OOM 2018

Już jutro sprintami stylem dowolnym rozpoczną walkę o tytuły Mistrzostw Polski w ramach Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży biegacze narciarscy z kategorii juniorów/ek B ('01'00) i A ('99'98). Zawody będą sie odbywać w Ustjanowej na trasach im. Stanisława Nahajowskiego Pod Żukowem.

 

Trasy w Ustjanowej należą do tych bardziej wymagających jakie mamy w kraju. Jest szerokie pole startowe, jest pole mety, miejsca tam nie brakuje. Są szatnie/domki serwisowe dla zawodników, domek sędziowski, czyli wszystko to co powinno wystarczyć dla przeprowadzenia zawodów. Brakuje jednej rzeczy.

PRĄDU!!

Mamy XXI wiek, a na jednej z bardziej urokliwych tras biegowych w Polsce prąd czerpie się z generatorów. Oświetlenie domków, podłączenia urządzeń serwisowych (np. żelazek) to wszystko pracuje na prądzie z generatora. Mało tego pomiar czasu najważniejszych w sezonie zawodów dla młodzieży w biegach narciarskich także zależny jest od generatorów. Co w przypadku jeżeli generator zawiedzie? Jest drugi rezerwowy, co jeżeli zawiedzie rezerwowy, jest jeszcze ręczny pomiar na stoperach. Należy mieć nadzieję, że nie wysiądą kciuki sędziów mierzących czas na mecie.

 

To zresztą jeszcze nie wszystko. Trasy w Ustjanowej mają armatki do produkcji sztucznego śniegu. Jednak, żeby ten śnieg produkować potrzebny jest generator o odpowiednio wielkiej mocy. Takiego nie ma, taki mają w Mucznem (także trasy biegowe). Oczywiście Polak potrafi i rzecz jest załatwiana barterowo, Ustjanowa pożycza armatki do Mucznego,Muczne w razie potrzeb pożycza generator Ustjanowej. Niby wszystko gra, tylko co w sytuacji, kiedy śniegu nie ma, należy trase naśnieżyć i taka sytuacja ma maiejsce zarówno w Ustjanowej jak i Mucznem. Cudów nie ma, armatek, a tym bardziej generatora na pół podzielić sie nie da.

 

Czyli mamy kolejną, trzecią już na przestarzeni 10 lat Olimpiadę Młodzieży w Podkarpackim na benzynie. Najweselsze jednak, a przyznacie, że biegi narciarskie w Polsce tej wesołości przynoszą nam nadmiar, jest odległość na jaką należy ten prąd "dociągnąć". Od razu mówię nie jest to 5 kilometrów, nie jest to kilometr, nawet nie pięćset metrów. Jest to zależnie od miejsca, w którym będzie się chciało postawić "prądową skrzynkę" od 50 do 150 metrów. Prawda, że śmieszne. Ale tak już mamy...

Zawodnicy przebierają się w nieogrzewanych boksach, nieogrzewane tolety przy niższych temperaturach zamarzają, pomiar czasu jest na benzynę. No, mamy w końcu XXI wiek. I jest pięknie.

 

I oczywiście słówko pocieszenie. Roman Trybuła kierownik wydziału inwestycji Urzędu Miejskiego w Ustrzykach Dolnych zna problem. Na moje stwierdzenie, prąd w planach jest chyba od 10 lat, stwierdził, że nawet więcej. Jednak problem jest mu znany i może w ciągu pół roku uda sie go rozwiązać.

Miejmy nadzieję, że tak.

 

nie zawodnych generatorów życząc w Ustjanowej

Kuba Cieślar