serafin

- Niech pan spojrzy poza czubek własnego nosa, Komandorze – pisze w liście otwartym do Dariusza Serafina biegacz Paweł Zdziechowski. Musi publicznie, bo - jak twierdzi - prywatne wiadomości w Jakuszycach zignorowano. - To nieprawda - odpowiada biegaczowi adresat.

 

Paweł Zdziechowski to biegający od ośmiu lat na nartach amator, który w 2014 roku zapisał się na trzy dystanse 38. Biegu Piastów. Po uiszczeniu opłaty startowej dla konkurencji 10 i 50 km stylem klasycznym oraz 30 km dowolną techniką okazało się, że zima wyjątkowo do Jakuszyc nie przyjdzie. Organizator, Stowarzyszenie „Bieg Piastów”, podjął wówczas decyzję o diametralnym skróceniu tras i równoczesnym zachęceniu zapisanych zawodników do przeniesienia opłaty startowej na poczet 39. edycji wydarzenia, na co autor listu przystał. Z jednym „ale”.

 

- Nie było innego wyjścia. Niestety w końcu jesieni 2014 dostałem potwierdzenie, że na pewno nie będę w Polsce na przełomie lutego i marca 2015. Dlatego właśnie niezwłocznie napisałem do biura Biegu Piastów z prośbą o ponowne przeniesienie mojej rejestracji na rok 2016. Mój pozostał bez odzewu – pisze Zdziechowski, który pierwszą próbę kontaktu z organizatorami podjął 1 grudnia ubiegłego roku. Po ponad dwóch miesiącach oczekiwania ponowił ją. I podtrzymuje, że znów nie otrzymał żadnej odpowiedzi.

 

Biegacz nie działał pod wpływem emocji i na napisanie listu poczekał, gdy te opadną. Z jedynych informacji, jakimi dysponował, a więc tych od utrzymujących bezpośredni kontakt z członkami stowarzyszenia dowiedział się, że przy okazji 39. edycji imprezy Dariusz Serafin nie wyraził zgody na jakiekolwiek przenoszenie opłat startowych. I choć Zdziechowski zdaje sobie sprawę z zapisów regulaminu, uważa, że jego sytuacja nie jest typowa i – jak pisze – nosi wszelkie znamiona wyjątkowości. Więc powinna być rozpatrywana indywidualnie. - Uważam takie zachowanie za dalece nieodpowiednie i absolutnie nieakceptowalne! Jest to postawa niegodna piastowanego stanowiska! Bycie komandorem tak poważnej instytucji jak Bieg Piastów obliguje do utrzymania pewnych norm zachowań na odpowiednim poziomie – pisze sfrustrowany narciarz. I dodaje z przekąsem, że „nie wystarczy dobrze się uśmiechać”.

 

Autor, który zapowiedział przesłanie angielskiej wersji listu do siedziby Worldloppet ma żal do Serafina nie tylko z uwagi na zignorowanie korespondencji, ale też dlatego, że „zawodnik rejestrujący się w jednym roku nie może tym samym gwarantować swojej gotowości do startu w roku kolejnym. (…) Obligując zawodników do przepisania się w roku 2014 (opcji rezygnacji nie biorę pod uwagę ze względów oczywistych) na rok 2015 niejako wymuszono na nich start w tym terminie, nie biorąc absolutnie pod uwagę czy będą wówczas mogli wystartować.” Zdziechowski jest zdania, że jedynym wytłumaczeniem może być lenistwo i chęć uniknięcia dodatkowej papierkowej roboty. Podkreśla też, że list otwarty napisał nie z powodu straconych pieniędzy, ale szacunku do organizacji, którą przez lata cenił i wspierał. Narciarz jest posiadaczem niebieskiej czapeczki (cegiełki) dla indywidualnych sponsorów tras biegowych w Jakuszycach.

 

- Nie wiem skąd Pan wyniósł tak lekceważący stosunek do innych. (…) Trochę więcej szacunku dla biegaczy i spojrzenia nieco dalej poza czubek własnego nosa, Panie Komandorze! Zawodnicy to też ludzie – kończy list Zdziechowski – i należy im się uczciwe traktowanie.

 

Zarzuty kierowane pod adresem komandora nie przeszły w Jakuszycach bez echa. W biurze Stowarzyszenia sprawdzono skrzynki pocztowe i znaleziono tam i maile biegacza, i odpowiedź organizacji z dnia 23 lutego 2015. Dariusz Serafin uważa, że nie doszło do naruszenia żadnego z punktów regulaminu:

 

- Odpisaliśmy na maila pana Zdziechowskiego, ale zawarliśmy w wiadomości decyzję, która najwidoczniej nie była mu na rękę. Podkreślałem i podkreślam nadal, że regulamin, który obowiązuje, jest taki sam dla wszystkich niezależnie od ich wpływów i zasobności ich portfeli – tłumaczy Dariusz Serafin. I dodaje, że poszkodowany nie jest narciarzem spoza środowiska i doskonale zna ludzi Jakuszyc, wśród których sam się obraca. Jego syn trenuje w MKS Karkonosze pod okiem Jana Framińskiego. Na Polanie pojawia się często.

