antolec

Każdy z obecnych na wiosennym zgrupowaniu w Spale biegaczy napisał na kartce, co chciałby osiągnąć poprzez trening. - To dobry pomysł, żeby usiąść i przemyśleć własną drogę – uważa Sylwia Jaśkowiec.

 

Szkoleniowcy kadr Polskiego Związku Narciarskiego, obecni w Spale Janusz Krężelok, Wiesław Cempa, Adam Kwak i Urszula Migdał, poprosili biegaczy o przemyślane wpisanie na poufną kartkę tego, co poprzez najbliższe miesiące wysiłku chcieliby osiągnąć. - To będzie drogowskaz dla obu stron. To relacja partnerska, bo my zyskamy wiedzę na temat oczekiwań biegaczy, a oni pewność, że nie będziemy chcieli iść inną drogą bez wcześniejszego dialogu – mówił wiosną o pomyśle Cempa, który odpowiada za trening pań. Szkoleniowiec podkreśla, że chociaż kilkakrotnie dojdzie pewnie jeszcze do debaty nad drobnymi korektami, to jasne postawienie celu jest podstawą pracy sportowca.

 

 

Zaistnieć

 

- Jest we mnie wiara, że uda mi się dogonić czołówkę. Wszyscy mnie wspierają, dlatego jestem im coś winien. Na przykład punkt Pucharu Świata. Chociaż jeden. To chyba moje największe sportowe marzenie na tę chwilę – powiedział autorowi tego tekstu jeszcze w lutym Jan Antolec, dla którego zapewne zmieniło się w tej kwestii niewiele. Głośno o punktach nie mówi jeszcze Paweł Klisz, ale również on ten i kolejny sezon chce mieć przełomowy. O tym, że bielszczanin jest zdeterminowany, świadczy np. fakt, że postanowił zainwestować w siebie i podjąć współpracę z trenerem mentalności. Jak sam opisywał, taka osoba ma pomóc nakierować go na sukces. Tego 24-latek upatruje w sprincie, wykorzystując m.in. dużą wiedzę trenera Janusza Krężeloka.

 

Klisz: Na pierwszym obozie muszę sobie wszystko poukładać, a potem pójdzie już z górki. Dzięki pomocy z zewnątrz będę wiedział jak osiągnąć to, co sobie zaplanowałem. Chcę postawić na sprint i team sprint, bo na dystans zawsze jest czas, a szybkości z biegiem lat ubywa.

 

Biegacz nie ukrywa, że oprócz szans indywidualnych w obu stylach chciałby biegać w duecie z Maciejem Staręgą. A ten – co zresztą powiedział w rozmowie ze Skipolem Krężelok – takiego partnera potrzebuje. Najlepiej na tyle solidnego, by udało się powtórzyć w Lahti 8. miejsce duetu Staręga/Kreczmer, z którego wkrótce po szwedzkiej imprezie zostało w kadrze pięćdziesiąt procent.

 

 

Staręga otwarcie: podium

 

Ta aktywna, pochodząca z Siedlec jego część, od kilku lat wspina się po drabinie marzeń, co sezon dokładając sobie kolejne szczeble. Kiedy nasz najlepszy sprinter został olimpijczykiem i regularnie punktującym w zawodach PŚ w swojej specjalności, zamarzył o udziale w finale. Udało się rzutem na taśmę w Quebecu, gdzie finiszował 5.

 

Staręga: Moim celem jest przełamanie się na dużych imprezach, które mi jak dotąd nie wychodziły. W Soczi wywróciłem się w kwalifikacjach, w Falun też oczekiwałem po sobie więcej. W Lahti powinienem przede wszystkim bez problemu je przejść, a później walczyć o możliwie najlepszy rezultat. Tym długoterminowym założeniem jest oczywiście podium Pucharu Świata. To wiele zmienia, tak w mentalności, jak i byciu postrzeganym przez środowisko. Może niekoniecznie już teraz, ale na pewno chciałbym dokonać tego w najbliższych dwóch zimach.

 

Bardziej enigmatyczny był z kolei nowy szef ekipy młodzieżowców, Adam Kwak. Były wieloletni fizjoterapeuta kadry jest zdania, że praca z nierozwiniętymi jeszcze sportowcami wymaga dyskrecji i bardziej psychologicznego podejścia do tematu celów i kwestii ich realizacji. - Mam dzięki tym kartkom wiedzę o moich zawodnikach, ale o treść proszę pytać ich samych. Najważniejsze jest to, że stanowimy ambitną, świetnie zapowiadającą się grupę. Konkretne wyniki to na tym etapie szkolenia jeszcze sprawa drugorzędna – mówi.

 

Za kurtyną milczenia schowała się też Sylwia Jaśkowiec: Uważam pomysł karteczek za świetny zabieg metodyczny. I dla juniora, i dla seniorów mieć cel to fundament pracy. On cię determinuje. Zapisałam dwa – krótko i długoterminowy. A co dalej? Życie zweryfikuje, bo wiem już, że po kolejnych kontuzjach mam sporo słabości.

 

O SYLWII JAŚKOWIEC CZYTAJ WIĘCEJ W NASZYM WYWIADZIE TUTAJ.

 

 

PZN zna konkrety. Ale nie powie

 

Na prośbę dyrektora ds. sportowych w Polskim Związku Narciarskim Marka Siderka, szkoleniowcy wszystkich dyscyplin podlegających pod organizację do końca maja mieli przedstawić konkretne założenia wynikowe. Z nich powstał dokument, którego treść poznać musi Ministerstwo Sportu i Turystyki. Niestety dla kibiców pozostanie on utajniony.

 

Siderek: Konsultowałem się z przełożonymi i ustalono, że podawanie takich informacji do opinii publicznej jest niepotrzebne. To nie są oczywiście dane poufne, ale w jakimś stopniu czułe. Wypełnimy obowiązek wobec ministerstwa, jednak ambicje poszczególnych kadr zostawmy do rozliczenia im samym. Po zimie sami powiedzą jak się z nich wywiązali, my dajmy im spokojnie popracować.

 

Michał Chmielewski