Ponad 2 lata temu ujawniono wielką aferę w Polskim Związku Narciarskim. Zatrzymano prezesa Pawła Włodarczyka, prokuratura postawiła mu zarzuty, przed sądem dotąd jednak nie stanął. Za to okazuje się , że oskarżonych może być więcej. W ciągu ostatnich dwóch tygodni przesłuchano 20 ludzi, a akta liczą kilkadziesiąt tomów.Straty związku- według prokuratury-liczone są w milonach złotych. Były prezes związku nie ma wątpliwości , dlaczego jego losy potoczyły się właśnie tak.-Czuję się jak ofiara.Wzniosłem PZN na wyżyny pod względem sportowym, organizacyjnym i finansowym. Sprawiłem, że z tym małym związkiem zaczęto się liczyć.Zostałem jednak zniszczony.Wiedziałem, że skoro tyle udało się zrobić , wiele osób będzie próbowało mnie kopać.Włodarczyk przyznaje, że nie ma pojęcia ile jeszcze czasu będzie musiał czekać na wyrok. Był przesłuchiwany kilka miesięcy temu, a o innych osobach, które były wzywane do prokuratury nic nie wie.- Wyłożyłem 50tys. Złotych na poręczenie i wyszedłem na wolność.Pieniądze leżą a ja czekam na dalszy rozwój wypadków.Przecież w końcu prokuratura musi się zdecydować, że idzie albo w lewo, albo w prawo.Milionowe stratyOprócz Włodarczyka zarzuty ma także Piotr M., pośredniczący w umowie z Lotosem.Według prokuratury ,miał on dawać łapówkę.początek artykułu zamieszczonego w „Tempie „ dodatku piątkowym do przeglądu sportowego.pozostała część w piątek 15.12.2007Foto:pzn.pl

Autor: kace
Źródło: "Tempo" dodatek Przegl