
Na kilka miesięcy przed 28. edycją Biegu Jaćwingów wydarzenie zostało bez szefa. Dotychczas odpowiedzialnego za organizację imprezy Marka Kuskowskiego zwolniono z pracy.
Sprawa zwolnienia z posady dyrektora gołdapskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji ma wiele wątków. Z perspektywy narciarstwa biegowego tym podstawowym jest dalszy los jednej z największych tego typu imprez w Polsce.
ZARZUTY
Jak podał portal goldap.info, Marek Kuskowski otrzymał wypowiedzenie, bo „naruszył obowiązki pracownicze. Nienależycie kierował i sprawował nadzór nad działalnością finansową jednostki budżetowej, jaką jest Ośrodek Sportu i Rekreacji w Gołdapi.” Burmistrz Tomasz Luto – piszą dalej dziennikarze strony internetowej - „zarzucił mu m.in. niewykazywanie w sprawozdaniu finansowym za lata 2013 i 2014 wpływów z tytułu darowizn i umów sponsoringu w kwocie odpowiednio 14650 zł i 9806 zł, oraz dokonywanie z tych środków wydatków na organizowane przez OSiR imprezy sportowe.”
Dyrektor – zanim o wyjaśnieniach – w rozmowie ze Skipolem do listy szkód dodał także uszczuplenie budżetu OSiR o kwotę... 19,85 zł, która w istocie – doczytujemy w goldap.info – byłaby odsetkami od banku w chwili, gdyby użytych publiczne pieniędzy nie ruszono z konta ośrodka. Dlaczego zostały ruszone? Kuskowski poproszony o to przez ówczesnego burmistrza przekazał w 2013 roku klubowi piłkarskiemu MKS Rominta Gołdap 10 tys. złotych, by ten – w obawie przed usunięciem z rozgrywek ligowych – nadrobił swoje zobowiązania. Sumę klub zwrócił miastu po dwóch miesiącach. Komisja rewizyjna uznała to działanie za bezprawne.
Nowy burmistrz, którego relacje z Kuskowskim dalekie są od poprawnych, przeprowadził w OSiR kontrolę, z której wynikło, iż pożyczka ta oraz inne przepływy finansów zostały niewłaściwie zaksięgowane. Ponadto Luto zarzucił zwolnionemu dyrektorowi przekraczanie wydatków zapisanych w poszczególnych paragrafach uchwały budżetowej.
WYJAŚNIENIA
Kuskowski nie ma wątpliwości, że jego zwolnienie miało wyłącznie wymiar polityczny. Wypowiedzenie otrzymał wkrótce po tym, gdy sam złożył do Państwowej Inspekcji Pracy zawiadomienie o naruszaniu przez burmistrza jego praw pracowniczych. Prokuratura została też poinformowana o możliwości popełnienia przez Luto przestępstwa. On sam w imieniu Gołdapi także składał do tego organu wnioski o postępowanie przeciwko Markowi Kuskowskiemu. Stwierdzono jednak, że „czyn nie nosi znamion czynu zabronionego”.
- Nie przekroczyliśmy budżetu, to kłamstwo burmistrza. Rzecz w tym, że przed przenosinami wydatków między paragrafami potrzebowałem zgody burmistrza. Niestety nie wiedziałem o tym. Ja jeszcze przed wyborami słyszałem, że już jestem zwolniony. A to dlatego, że nie kochałem piłki nożnej. Jak na prośbę poprzedniego burmistrza zgodziłem się jej pomóc, okazało się, że ścigają mnie teraz za niecałe dwadzieścia złotych. Czy to nie śmieszne? - pyta retorycznie Kuskowski. I dodaje: - Trudno się o tym rozmawia, bo to kwestie typowo rachunkowe, a takimi w ośrodku zajmuje się główna księgowa. Prawdą jest jednak, że to szef podpisuje dokumenty, więc – cóż – biorę to na siebie. Okazało się tylko, że księgowa nie była ze mną do końca szczera. Ale pracy nie straciła.
Kuskowski: Od tego, czy ktoś naruszył dyscyplinę finansów publicznych, czy nie, jest komisja rewizyjna. Problem w tym, że decyzja w mojej sprawie zapadła jeszcze przed tym, jak burmistrz skierował do niej sprawę. Oczywiście odwołałem się, ale czy to coś da?
CO Z JAĆWINGAMI?
Dla zwolnionego dyrektora utrata stanowiska ma podwójne dno. Zwolnienie z pracy samo w sobie nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń, a po drugie – oznacza najprawdopodobniej rozbrat z biegówkami w Gołdapi. A Kuskowski nie ukrywa, że był to jeden z jego najważniejszych projektów.
- Nie jest w Polsce dobrze widziane, jak się o sobie dobrze mówi, ale wykonałem dla gołdapskich biegówek ogrom pracy. To takie rzeczy jak doposażenie ośrodka, dbałość o trasy, ich sztuczne oświetlenie, które działa od trzech lat, a nawet wypożyczalnia sprzętu. Pozyskałem poważne fundusze, w najbliższych planach był zakup armatki. Smutne byłoby, gdyby z człowiekiem upadała idea – zauważa Marek Kuskowski, chociaż zdaje sobie sprawę, że i przed jego urzędowaniem istniała tradycja narciarska w Gołdapi, dlatego o jej dalszy los jest raczej spokojny.
Kuskowski: Ja i Jaćwingi to prawie równolatkowie, więc nie mogę przypisać sobie nawet połowy zasług za jego byt. Mam co prawda nieodparte wrażenie, że wcześniej traktowano go trochę po macoszemu i amatorsko, ale się odbywał. Przez ostatnie lata klimat wokół biegówek w Gołdapi zmienił się nie do poznania. Do tego stopnia, że latem organizujemy nartorolkową edycję imprezy, która z miejsca stała się prawie największą taką w kraju. Teraz trzeba po prostu to kontynuować. I jeśli przyjdzie na moje stanowisko ktoś z pasją, a nie z rozdania politycznego, będę spokojny.
Zwolniony dyrektor zapowiedział, że chciałby zostać przy Biegu Jaćwingów. - Jestem do dyspozycji, ale pytanie, co będzie chciał zrobić następca, albo na ile zostanie mu pozwolone? - ironizuje był już pracownik OSiR.
Kuskowski posadę objął w czerwcu 2010 roku. Nazwisko nowego dyrektora nie jest jeszcze znane. Następną edycję Biegu Jaćwingów planowano na 12-14 lutego 2016 roku.
Michał Chmielewski
źródło: inf. własna/goldap.info
fot. Facebook – Bieg Jaćwingów