 

Serafin za jedyny wyjątek, który może zostać rozpatrzony pozytywnie, uważa chorobę lub kontuzję. - Nieszczęśliwe przypadki to zupełnie inna sprawa i wówczas jesteśmy skłonni pójść na kompromis. Ale jak ktoś wyjeżdża? Co ja mogę na to poradzić? Sam zapisałem się ostatnio na maraton w Dębnie, ale z różnych względów w nim nie wystartuję. Straciłem pieniądze i nie mam do nikogo pretensji – mówi komandor. Zapytany o możliwość zmian w regulaminach przyszłych edycji tak, by uwzględniały one podobne wyjątki, wypowiedział się krótko: - Chyba żaden bieg Worldloppet na świecie w ten sposób nie postępuje.

 

Problem, z którym zmierzył się Paweł Zdziechowski nie jest wyjątkiem. W świecie sportu często dochodzi do sytuacji, w których zapisany do wydarzenia zawodnik musi zrezygnować z udziału. Co w takiej sytuacji powinni zrobić organizatorzy? Pozostać nieugiętymi czy może zastanowić się nad zmianą regulaminu? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach.

 

MICHAŁ CHMIELEWSKI

 

Poniżej pełna treść listu otwartego Pawła Zdziechowskiego (pisownia i edycja oryginalna):

 

Szanowny Panie,

 

Piszę w formie listu otwartego dlatego aby ukazać w jaki skandaliczny sposób traktuje Pan interesantów/zawodników/biegaczy.Ponieważ, na żaden z moich poprzednich listów (które dla jasności przesyłam w załączniku) nie otrzymałem do tej pory odpowiedzi, nie miałem innego wyjścia jak wyrazić moją opinię właśnie w formie listu otwartego. Powstały problem dotyczy przepisania rejestracji z tegorocznego Biegu Piastów na przyszłoroczny.

 

Moją pierwszą prośbę w tej sprawie skierowałem do Was 01.12.2014 i następnie po ponad 2 miesiącach bezowocnego czekania w połowie lutego 2015 poprosiłem ponownie o ustosunkowanie się do mojego wniosku. Jak pisałem uprzednio, do tej pory nie otrzymałem żadnego potwierdzenia rozpatrzenia mojej prośby, ani jakiejkolwiek innej informacji. Uważam takie zachowanie za dalece nieodpowiednie i absolutnie nieakceptowalne! Jest to postawa niegodna piastowanego stanowiska! Bycie komandorem tak poważnej instytucji jak Bieg Piastów obliguje do utrzymania pewnych norm zachowań na odpowiednim poziomie. Nie wystarczy dobrze sie uśmiechać.

 

Wracając do mojej prośby; Zgłosiłem sie, opłaciłem i zostałem zarejestrowany na wszystkie organizowane biegi w ramach 38 BP-ów (2014). To znaczy: 50CL, 30FT, 10CL. Niestety, w zeszłym roku ze względu na warunki atmosferyczne 38 BP-ów się nie odbył, w związku z czym pozwolił Pan w swym dobrodziejstwie przerejestrować się na rok następny, czyli 39 BP-ów (2015). Trudno było wówczas nie skorzystać z takiej możliwości, mimo obaw o przyszłoroczną absencję w kraju. Krótko mówiąc nie było innego wyjścia.Oczywiście o zwrocie kosztów nie było mowy, a szkoda bo można byłoby tak to wtedy najprościej zamknąć.

 

Niestety w końcu jesieni 2014 dostałem potwierdzenie, że na pewno nie będę w Polsce na przełomie lutego i marca 2015. Dlatego właśnie niezwłocznie napisałem do biura BP z prośbą o ponowne przeniesienie mojej rejestracji na rok 2016. Niestety, jak już nadmieniłem list mój pozostał bez odzewu. Jedyne informacje jakimi dysponuję, pochodzą od znajomych utrzymujących bezpośredni kontakt z biurem BP. Dowiedziałem się z nich, że komandor w tym roku nie zezwala na żadne przepisywanie, włączając zawodników przepisanych w zeszłym roku.

