znak drogowy

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa chce zmian w kodeksie drogowym. Jeśli zostaną przyjęte, nowe przepisy znacznie ułatwią życie nartorolkarzom.

 

Dla większości z nas znalezienie odpowiedniego miejsca do treningu na nartorolkach stanowi problem, dlatego korzystamy z wszelkiej infrastruktury, jaka ku temu się nadaje. Zamiast kodeksem drogowym, kierujemy się zazwyczaj bezpieczeństwem i komfortem – ruchliwa droga nie, dziurawy chodnik też nie, ale ładny asfalt na ścieżce rowerowej już jak najbardziej. Tylko że za wtargnięcie przez pieszego (a nimi w świetle art. 2 ustawy o ruchu drowowym jesteśmy, jadąc na rolkach, wrotkach, deskorolce itp.) na trasę dla cyklistów grozi nam 50 złotych mandatu. Jedyną możliwością wspólnego korzystania z dróg było oznaczenie jej znakiem informacyjnym C-13 + C-16, który stanowi o połączeniu komunikacyjnych interesów pieszych i kolarzy. Teraz użytkownicy wszelkich sprzętów miejskiego transportu osobistego mają wreszcie doczekać się oddzielnej kategorii.

 

Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, pomysł Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa zakłada, że pod hasłem „użytkownik transportu osobistego” znajdą się wszyscy korzystający ze sprzętów napędzanych siłą mięśni lub silnikiem elektrycznym, ale nieprzekraczający 25 km/h. Jeśli – jak się planuje – w maju 2018 roku ustawa wejdzie w życie, korzystający nie tyle będą mogli użytkować rowerostrady, ale będą wręcz do tego obowiązani. Projekt zmian w prawie drogowym póki co skierowano do 30-dniowych konsultacji społecznych.

 

- W obliczu stale rosnącej popularności transportu rolkarskiego, konieczne jest jak najszybsze uregulowanie statusu prawnego rolkarzy. Paradoksalnie bowiem, ustawodawstwo dziś nie uwzględnia ich istnienia – cytuje posła Michała Jarosa pisząca o temacie „Gazeta Wrocławska”. To on w sierpniu interpelował w tej sprawie, chociaż jako pierwsi alarm w 2012 roku podnieśli dziennikarze portalu portalsamorzadowy.pl. W tekście „Wrotkarze zazdroszczą rowerzystom statusu” również proponowali aktualnie rozważane rozwiązanie, oferując nazwę „pojazd mięśniowy”. Ale na podobną co Jarosa interpelację sprzed czterech lat ministerstwo odpowiedziało wtedy: nie ma takiej potrzeby.

 

W związku z tematem powstaje kilka pytań. Po pierwsze, czy przepis oznacza, że rolkarze będą teraz traktowani jak rowerzyści. Po której stronie pobocza powinni poruszać się w terenie niezabudowanym (teraz po lewej stronie, by widzieć nadjeżdżające pojazdy), jak rozwiązać kwestię bezpieczeństwa, gdy po jednej ścieżce będzie poruszać się początkujące, nieprzewidywalne dziecko i szybki rowerzysta, a także – chyba najważniejsze z perspektywy sportów rolkowych – co zrobić, gdy ścieżka rowerowa nie jest asfaltowa, ale wyłożona fatalną dla małych kół kostką lub... gdy jest po prostu nierówna. Na szczęście dla korzystających ze sprzętu głównie w celach treningowych, a nie transportowych nartorolkarzy problem jest marginalny.

 

Michał Chmielewski

źródło: inf. własna/portalsamorzadowy.pl/Gazeta Wrocławska