tajner

- Myślimy o październikowym prologu Pucharu Świata w Polsce – powiedział w studiu TVP Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner. Skoki i biegi mogłyby odbywać się w Beskidach. Tylko czy to dobry pomysł?

 

Wyobraźmy sobie taką sytuację: jest końcówka października, czyli okres, w którym co roku wszyscy miłośnicy narciarstwa głośno pojękują, że do zimy jeszcze miesiąc, a jakieś porządne zawody to chętnie by się już obejrzało. Fani odpalają więc strony internetowe z archiwalnymi filmikami, wspominają zwycięstwa ulubieńców, potem klikają w kamery i sprawdzają, czy śnieg w Jakuszycach/na Kubalonce/Kasprowym Wierchu i innych podobnych już zaczął padać. Ci oglądający oprócz nart klasycznych także zmagania alpejczyków – zamiast w melancholię – wpadają w zachwyt, bo szarugę za oknem rekompensuje im biel austriackiego lodowca Rettenbach, gdzie FIS od lat otwiera sezon zjazdowy. Też by się tak chciało – myśli pewnie część kibiców Justyny Kowalczyk i Kamila Stocha, którzy na inaugurację Pucharu Świata czekać muszą jeszcze długie 30 dni. Wtem pojawiła się propozycja. I to nie z Düsseldorfu, gdzie w latach 2002-2007 właśnie takie biegowe prologi organizowano, ale prosto ze studia Telewizji Polskiej.

 

- W dzisiejszych czasach mamy coraz większe możliwości produkowania śniegu przy temperaturach plusowych. Jedna z polskich firm też robi coś takiego, więc powoli myślimy o tym, by za rok lub dwa spróbować przebić się z taką inicjatywą i otwarcie sezonu zorganizować w Szczyrku – powiedział w zimowym studiu Telewizji Polskiej Prezes PZN Apoloniusz Tajner. Były trener Adama Małysza odwołał się do przykładu Soelden ideę spokojnego wchodzenia na śnieg określając mianem „ciekawej”. Tajner zaproponował, by zamiast męczarni skoczków w wietrznym Kuusamo pierwsze zawody organizować na obiekcie normalnym (K 90). Szczyrkowie Skalite ma właśnie takie parametry. Zdaniem szefa krajowego związku minimalizuje to ryzyko odwołania konkursów z powodu zbyt silnego wiatru.

 

Co najważniejsze dla czytelników Skipola, prezes między planami dotyczącymi zawodów w skokach narciarskich wplótł w wypowiedź także i biegaczy. Tutaj co prawda pojawiły się już takie słowa jak „potem” i „może”, jednak samo dostrzeżenie tej konkurencji jest zastanawiające. Dlaczego? Po pierwsze, najbliższe Szczyrkowi miejsce do rozgrywania takich imprez to oddalona o pół godziny jazdy Kubalonka. To nieduży problem biorąc pod uwagę, że na świecie niewiele jest ośrodków oferujących skocznie i trasy w jednym miejscu. Ale jednak problem. Po drugie, skoki i biegi różnią się od siebie w wielu aspektach – od typu (technika vs. wytrzymałość), sprzętu czy budowy ciała trenujących (to nieistotne w tym artykule) aż po system przedzimowych przygotowań. Zawodnicy Łukasza Kruczka pod koniec października i tak spędzają czas na różnych europejskich skoczniach, szukają lodowych rozbiegów, by przestawić tzw. czucie do nowych realiów. Gdyby była taka możliwość, chętnie poskakali by wówczas na śniegu. Biegacze – choć też romansują już z nartami i białym puchem – robią to zazwyczaj na dużych wysokościach, by m.in. wyprodukować wtenczas jak najwięcej przenoszących tlen czerwonych krwinek. I trudno wyobrazić sobie, by rozsiane po świecie gwiazdy biegówek rezygnowały z tego specjalnie dla dwóch wyścigów w środkowo-wschodniej Europie.

 

Z drugiej jednak strony najlepszy polski biegacz Maciej Staręga zauważa, że chociaż niewielu było to w smak, na wąskie i nieprzyjemne trasy do niemieckiego Düsseldorfu przyjeżdżała większość czołówki. - Zawodnicy mieli złą opinię o tamtych zawodach, ale mimo to obsada była niezła. To jest tak, że jak coś jest Pucharem Świata, to trzeba się dostosować – mówi sprinter. Dodaje jednak, że na tę chwilę nie wyobraża sobie organizacji takiej imprezy w Polsce od strony technicznej. Być może coś zmieni się, gdy wreszcie ruszy przebudowa kompleksu na Kubalonce.

 

Czy pomysł prezesa Tajnera był tylko mrzonką dodaną do bardzo realnej idei organizacji podobnych zawodów w skokach? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że w polskich warunkach przeprowadzenie takiego prologu byłoby niezwykle trudnym przedsięwzięciem. I to nie tylko ze względu na temperaturę powietrza.

 

A jakie jest twoje zdanie na ten temat? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach.

 

Michał Chmielewski