 

Nie chcę analizować tej decyzji pod kątem prawnym mając świadomość zapisu w regulaminie o nie udzielanych zwrotach i nie przepisywaniu rejestracji. Aczkolwiek, jestem przekonany, iż regulamin dotyczy sytuacji typowych, a ta o której mowa nie kwalifikuje sie na pewno w żadne standardy i nosi wszelkie znamiona wyjątkowości. Zawodnik rejestrujący się w jednym roku nie może tym samym gwarantować swojej gotowości do startu w roku kolejnym. A taka właśnie sytuacja miała miejsce. Obligując zawodników do przepisania się w roku 2014 (opcji rezygnacji nie biorę pod uwagę ze względów oczywistych) na rok 2015 niejako wymuszono na nich start w tym terminie, nie biorąc absolutnie pod uwagę czy będą wówczas mogli i chcieli wystartować. Co za tym idzie zawodnicy przepisani w zeszłym roku i nie mogący wystartować z różnych względów w tym roku zostali po prostu na lodzie.

 

Przyznam szczerze, że głęboko wierzyłem, iż komandor BP nie może, i nie postępuje na zasadzie 'widzimisię', dlatego dogłębnie przeanalizowałem całą tą sytuację, biorąc pod uwagę wszystkie argumenty za i przeciw jakie przyszły mi do głowy i sprawiały wrażenie sensownych. Co ciekawe, każdy rozsądny, logiczny argument wskazuje na decyzje wręcz przeciwną. Zgadzając się na kolejne przerejestrowania instytucja BP nic nie traci.

 

- Pieniądze nadal (kolejny rok) leżą na koncie BP - czyli nawet zyskuje,

- Zawodnicy nadal są zapisani - czyli gwarantują już jakąś frekwencję na rok przyszły,

- Pojawiają się wolne miejsca w tegorocznej edycji, gdzie można rejestrować kolejnych biegaczy - czyli znowu zysk,

- Rozwiązuje się (albo przynajmniej ponownie odwleka) problem zeszłorocznego niewypału,

- Podtrzymuje się dobry image BP, z którego słynnie od lat,

- Zyskuje się wdzięczność i życzliwość wszystkich zawodników w to wplątanych.

 

Wobec tak niewątpliwych korzyści, decyzja przeciwna nosi znamiona co najmniej dziwnej i niezrozumiałej.

 

Niestety żadnych sensownych argumentów potwierdzających Pańską decyzję nie znalazłem. Jedynym wytłumaczeniem może być tylko lenistwo i chęć pozbycia się problemu oraz uniknięcia dodatkowej papierkowej roboty. Uważam za istotne nadmienić tutaj, że kwota 100, 200, 300zł (szczerze mówiąc nie pamiętam ile to było) jaką straciłem, nie jest dla mnie tak znacząca aby nad nią aż tak bardzo ubolewać. I nie o finansowe straty chodzi mi w tym liście. Cały swój żal i rozgoryczenie kieruję głównie ku temu jak zostałem potraktowany przez instytucję ,której wierzyłem i którą zawsze bardzo ceniłem. Pragnę podkreślić również dla jasności, iż nie kierują mną w najmniejszym stopniu jakiekolwiek emocje.

 

Nie występuje tutaj ani bliskość czasowa (sprawa zamknięta wraz ze startem tegorocznego BP), ani odległościowa (list piszę z Texasu, ponad 8500km od Jakuszyc). Dlatego cały mój list jest wynikiem tylko i wyłącznie długich i chłodnych przemyśleń. Muszę przyznać, że obserwuję uważnie Pańskie poczynania i decyzje od początku Pańskiego komandorowania i najdelikatniej mówiąc zawsze budziły one we mnie wiele niepokoju, dlatego z pewną troską o biegaczy, obawiam się o losy kierowanej przez Pana instytucji. Jest to na pewno ciekawy temat, ale już na inny artykuł, gdyż nie chcę tego listu przeciągać w nieskończoność.

 

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że jak to zwykle bywa, ludzie zbyt łatwo osiągający wpływowe stanowiska i nazbyt mocno chełpiący sie swoją władzą, równie szybko są jej pozbywani. Nie wiem skąd Pan wyniósł tak lekceważący stosunek do innych, w każdym razie na piastowanym przez Pana stanowisku nie jest on ani pożądany ani mile widziany. Trochę więcej szacunku dla biegaczy i spojrzenia nieco dalej poza czubek własnego nosa Panie Komandorze! Zawodnicy to też ludzie i należy im się uczciwe traktowanie.

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia (mimo wszystko),

 

Paweł Zdziechowski

 

Biegacz amator od 8 lat, Worldloppet skier, Worldloppet Master applicant, Posiadacz niebieskiej czapeczki (cegiełki) dla indywidualnych sponsorów tras biegowych w Jakuszycach

 

PS. Czuję się w obowiązku nadmienić, że angielska wersja tego listu zostanie przesłana do General Secretariat of Worldloppet w Predazzo (TN) Italy.