powód to sprawdzona „ścieżka” organizacji wyjazdu – chociaż i tak wyprawa do tak odległego kraju stanowi nie lada wyzwanie logistyczne. I ostatni powód mojej szybkiej decyzji to atmosfera pobytu i niespotykana oprawa całego eventu.

Jak wspomniałem wcześniej skorzystałem ponownie z oferty Organizatora biegu, którego „twarzą” jest sympatyczny i pomocny kolega Torbjörn Pettersson rozwiewający wszelkie wątpliwości dotyczące kwestii logistycznych. Tym razem nie zdecydowałem się jak ostatnio będąc w Chinach w 2016 roku na dłuższy pobyt, a tylko na udział w samym biegu, co oznaczało, że na miejscu spędziłem zaledwie trzy dni. Kolejne dwa dni zajęła mi podróż z Gdańska do Changchun i z powrotem.

Na lotnisku w Changchun zostałem bardzo miło i żywiołowo przywitany przez Wolontariuszy czuwających nad bezpiecznym dotarciem z lotniska do hotelu.  W drodze do hotelu można było poczuć wagę wydarzenia, gdyż główne ulice były przystrojone tysiącem flag państw z których wywodzą się uczestnicy Vasaloppet China w zestawieniu z flagą Chin.

Nie obyło się i tym razem bez drobnych problemów, gdyż na miejsce nie przyleciał ze mną mój bagaż, ale na szczęście po skutecznej perswazji udało mi się przekonać pracowników linii lotniczych, aby dostarczyli mi do hotelu zagubiony bagaż w ciągu 12 godzin. Dzięki takiemu obrotowi sprawy możliwy okazał się rekonesans trasy dnia następnego który udało mi się wykonać z zaprzyjaźnioną grupą biegaczy z Niemiec. Po lekkim treningu można było odpocząć w hotelu w  bardzo dobrych warunkach, które zapewniał Organizator oraz delektować się specjałami kuchni chińskiej, która jest dla mnie ulubionym wyborem.

 

 guzinski

 

W dniu startu uczestnicy biegu zostali przewiezieni przez Organizatorów na miejsce startu mieszczące się w Parku Jingyuetan słynącego z festiwalu rzeźb śniegowych. Start oraz meta biegu odbywała się wśród niezwykłych, ciekawych, misternie przygotowanych monumentalnych rzeźb śniegowych.

Na starcie biegu przy kilkunastostopniowym mrozie i praktycznie bezwietrznej aurze (będącej ewenementem w tym regionie) stanęła rekordowa dla tego biegu liczba uczestników w liczbie ponad 700 osób z 19 krajów na dystansach 50 i 25 kilometrów co stanowiło ponad 20% przyrost liczby uczestników rok do roku. Ponadto około 500 początkujących adeptów narciarstwa biegowego wystartowało na symbolicznym 2 kilometrowym dystansie.

Trasa biegu odbywała się zarówno wąskimi, pofałdowanymi i krętymi duktami leśnymi, jak i drogami publicznymi. Kilka kilometrów 25 kilometrowej pętli pokonywało się po trasie zrobionej na jeziorze. Wszystko to stanowiło o dosyć urozmaiconym i ciekawym charakterze trasy, wykonanej ze sztucznego śniegu zgromadzonego przez Organizatorów.

Zarówno temperatura jak i sztuczny śnieg powodowały, że trasa nie była zbyt szybka, a mimo to 25 kilometrową pętlę udało mi się ją pokonać w szybkim jak dla mnie czasie 1:44 plasując się na 55 miejscu wśród mężczyzn. Na metę przybiegłem jako 4 Europejczyk na tym dystansie. W biegu na moim dystansie startowały reprezentacje z Chin w różnych kategoriach wiekowych, które zdominowały czołówkę biegu.

Po biegu spotkało mnie bardzo ciekawe doświadczenie, gdyż zostałem poproszony o wywiad dla miejscowych mediów. Kilkunastominutowa rozmowa odbyła się w bardzo sympatycznej atmosferze. Musiałem szybko odnaleźć się w nieznanej dla siebie sytuacji (wywiadu na żywo), jak równiej towarzyszącym błyskom niezliczonej liczby fleszy…

Bieg na 50 kilometrów w kategorii kobiet wygrała Rosjanka Marina Chernousova,  zaś w kategorii mężczyzn Chin JinLe Tang. Bieg na 25 km w kategorii kobiet wygrała zawodniczka z Chin JiaXin Meng, zaś wśród mężczyzn również zawodnik z Chin QiSheng Sun.

 

guzinski

 

W zawodach startowała tym razem bardzo liczna grupa biegaczy z Polski uczestniczących zarówno w biegu na 50 jak i 25 kilometrów, z których najszybciej na metę na dystansie 50 kilometrów dobiegł kolega Waldemar Spychalski, z którym mieszkaliśmy w tym samym hotelu spędzając sporo czasu na sympatycznych rozmowach, dzieląc się swoimi doświadczeniami z biegów i nie tylko. Mi natomiast udało się najszybciej z Polaków pokonać dystans 25 kilometrów.

Oprawa biegu robiła niesamowite wrażenie, gdyż oprócz scenerii z rzeźb śniegowych można było również obserwować liczne występy artystyczne.

Nie inaczej było podczas wieczornej gali przygotowanej przez Organizatorów w hotelu Sheraton na którą zostali zaproszeni wszyscy uczestnicy biegu. Oprócz oficjalnego rozdawania nagród zwycięzcom biegów przygotowano również ciekawą oprawę artystyczną. Zawodnicy mogli zaś posilać się przy klasycznych okrągłych 10 osobowych stolikach specjałami kuchni chińskiej, ustawionymi na obrotowych, szklanych blatach stołów.

Podsumowując mogę z całej  polecić Vasaloppet China jako niesamowite przeżycie w kraju o tak bardzo odmiennej kulturze od naszej, gdzie z dużym entuzjazmem przyjmowani są przez miejscowych zawodnicy  innych krajów, z którymi każdy z nich najchętniej chciałby mieć wspólne zdjęcie.

 

 Andrzej Guziński