komentarze grafika

Na bieżąco sprawdzamy to, co pod artykułami i postami na Facebooku piszecie o sprawie Magdaleny Kozielskiej. Jej wywiad i późniejsza wypowiedź Marka Siderka wywołały u was wiele emocji.

 

- Pani Magdo, karabin w dłoń i transfer do Polskiego Związku Biathlonu. Po PZN nie spodziewałbym się niczego dobrego – skomentował na Facebooku nasz wywiad z Magdą Kozielska Dariusz Galle. Po opublikowanym w poniedziałek w Skipolu tekście obciążyliście portalowe serwery i licznie wyraziliście własne opinie, za co bardzo dziękujemy. Postanowiliśmy zaprezentować te najciekawsze.

 

Przypomnijmy, że Magdalena Kozielska pożaliła się, iż chociaż chciałaby ścigać się na nartach, to wiele okoliczności jej to uniemożliwia. 24-latka przypomniała, że dzięki zeszłorocznej wygranej w Slavic Cup przysługuje jej prawo do bezpłatnego startu w 1. periodzie rozpoczętego niedawno Pucharu Świata. W żadnych zawodach narciarka jednak nie wystąpiła, bo – jak uważa – z obietnic nie wywiązał się Polski Związek Narciarski.

 

Skontaktowaliśmy się więc ze wspomnianym przez Kozielską dyrektorem sportowym związku Markiem Siderkiem, który odpowiedział na wszystkie stawiane mu zarzuty. Na wstępie zauważył, że o startach w Pucharze Świata w przypadku byłej Miss Podhala nie może być mowy, gdyż sama nie zdecydowała się na przedłużenie licencji FIS. Dodatkowo nie wyraziła zainteresowania braniem udziału w międzynarodowej rywalizacji, skoro nie jako trenująca poza grupami szkoleniowymi nie wypełniła stosownego oświadczenia. Siderek powiedział ponadto, że działacze PZN nie wiedzą czy utalentowana biegaczka chce jeszcze uprawiać narciarstwo. Jak przyznał, ostatnimi czasy niewiele na to wskazuje.

 

PRZECZYTAJ TEKST MAGDY KOZIELSKIEJ

 

PRZECZYTAJ ODPOWIEDŹ MARKA SIDERKA

 

Głos w sprawie zabrała na Twitterze Justyna Kowalczyk. Mistrzyni wielokrotnie podkreślała wcześniej, że polskim nartom takiego talentu nie wolno zmarnować, więc i tym razem poprosiła redakcję Skipola o zajęcie się tematem. „Ruszcie sprawę! Wygrany Slavic Cup to dojazdy i mieszkanie na PŚ za darmo. Wystarczyło, by PZN zgłosił... Przykre jak cholera” - napisała biegaczka. Odpowiedział jej Antoni Cichy mówiąc, iż „nie wszyscy w PZN dostrzegają, że N oznacza "narciarski", w co wliczają się też biegi”. Ta opinia o związku krąży w środowisku od lat.

 

Aktywni byliście też na Skipolu. Użytkownik Xander pisze: „Aż żal to komentować. Szkoda dziewczyny. Równie dobrze teraz mogłaby startować w PŚ. Może nie osiągałaby jakichś dobrych wyników. No ale mielibyśmy jakąś reprezentantkę w zawodach, a tak mamy tylko Justynę

 

O Galewicz też już słuch zaginął. Marcisz coś tam próbuje biegać, ale bez pomocy się nie uda. Po zakończeniu kariery przez Justynę polskie kobiece biegi umrą i nikt nie będzie o nich pamiętał.” Wtórowali mu Luk (w portalu) i Tomasz Gurtowski w serwisie Facebook. Obaj zgodnie stwierdzili, że po zakończeniu kariery sportowej Justyna Kowalczyk powinna powalczyć o władzę w PZN, by „zrobić tam porządek i wyczyścić cały ten układ, który wylansował się na plecach Adama Małysza”. Sytuację, która dziś panuje w Krakowie, opisuje m.in. Wojtek Jarzabek: „Niszczenie talentów, łamanie charakterów. Da się, można? Okazuje się, że są w tym mistrzowie, tylko mistrzostw w tym nie ma. Nie poddawaj się dziewczyno, walcz!” - zaapelował do Kozielskiej nasz czytelnik.

 

Wartościowy komentarz dodała też była narciarka Dominika Bril, która – choć dziś już nie trenuje – wciąż jest emocjonalnie związana ze środowiskiem. Na Facebooku drukowanymi literami napisała: „Drogi PZN, teraz macie mało talentów?! A co robiliście kilka lat wcześniej?! Ja – Dominika Bril – chętnie bym biegała na nartach, lecz nie daliście mi takiej szansy! Ponieważ po roku szkolenia wyrzuciliście mnie na nic... To po roku w kadrze się kogoś wyrzuca? (…) Już nie wspomnę o reszcie dziewczyn, które były najlepsze w Polsce, czyli np. rocznik 1992/93 (…) Nazwiska? Bril, Wąchała, Gazurek, Maciulewicz, Hulawy... Tak, aż tyle nas było! Kadra młodzieżowa do 23 lat, ale zamiast nas woleliście zostawić starszych, którzy mieli chyba dobre plecy.” Paulina Niczyporuk dodaje: „Co jest śmieszne? PZN woli inwestować w zawodniczki jak Maciuszek i Kubińska, które może i są wśród polskiej kadry na dobrym poziomie, ale z racji wieku nie będą już osiągać dobrych wyników na poziomie światowym. Taka prawda. (…) To jest wywołanie pieniędzy w błoto. No cóż są w ciąży, a PZN ma miejsca, ale po co je wykorzystywać na treningi juniorek. Lepiej zmarnować pieniądze wydane latem. Polska logika jak zawsze na czasie.”

 

Ale pojawiły się też opinie krytyczne wobec narciarki. Użytkownik Kamil w Skipolu zaprezentował zgoła odmienną opinię: „Sorry, ale ciągle czytam żale p. Kozielskiej. (…) A dlaczego teraz trener Leśnik nie chciał z nią współpracować? »Urwał się kontakt z trenerem klubowym«. Czy trener mieszka 1500 km od zawodniczki? Rozumiem, że z biegania po górach są większe pieniądze niż z biegania na nartach, ale czy znacie jakąś dobrą lub nawet przeciętną biegaczkę narciarską, która całe lato trenuje i startuje po górach, a tylko zimą biega na nartach, »bo bardzo chce«? Powstaje wrażenie, że grupa ludzi rzuca kłody pod nogi p. Kozielskiej, tymczasem to może z nią jest coś nie tak, skoro ludzie z narciarskiego światka nie chcą z nią pracować?” Jeszcze bardziej bezpośrednio wypowiedziała się użykowniczka Ola: „Kozielska niech nie udaje męczennicy. Klub jej nie pasuje, trener też, a Slavic wygrała, bo żadna z dobrych zawodniczek w tych zawodach nie brała udziału. Na Mistrzostwach Świata startowała i co? Nie jest w centrum uwagi, to szuka rozgłosu u pismaków” – uważa.

 

Pod tym samym artykułem wypowiedział się Krzysiek, którego opinia jest najbardziej wyważona. „Jak zwykle prawda leży gdzieś pośrodku. PZN rozmawia wtedy, kiedy zostanie publicznie wyciągnięty do odpowiedzi. Rozmowa pomiędzy Kozielską a PZN powinna się odbyć w zaciszu gabinetu, gdzie wszelkie problemy niedomówienia powinny być wyjaśnione.”

 

A jakie jest Wasze zdanie? Zapraszamy do dyskusji.

 

Zebrał Michał Chmielewski